Różne dziedziny naszego życia są dotknięte oddziaływaniem tzw. cyfrowego świata. Szkoła, nauka, zdrowie, bezpieczeństwo, polityka – wszystkie te sfery podlegają głębokim zmianom, ale niestety nie zawsze w tym kierunku, w którym powinno rozwijać się społeczeństwo i państwo demokratyczne. I coś z tym powinniśmy zrobić, zwłaszcza, że mamy coraz więcej danych z różnych badań naukowych. O wolności bycia w sieci i cyfrowej autonomii rozmawiano wczoraj i dziś podczas pierwszego Forum Cyfrowego Obywatelstwa w Warszawie.
Jeszcze kilkanaście lat temu trudno było przewidzieć, w którym kierunku rozwiną się media społecznościowe. Dość powszechnie, także na poziomie władz publicznych bagatelizowano ewentualne zagrożenia, nie podejmowano inicjatyw i badań, które mogłyby przyczynić się do głębszego poznania zjawisk w sieci. Teraz wiemy więcej, choć można powiedzieć, że trochę się zagapiliśmy. Dziś też stajemy przed podobnym dylematem - nie wiemy, dokąd zaprowadzi nas współżycie z generatywną sztuczną inteligencją (AI). Może powinniśmy zachować większy sceptycyzm, dużo poważniej i głębiej badać, częściej przedstawiać rekomendacje dla użytkowników Internetu, instytucji edukacyjnych, społecznych i władz państwowych.
Fundacja Instytut Cyfrowego Obywatelstwa zaprosiła do dyskusji i refleksji o cyfryzacji naszego życia kilkuset edukatorów, badaczy, specjalistów. Oto wybrane wątki relacji z debaty plenarnej pierwszego dnia Forum Cyfrowego Obywatelstwa.

Mamy problem, więc ogarnijmy się
Rozmawiajmy, jak konkretnie i realistycznie podchodzić do mediów społecznościowych i AI, które nas otaczają. W jaki sposób jesteśmy w stanie wpływać, aby przyjmowane rozwiązania były dla nas bezpieczne – mówił Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, otwierając Forum Cyfrowego Obywatelstwa w CN Kopernik. „W stronę cyfrowej autonomii” – hasło to trafia w sedno problemu. Nie mówimy, że uciekamy od technologii, nie mówimy, że ona rozwiąże nasze problemy. Ale powinniśmy się zastanawiać, jak możemy odzyskać wolność, autonomię, sprawczość. Rzeczywistość się zmienia, dziś wątki bezpieczeństwa są równie istotne w realnym świecie, jak i przed ekranami. Nie zostawiajmy swojego dziecka samego w Internecie. Wspomniał także, że Miasto Stołeczne zrealizowało pilotaż programu Warszawa chroni dzieci w sieci.
Powinniśmy nazywać rzeczy po imieniu. Tu nie chodzi o oderwane od siebie zjawiska. To nie tylko zbyt długie siedzenie w telefonie. To nie jest konflikt pokoleń. To nie jest tylko doskwierająca samotność. Mamy do czynienia z realnym problemem, który wpływa na rozwój i młodych ludzi i osób dorosłych. Mamy do czynienia z problemem cywilizacyjnym. Dorośli są w stanie sobie jakoś jeszcze poradzić z tą głęboką zmianą, która dokonuje się w naszym świecie; dzieci mają mniejsze szanse.
Technologia wpływa na model społeczeństwa, w którym żyjemy. Są dane, których nie powinniśmy dłużej ignorować. Świat dorosłych wszedł bez pytania do kieszeni dzieci. – zauważył Trzaskowski. Nie wychowamy dzieci do wolności cyfrowej, jeśli całą władzę pozostawimy platformom. Ale i rodzice nie mogą być pozostawieni samym sobie. A szkoła nie może udawać, że to nie jest jej problem.
Wszyscy potrzebujemy edukacji z zakresu higieny cyfrowej. A także działań systemowych, gdyż dominującą rolę w tej rzeczywistości odgrywają wielkie BigTechy, platformy – one muszą poczuć presję ze strony państwa, społeczeństw, użytkowników, instytucji edukacyjnych. Musimy się jakoś „ogarnąć” z tym wyzwaniem.
Opierajmy się na faktach, ufajmy nauce
Na potrzebę oparcia się na badaniach naukowych zwracał uwagę dr hab. n. med. i n. o zdr. Filip Raciborski, Prodziekan ds. Zdrowia Publicznego Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jestem badaczem, naukowcem – ale też użytkownikiem i beneficjentem technologii. Postęp technologiczny w medycynie jest niewyobrażalny i trzeba z niego korzystać. Dostęp do badań z całego świata umożliwia mi wykonywanie pracy na najwyższym poziomie. Ale jest też druga strona medalu – dezinformacja w obszarze medycyny, mity i teorie spiskowe, coraz silniejszy hejt wobec lekarzy i naukowców w medycynie… – zauważył. Badania naukowców są niezbędne - zjawisko zmienia się w czasie. Bez monitorowania i rozpoznawania nowych zagrożeń, nie będziemy mogli sobie radzić z wyzwaniami cyfryzacji. Potrzebujemy więcej dobrych badań i raportów.
Kamienie milowe cyfrowej autonomii
Chciałabym, aby to Forum było miejscem spotkania, wymiany doświadczeń, ale też wzmocnienia się wzajemnie osób badających nasz świat i wpływ technologii na autonomię użytkowników – mówiła pomysłodawczyni Forum i szefowa Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa Magdalena Bigaj. Zwróciła uwagę, że w dyskusjach przyjmujemy niewłaściwą perspektywę wobec zjawiska cyfryzacji. Przestrzeń cyfrowa nie jest niczym równoległym, nie jest osobnym światem, który rozwija się gdzieś obok rzeczywistego. Technologie to tylko narzędzia, z których korzystają ludzie. Każde narzędzie powinno być ograniczona dobrem i bezpieczeństwem jego użytkowników. Dokładnie ujmując – mamy do czynienia z produktami, które są nam proponowane przez najróżniejsze firmy i podmioty. Internet jest ich pełen, a my musimy wiedzieć, które z nich są bezpieczne, kto z nich może skorzystać i do jakich celów. Oraz jakie mogą być skutki niewłaściwego wykorzystania tych narzędzi. Na przykład można się zastanowić głębiej - czy jakiekolwiek zdjęcia bliskich powinniśmy wsadzać do Internetu, skoro nie wiem, co się z nimi może stać? (żeby wspomnieć tylko, że samych aplikacji „do rozbierania” jest już kilkadziesiąt w popularnych sklepach z aplikacjami).
Potrzebujemy zadbać o własną autonomię w świecie pełnym technologii - przekonywała Magdalena Bigaj. Autonomię, rozumianą jako «samodzielność i niezależność w decydowaniu o sobie» (Słownik Języka Polskiego PWN). Jak można zdefiniować cyfrową autonomię?
Cyfrowa autonomia – stan, w którym jednostka posiada kompetencje i zasoby, warunki środowiskowe i ochronę systemową umożliwiające jej korzystanie z technologii w sposób wspierający zdrowia, rozwój i sprawczość. Spróbujmy to rozebrać na czynniki pierwsze.

Stan = rezultat pewnego procesu; efekt; aktualny i aktualizowany; modyfikowalny. Aby ocenić stan, potrzebujemy czasu. Także, a może przede wszystkim dlatego, że rzetelna nauka potrzebuje (dużo) czasu. Nauka nie aktualizuje się tak często jak system operacyjny, nie polega na złożeniu linijek kodu. Poznanie skutków pewnego zjawiska wymaga badań rozłożonych w czasie. Ocena stanu musi opierać się na nauce.
Kompetencje i zasoby = wiedza, umiejętności, postawy; pewna odporność psychiczna, pewien kapitał społeczno-kulturowy i ekonomiczny. Może nam się wydawać, że czasem mówimy o sprawach oczywistych. Ale to zjawisko można nazwać klątwą wiedzy – naprawdę nie wszyscy wiedzą, to co nam się wydaje oczywistym. A już na pewno nie wszyscy tak samo rozumieją te same zjawiska i wydarzenia.
Warunki środowiskowe = normy społeczne i konsensus społeczny; to także kultura szkoły i pracy. Potrzebujemy szerokiego dostępu do edukacji. Ważne jest też etyczne projektowanie przestrzeni cyfrowej (safety by design) i oczywiście odpowiedzialne modele biznesowe.
Ochrona systemowa = czyli regulacje prawne, ale także skuteczne egzekwowanie istniejącego prawa. Personalizm cyfrowy; równość gospodarki cyfrowej wobec innych gałęzi gospodarki.
Gdybyśmy chcieli skutecznie dziś egzekwować prawo- okazałoby się, że wszystkie platformy cyfrowe łamią prawo o ochronie danych osobowych, w których wyraźnie wskazano, iż skuteczne wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych trzeba mieć ukończonych 16 lat! Dlaczego tak nieskutecznie egzekwujemy prawo?
Korzystanie = nie oznacza to swobodnego dostępu wszystkich do wszystkiego w sieci. Tu wolność jest i powinna być ograniczona.
W sposób wspierający zdrowie = higiena cyfrowa to kwestia zdrowia publicznego. Jak podkreślała Magdalena Bigaj, higiena cyfrowa oddaje ci twoje życie, nic ci nie zabiera. Stan naszej uwagi (którą oddajemy platformom w sieci) wpływa na to, jak będziemy funkcjonować w życiu.
Rozwój = na czterech poziomach: poznawczy, emocjonalny, społeczny i tożsamości użytkownika
Sprawczość = rozumiana jako zdolność do decyzji zgodnych z własnymi wartościami, wzmacnianie poczucia wpływu na otaczający świat, wewnętrze umiejscowienie mechanizmów kontroli nad byciem w sieci.
Nie chodzi o to, że jesteśmy uzależnieni. Dokładnie - jesteśmy zależni od przestrzeni cyfrowej. Jeśli zatem jesteśmy zależni od produktów gospodarki cyfrowej, to mamy prawo żądać, aby te produkty były dla nas bezpieczne i nieszkodliwe. Na pewno jest to możliwe – powiedziała Magdalena Bigaj. Aby zadbać o autonomię cyfrową, potrzebujemy działać na trzech poziomach – indywidualnym (osobistym), społecznym i systemowym.

Jako kamienie milowe na drodze do cyfrowej autonomii Magdalena Bigaj wymieniła następujące:

Warto też wyjaśniać, że chodzi o zakaz mediów społecznościowych tylko produktów firm technologicznych, które są nam oferowane. Krzywda dzieci jest produktem ubocznym kapitalizacji zysku wielkich BigTechów – mówiła organizatorka FCO.
Czy ten świat cyfrowy śnił się filozofom? O nowych technologiach w ujęciu etycznym mówił w wystąpieniu online prof. Michał Krzykawski z Centrum Badań Krytycznych nad Technologiami Uniwersytetu Śląskiego. Nie powinniśmy mówiąc o etyce nowych technologii, lekceważyć własnych marzeń o świecie. Kluczowe pytania, które powinniśmy sobie zadawać - czy jesteśmy przygotowani, aby mądrze wybierać? Czy mamy politykę, która odzwierciedla te wybory? Czy mamy poczucie wpływu na te wybory w sieci? Jak zauważył, nie ma dobrego życia bez środowiska, które temu życiu sprzyja. Cyfryzacja wyjątkowo wyostrza te zależności. Jako obywatele mamy prawo powątpiewać w intencje firm technologicznych. Wiemy dobrze o ich działaniach lobbingowych. Czy dobra i pożyteczna może być dla społeczeństwa rada ekspertów, w której zasiadają przedstawiciele BigTechów? Wiemy o tym, że firmy te wywierają już istotny wpływ na regulacje prawne, a niektóre działania mogą prowadzić do tego, że podkopywany jest sam model demokratyczny państwa. Być może pchają nas w technofeudalizm.
Ten wpływ jest już dość mocno widoczny w badaniach – o wpływie technologii cyfrowych na dzieci i młodzież opowiadała dr Justyna Hofmokl z Fundacji ICO. Czego oczekujemy dziś od nauki? Odpowiedzi? Rozwiązań? Ukojenia lęków? Pomocy w zrozumieniu, co się dzieje wokół nas? Pytań w kontekście rozwoju młodych ludzi jest już bardzo dużo. Ale nie na wszystkie pytania nauka zna już odpowiedź. Potrzeba czasu, aby ujawniły się różne skutki i konsekwencje zanurzenia w świecie pełnym technologii – mówiła.
Jeszcze kilkanaście lat temu byliśmy podekscytowani technologiami w edukacji, morzem możliwości. A dziś, nauczyciele są rozdwojeni – nie ma już takiego entuzjazmu, dużo się zmieniło. Nie tylko rzeczywistość, ale także badania naukowe – wskazują, że musimy coś zmienić.
Co wiemy? Że już 97% 15 latków mieszka w domach z Internetem. A w przypadku całej populacji – ponad 90. Wiemy też, że na każdy mózg technologie oddziałują w inny sposób. Wiemy też coś o związkach między intensywnym korzystaniem z technologii a: zastępowaniem innych aktywności, większym ryzykiem porównań społecznych, większą ekspozycją na cyberprzemoc, problematycznym korzystaniem z mediów społecznościowych i gier. Wiemy też to, że wszystkie negatywne konsekwencje są uzależnione od bardzo wielu czynników. I nie da się nieraz udzielić jednoznacznej, krótkiej odpowiedzi: TAK lub NIE.
Czego nie wiemy? Czy korzystanie z mediów społecznościowych powoduje pogorszenie zdrowia psychicznego młodzieży. Niektórym tak, a innym nie. Ale niektórzy są bardziej podatni i w ich przypadku może to być prawda. Albo jaki jest rzeczywisty wpływ korzystania z technologii cyfrowych na poziomie populacji? Też nie da się tego uogólnić, ale np. wiemy, że dziewczęta są bardziej podatne na porównania; że są grupy mniejszości, które dużo zyskują, gdy mogą łatwo kontaktować się z podobnymi do siebie. Albo że technologie są pomocne osobom daleko od siebie mieszkającym.
Doświadczamy też niedoskonałości badań lub różnej interpretacji wyników. Dlaczego część młodych doświadcza negatywnych skutków, a inni nie? Patrząc na te same dane można dojść do różnych wniosków. Obserwujemy różne oceny tych samych zjawisk u badaczy amerykańskich (J. Haidt, J. Twenge) i brytyjskich (A.Przybylski). Możemy i powinniśmy się spierać – nie wszystko zostało przebadane.
Trzeba też zwrócić uwagę, że nauka zawsze będzie w tyle za technologiami. Od nauki wymagamy wiarygodności i dowodów, a w tym samym czasie twórcy środowisk i platform technologicznych w ogóle nie muszą się o nic martwić i świadomie ignorują zalecenia. Ba, nawet bardzo często – co udowodnione – ignorują swoje własne oceny zagrożeń.

Podczas Forum Cyfrowego Obywatelstwa miała miejsce premiera raportu z pierwszego Ogólnopolskiego Badania Higieny Cyfrowej i Aktywności Fizycznej Młodzieży. Dowiadujemy się z niego m.in. jaki jest poziom higieny cyfrowej i aktywności fizycznej młodzieży w Polsce oraz czy istnieje związek między nimi. O badaniach higieny cyfrowej opowiadała prof. Magdalena Woynarowska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Zwróciła m. in. uwagę, że paradoksalnie nastolatki są świadome tego, że dużo lub bardzo dużo czasu spędzają przed ekranami. Ale niewielu regularnie stawia granice i kontroluje używanie urządzeń ekranowych. Regularne postrzeganie przez młodzież zasad cyberbezpieczeństwa nie jest powszechne. Także zasady dotyczące tworzenia i odbierania treści w Internecie nie są regularnie respektowane przez młodzież. Niewielu tez nastolatków regularnie podejmuje zachowania prozdrowotne w odpowiedzi na wydłużony kontakt z urządzeniami ekranowymi. Ciekawe jest też to, że z pojęciem „higiena cyfrowa” spotykają się praktycznie wyłącznie w szkole.
Z kolei o związkach higieny cyfrowej i aktywności fizycznej młodych ludzi mówiła dr Hanna Nałęcz z Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Dla prawidłowego rozwoju dzieci powinny być codziennie aktywne fizycznie przez minimum 60 minut (w stopniu od umiarkowanego do dużego wysiłku). Nie zawsze tak się dzieje w naszych rodzinach. Z badań wynika, że związek higieny cyfrowej i aktywności fizycznej tworzą powiązany układ zachowań zdrowotnych, który powinniśmy wzmacniać. Wraz ze wzrostem aktywności fizycznej młodzieży rozwijają się korzystniejsze zachowania związane z higieną cyfrową. Z kolei im słabsza kontrola korzystania z ekranów, tym też niższa aktywność fizyczna dzieci. Im wyższy poziom aktywności fizycznej, tym krótszy łączny deklarowany czas korzystania z urządzeń ekranowych.
O wpływie technologii na zdrowie psychiczne młodych (i dorosłych też) mówiła Aleksandra Lewandowska, Krajowa Konsultantka w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. Z danych WHO wynika, że co piąty nastolatek mierzy się lub będzie się mierzyć z kryzysem zdrowia psychicznego. Widzimy to już po usługach świadczonych dzieciom - liczba świadczeń specjalistów od zdrowia psychicznego udzielonych wzrosła po pandemii aż 4 krotnie. Kondycja psychiczna dorosłych też się pogorszyła. Ekspertka na przykładzie historii konkretnego dziecka pokazała, jak wiele mamy do zrobienia w walce z kryzysem psychicznym młodych osób, który jest w dużej mierze pogłębiany przez mechanizmy obecne w mediach społecznościowych i cyberprzemoc (rówieśniczą i nie tylko). Przekonywała również, że edukacja zdrowotna w polskich szkołach to dobry pomysł i że potrzebujemy większej synergii działań dorosłych i instytucji państwa.

Dziś drugi dzień Forum Cyfrowego Obywatelstwa – nagrania z tego wydarzenia będą dostępne na stronie https://forum.cyfroweobywatelstwo.pl/.
Możecie też przeczytać relacje innej SuperBelferki, Iwony Cugier, która również uczestniczyła w FCO: dzień pierwszy i dzień drugi.
Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym portalu o nowoczesnej edukacji Edunews.pl (2008-) i organizatorem cyklu konferencji dla nauczycieli INSPIR@CJE (2013-). Zajmuje się zawodowo edukacją od 2002, angażując się w debatę na temat modernizacji i reformy szkolnictwa (zob. np. Dobre zmiany w edukacji, Jak będzie zmieniać się edukacja?). Należy do społeczności Superbelfrzy RP.


