Piąte koło u wozu

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Wciąż nie ma oficjalnych danych MEN o tym, ilu uczniów bierze udział w zajęciach z edukacji zdrowotnej. I ich raczej nie będzie. Bo niby po co ministra ma chwalić się tak znaczącą edukacyjną katastrofą i podkreślać, że swoimi decyzjami kompletnie spaliła całkiem dobry edukacyjny pomysł, sprawdzony zresztą w wielu systemach edukacji zagranicą.

Ile uczniów i uczennic uczęszcza na zajęcia z edukacji zdrowotnej - w sumie dziś nie ma już większego znaczenia. Dane z najważniejszych polskich miast zebrała PAP już na początku października i zapewne oficjalne dane nie będą różnić się znacząco.

Sama ministra wskazuje, że "nieobowiązkowość" jest tutaj głównym powodem klęski, choć oczywiście obwinia też środowiska prawicowe i kościół katolicki o szerzenie fake newsów. Nie czytała i nie słuchała widać opinii doświadczonych nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy publikowali w sieci od kilku(nastu) miesięcy komentarze i przepowiednie, że tak się to właśnie może zakończyć... Może i im teraz powinna przyznać medale KEN za „szczególne zasługi dla oświaty i wychowania”?

Ale może dobrze się stało, że MEN poniósł klęskę - to jakiś dowód na to, że pośpiech i populizm w edukacji nie popłacają, że jednak dalsze patchworkowanie polskiej edukacji bez ładu i składu nie przyniesie poprawy, tylko wzrastające koszty oświaty, bałagan i kolejne rozczarowania "niefrasobliwymi" decyzjami. Podobna sytuacja miała miejsce z wysłaniem 6-latków do klas I szkół podstawowych, ale jak widać nikt nie wyciągnął wniosków w rządzie z tamtej porażki.

Wygląda też na to, że mimo całej politycznej nawalanki wokół edukacji zdrowotnej, Polacy zachowali dość racjonalne podejście do tego przedmiotu. Uznali pragmatycznie, że w dzisiejszej rzeczywistości jest to jednak "piąte koło" u edukacyjnego wozu i że lepiej dzieci wypisać z zajęć. Takie wnioski mogą płynąć z badania CBOS, zrealizowanego w dniach 2–13 października 2025 roku[1], w którym m. in. pytano o przyczyny sprzeciwu wobec przedmiotu. 

Spośród osób, które słyszały o edukacji zdrowotnej, 60% popiera wprowadzenie jej do programu nauczania, przy czym większość (37%) wyraża zdecydowane poparcie. Sprzeciw wobec nowego przedmiotu deklaruje 31% badanych, a 9% nie ma sprecyzowanej opinii na ten temat.

Respondenci przeciwni wprowadzeniu edukacji zdrowotnej do szkół najczęściej uzasadniają swoje zdanie obawą, że przedmiot ten będzie służył propagowaniu ideologii lewicowej (22%). Kolejną często wskazywaną przyczyną sprzeciwu (11%) jest przekonanie, że przedmiot został przygotowany „na szybko”, nie ma do niego podręczników, będą prowadzić go nieprzeszkoleni w tym kierunku nauczyciele, a w związku z tym nie wiadomo, jakie ostatecznie treści będą poruszane na zajęciach. Podobnie liczna grupa respondentów (11%) uważa, iż program edukacji zdrowotnej nie jest przystosowany do wieku najmłodszych uczniów, powinien być wprowadzony na późniejszym etapie nauczania.

Po 10% badanych jest zdania, że przedmiot ten jest niepotrzebny (m.in. dlatego, iż program edukacji zdrowotnej realizowany jest w ramach innych przedmiotów), lub nie podaje konkretnych powodów swojego sprzeciwu. Pozostałe przyczyny wskazywane przez ankietowanych to: obecność treści o charakterze seksualnym w programie nauczania (8%); sprzeczność ze światopoglądem, religią badanych (7%); przekonanie, że to do rodziców należy przekazywanie treści zawartych w programie edukacji zdrowotnej (7%); generowanie dodatkowych godzin w szkole (4%) oraz nieobecność zagadnień związanych z wartością rodziny w programie nowego przedmiotu (2%).

Te odpowiedzi świadczą jednak, że potrafimy zachować zdrowy rozsądek nawet przy tak silnej polityczno-kościelnej awanturze, jaka towarzyszyła wprowadzaniu przedmiotu do szkół. Co jednak nie zmienia faktu, że pomysł ten został już spalony w panewce i będzie zapewne istniał tylko do następnej zmiany politycznej w rządzie. Tego mi najbardziej szkoda.

Przypis:

[1] Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (426) przeprowadzono w ramach procedury mixed-mode na reprezentatywnej imiennej próbie pełnoletnich mieszkańców Polski, wylosowanej z rejestru PESEL, na próbie liczącej 901 osób (w tym: 61,2% metodą CAPI, 22,5% – CATI i 16,3% – CAWI).

 

Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym portalu o nowoczesnej edukacji Edunews.pl (2008-) i organizatorem cyklu konferencji dla nauczycieli INSPIR@CJE (2013-). Zajmuje się zawodowo edukacją od 2002, angażując się w debatę na temat modernizacji i reformy szkolnictwa (zob. np. Dobre zmiany w edukacjiJak będzie zmieniać się edukacja?). Należy do społeczności Superbelfrzy RP.

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Państwo posłowie tak ochoczo decydujący o kolejnych „bezkosztowych” funkcjach nauczycieli, powinni z...
Jest Rzecznik Praw Dziecka, szykuje się Rzecznik Praw Uczniowskich a gdzie Rzecznik Praw Nauczyciela...
Pełna zgoda, pozostaje zadanie dla szkół: przestać czynić w oczach uczniów naukę wstrętną i niepotrz...
Podstawowy problem: te egzaminy NIE MAJĄ SENSU. Przez osiem lat podstawówki i cztery lata liceum ucz...
Kowalski napisał/a komentarz do Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów…
Jedna z rzeczy która bardzo mnie rozbawiła to: "umożliwienie anonimowej formy kontaktu uczniów szkoł...
Ppp napisał/a komentarz do Wyjaśnij swoje rozumowanie
Ważniejsze by było stosowanie tych zasad na klasówkach - by pojedynczy błąd rachunkowy pod koniec za...
Zawsze odkąd pracuję w szkole, a zwłaszcza w ostatnich latach, najbardziej bolało mnie i boli, po pr...
Danuta napisał/a komentarz do Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów…
Szkoła zaczyna być postrzegana jako pole walki i opresji. A myślałam, że jest to miejsce, gdzie nauc...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie