fot. Fotolia.com

Nadopiekuńczość przypisywana jest dziś rodzicom, ale nauczyciele też ją znają. Jest przejawem troski i miłości, często nieco ślepej. Ona jest cechą szkodliwą dla rozwoju dzieci, bo ogranicza i przeszkadza w wyzwalaniu ich samodzielności, swobody, kreatywności i decyzyjności. Nie sprzyja podejmowaniu racjonalnych wyborów.

fot. Fotolia.com

Niezwykle ważną kompetencją, umożliwiającą świadome funkcjonowanie w dorosłym życiu, jest rozumienie otaczającej rzeczywistości, zarówno jej stałych składowych (zjawisk fizycznych i kulturowych), pewnych praw rządzących światem, niewzruszonych mechanizmów rozwoju, jak i tego co płynne, labilne, nieokreślone - wciąż zmieniających się tendencji, procesów, prądów.

fot. Fotolia.com

Od wielu miesięcy w polskim dyskursie pedagogicznym trwa intensywna debata dotycząca wizji szkoły na miarę XXI wieku. Zaryzykuję tezę, że mimo sporów odnośnie konkretnych rozwiązań dydaktycznych czy wychowawczych, w zasadniczych kwestiach zarysowuje się zgodność. Wiemy mniej więcej, czego potrzebujemy dla naszych dzieci.

fot. Fotolia.com

W debatach o edukacji bardzo często pojawia się wątek dotyczący upadku autorytetu nauczycieli, osłabienia ich pozycji w oczach uczniów. Za przejaw kryzysu uznawany jest rzekomy brak okazywania starszym szacunku. Niepokoje znajdują odbicie w propozycjach ustawowego wzmocnienia pozycji kadry pedagogicznej. Autorzy programu edukacyjnego Prawa i Sprawiedliwości wskazują: "Trzeba będzie przywrócić prestiż i autorytet nauczycieli. Dzisiaj niestety wielu uczniów nie ma do nich szacunku, nie traktują ich poważnie".

fot. Fotolia.com

W przestrzeni publicznej nie ma poważnej debaty na temat edukacji. W dyskusji o szkole brakuje argumentów merytorycznych. Za to pełno jest emocji. To dziś już nie wystarczy. Najważniejszym teraz pytaniem nie jest, czy wygaszać gimnazja, ale jakiej edukacji potrzebujemy? Model masowej edukacji rodem z XIX wieku już się wyczerpał. W to miejsce poszukujemy nowej organizacji uczenia się, jako wynik rozwoju naszej świadomości.

fot. Fotolia.com

Przykład aktualny i znamienny, więc wykorzystam go do opowiedzenia o rzeczy znacznie ogólniejszej i ponadczasowej. Nowa władza mówi o wielkich planach i wielkich rzeczach, a to że nakręcony zostanie wielki, patriotyczny film w stylu hollywoodzkim (w domyśle, że będzie arcydziełem i miliony ludzi obejrzy), a to że napisana będzie nowa konstytucja na miarę XXI wieku, że wreszcie będziemy mieć dobrą edukację szkolną itd. Zamiary słuszne i szlachetne, ale trawa nie rośnie dlatego, że ją się ciągnie z entuzjazmem za źdźbła do góry.

fot. Fotolia.com

Analizując deklaracje polityków, składane przez nich obietnice reform, prezentowane wizje naprawy systemu oświaty można dojść do wniosku, że głównym problemem polskiej edukacji są: 1) gimnazja; 2) zbyt wczesna inicjacja szkolna. Słuchając wypowiedzi decydentów można odnieść wrażenie, że kiedy zlikwidujemy te pierwsze oraz podniesiemy wiek obowiązku szkolnego do 7 lat trudności znikną. Polska szkoła automatycznie zostanie wyleczona...

Więcej artykułów…

Jesteśmy na facebooku

fb
Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie