Świat będzie się jeszcze kilka razy zmieniał zanim dzieci idące dziś do szkoły średniej odnajdą w końcu swoje miejsce na rynku pracy. Może zajmie im to kilka lat, a może dekadę lub więcej. Jak zadbać dziś o ich wykształcenie? Chyba nie chyba sensu marnować siły na podążaniem za marketingiem różnych tzw. "pewnych" opcji, bo to są być może chwilowe mody i trendy. Oto co mi wydaje się istotne.
Dwa miesiące temu napisałem komuś na LinkedIn w komentarzu skróconą wersję tej wypowiedzi. Teraz nieco ją rozwinąłem, ale jej sedno pozostało to samo.
Sceptycyzm i nieufność będą w cenie. Zbyt dużo mamy komunikatów do nas płynących, że "to jest na pewno najlepsze rozwiązanie dla ciebie" albo że "my wiemy, jak sprawić, że będziesz szczęśliwy (bogaty / mądry / dobry etc.)". Warto dziś mniej ufać, bo łatwo się przejechać na deklaracjach i obietnicach bez pokrycia złotoustych i krzykaczy (o czym dowiadujemy się post factum). Przyda się też pewien życiowy pragmatyzm.
Ważna będzie wiedza ogólna na pewnym podstawowym poziomie - ogólne orientowanie się w świecie i nauce, co jest co i co z czym łączyć. Bez wiedzy ogólnej nie ma krytycznego myślenia, a bez krytycznego myślenia nie ma rozumienia zjawisk w naszym świecie i mądrych wyborów. Ale wcale nie jest to prosta droga do tej wiedzy poprzez szkołę (nawet dobrą), bo wciąż mamy do czynienia z nadmiarem informacji, który młody człowiek powinien "wciągnąć" w szkole ponadpodstawowej, a poza tym jeszcze ma być przecież sprawczy, krytycznie myślący, przedsiębiorczy, etc. Nie sposób tego się wszystkiego nauczyć w ciągu 4-5 lat. W dodatku sprzeczne komunikaty młodzi "łykają" z sieci, więc jest ryzyko, że odrzucą to, co "nakazuje" im szkoła i powielą różne populistyczne lub dezinformacyjne narracje, których w naszym życiu i w Internecie. Poglądy młodzieży zazwyczaj są dość "wyraziste" (żeby nie powiedzieć "radykalne"), ale często wynika to z poszukiwania tożsamości, pewnej odwagi, której nie zagłuszają jeszcze różne "obciążenia" życiowe (np. kredyty, praca, rodzina, etc.), jak też z idealizmu i wyczulenia na hipokryzję. Dzisiejsza polaryzacja w życiu politycznym i społecznym jeszcze ten radykalizm wzmacnia, więc nie dziwmy się potem, że młodzi, krzykliwi politycy i działacze wykazują się głośno swoją ogólną niewiedzą... Niestety nie mam dobrej recepty, jak sprawić, aby ta wiedza ogólna się w młodych jednak rozwinęła na etapie szkoły średniej i studiów.
Kluczowe natomiast wydają mi się oprócz wiedzy ogólnej zestaw trzech umiejętności. Moim zdaniem podstawową umiejętnością, której trzeba się uczyć w tym piekielnie zmiennym świecie (dorośli też powinni!) jest umiejętność uczenia się. Czyli umiejętność oduczania się, czego się już nauczyło i uczenia na nowo (nazwijmy to "aktualizacją osobistego systemu informacji"). Dzięki temu młody człowiek stosunkowo szybko będzie mógł się dopasować do zmieniających się warunków w życiu i pracy. Z kolei umiejętność adaptacji do zmian - to kolejna rzecz, której nam dziś brakuje - wydaje się kluczowa wobec zmian, które nas coraz częściej zaskakują. No i jest jeszcze trzecia. Umiejętność radzenia sobie w życiu i przeżycia (z akcentem na to ostatnie...), nawet w trudnych, niesprzyjających warunkach. Tego uczy życie, ale też musimy zacząć o tym myśleć jeszcze wchodząc w dorosłe życie. Trochę jak w grach fabularnych w Internecie, musimy w tej grze o przyszłość zacząć świadomie kierować swoim własnym bohaterem. Oj, wiem, że nie jest to łatwe w grze My Life...
Staram się być optymistą, ale dziś wydaje się, że jednak lepiej być pragmatycznym stoikiem lub sceptykiem. Jest duża szansa na to, że świat nie będzie stawał lepszy - zbyt dużo ludzi nauczyło się go niszczyć zarabiając na tym gigantyczną kasę i wydając tę kasę na jeszcze lepsze niszczenie naszego świata (aby zarobić jeszcze większą kasę...). Będziemy więc często żyć i pracować w warunkach, które będą pochodną wielkich sił działających na świecie, które w głębokim poważaniu mają nasz osobisty los. Nieco możemy się na to przygotować.
Na pewno nie jest idealna recepta na "nowe" czasy, ale pewna refleksja obserwatora świata i próba podejścia do jego niekontrolowanej zmienności. Nie zaszkodzi zatem tak dobierać aktywności i edukację swojego dziecka, aby te trzy wyżej wspomniane obszary jakoś rozwijać.
***
Tytułowy... Nowy wspaniały świat (ang. Brave New World) to jedna z najsłynniejszych powieści dystopijnych w historii literatury, Aldousa Huxleya (1932). Przedstawia wizję przyszłości, w której ludzkość została całkowicie podporządkowana technologii, konsumpcjonizmowi oraz rygorystycznej kontroli społecznej. Uwaga... u Huxleya ogólnie ludzie kochają swoją niewolę. System kontroluje ich poprzez rozrywkę, wszechobecny seks, konsumpcję oraz farmakologię. Wizja Huxleya jest dziś przywoływana w dyskusjach na temat postępu inżynierii genetycznej, konsumpcjonizmu, uzależnienia od technologii oraz zatracania indywidualizmu na rzecz masowego komfortu. Czyżby ponadczasowe przesłanie?
Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym portalu o nowoczesnej edukacji Edunews.pl (2008-) i organizatorem cyklu konferencji dla nauczycieli INSPIR@CJE (2013-). Zajmuje się zawodowo edukacją od 2002, angażując się w debatę na temat modernizacji i reformy szkolnictwa (zob. np. Dobre zmiany w edukacji, Jak będzie zmieniać się edukacja?). Należy do społeczności Superbelfrzy RP.


