Często słyszymy o „nowoczesnej edukacji” i potrzebie jej reformy. Widzimy nowe programy, dyskusje o odchudzaniu podstawy programowej, debaty o ocenach i testach. Ale to tylko zewnętrzne pudrowanie. Robimy lifting systemowi, który pod powierzchnią przestaje mieć rację bytu w swojej obecnej formie.
Podpisze czy nie podpisze?
Mowa oczywiście o podpisie Karola Nawrockiego pod ustawą wprowadzającą reformę edukacji „Kompas Jutra”. Sporo osób się tym emocjonuje, choć ja uważam, że niepotrzebnie. Otóż, Drogi Czytelniku, niezależnie od decyzji lokatora Dużego Pałacu, będzie to polityczny sukces Barbary Nowackiej. Jeśli podpisze, ministra uzyska możliwość pełnej realizacji swojego opus magnum, które postawi ją w szeregu osób znanych w historii polskiej edukacji, tuż obok innej sławnej reformatorki, Anny Zalewskiej. Jeżeli zaś nie podpisze – będzie mogła do końca życia opowiadać, jak cudownie byłoby w polskiej szkole, gdyby nie obstrukcja Prezydenta, i chodzić w nimbie męczeństwa.
Patriotą być albo nie być
Chociaż zdarza się codziennie widzieć i słyszeć w mediach i internecie Patriotyzm odmieniany przez wszystkie przypadki, badania opinii publicznej pokazują, że mamy często problem w Polsce z definiowaniem patriotyzmu. Przykładają się do tego między innymi politycy różnych maści, którzy uzurpują sobie często prawo do określania, kto jest, a kto nie jest Polakiem. Albo kto jest Prawdziwym Polakiem, a kto tzw. farbowanym lisem. Gdyby nie nasi politycy, prawdopodobnie mielibyśmy w Polsce więcej patriotów…
Piąte koło u wozu
Wciąż nie ma oficjalnych danych MEN o tym, ilu uczniów bierze udział w zajęciach z edukacji zdrowotnej. I ich raczej nie będzie. Bo niby po co ministra ma chwalić się tak znaczącą edukacyjną katastrofą i podkreślać, że swoimi decyzjami kompletnie spaliła całkiem dobry edukacyjny pomysł, sprawdzony zresztą w wielu systemach edukacji zagranicą.
Komentarz eksperta figowego
W połowie września Instytut Badań Edukacyjnych (IBE) opublikował projekty podstaw programowych: dla przedszkola, kształcenia zintegrowanego oraz części przedmiotów w klasach 4-8 szkoły podstawowej[1]. Zostały one wypracowane w ciągu minionego półrocza przez zespoły ekspertów, wybranych przez Instytut spośród osób, które zgłosiły chęć udziału w tym przedsięwzięciu. Czekamy jeszcze na pojawienie się brakujących do kompletu przedmiotów przyrodniczych, wokół których najwyraźniej trwają jakieś zawirowania.
Kolejne propozycje nowych podstaw programowych dla przedszkoli i szkoły podstawowej
Przez ostatnie kilkanaście miesięcy toczyła się w kraju ożywiona (i często politycznie sprowokowana) dyskusja na temat kilku przedmiotów, których uczniowie mają uczyć się w szkole podstawowej. Na to, że podstawa programowa, zarówno na poziomie szkoły podstawowej, jak i szkół ponadpodstawowych, wymaga gruntownego uporządkowania logicznego, merytorycznego i odchudzenia, zwracało uwagę od lat uwagę wielu nauczycieli i ekspertów. Instytut Badań Edukacyjnych – Państwowy Instytut Badawczy (IBE PIB) zaprezentował kolejną grupę opracowań - brakuje w niej jeszcze przedmiotów przyrodniczych.
Smartfony w szkole, czyli zdecydujcie sami
Debata o komórkach używanych przez uczniów w szkole toczy się od dawna, a ciągle nie udało nam się wypracować rozwiązań, które zadowoliłyby wszystkich. Nie mam złudzeń, że uda się takie idealne rozwiązanie znaleźć. MEN proponuje, aby to szkoły i placówki oświatowe miały pełną autonomię w określaniu w swoich statutach zasad korzystania lub zakazu korzystania z telefonów komórkowych i urządzeń elektronicznych.


