Małe dziecko w wielkiej szkole

(C) Edunews.pl

Narzędzia
Typografia

Przyszło nam żyć w intensywnie zmieniającym się świecie. Oczywiste jest to, że nie nadążamy… i nie mamy możliwości wiedzieć wszystkiego. Z jednej strony to jest niesamowite, a z drugiej przerażające. Każda praca i wkładany w nią wysiłek oceniany jest poprzez jej owoce. W szkole jest to dziecko, a właściwie Człowiek, który razem z nami porusza się w gąszczu zmieniającej się rzeczywistości. Wyzwania i zadania, jakie przed szkołą stoją nie są tak oczywiste… Co w takim razie jest ważne?

Oczekiwania wobec szkoły

100 lat to naprawdę niewiele… a jednak oczekiwania wobec szkoły zmieniły się diametralnie. Wyobraźmy sobie, że w tym czasie zmieniło się to już kilka razy.

Moja babcia … nie mogła chodzić do szkoły, więc posłanie do niej swoich dzieci było jej marzeniem. Wiedziała, że jest ona źródłem wiedzy i autorytetem. A pracujący w niej nauczyciele to bardzo wykształceni ludzie.

Kiedy mama wysyłała mnie do szkoły, to wiedziała, że w szkole wiedzą jak uczyć i wychowywać jej dziecko. Nie podważała działań szkoły i wyrażała się o niej z szacunkiem. Często nie pracowała i miała czas dla swojego dziecka.

Współczesne mamy wysyłając swoje dzieci do szkoły nie myślą o niej i o nauczycielach, że wszystko wiedzą. Bardziej traktują ją jako obowiązkowy etap życia ich dziecka i oczekują, że będzie on dobrze „spożytkowany”. Wiedza jest ogólnie dostępna i nie tylko szkoła może uczyć dzieci. Jednak oczekuje, że jej dziecko dobrze zostanie „wyuczone” i bez problemów będzie „zdobywać świat”.

Przyszli rodzice żyjący obecnie w tak dynamicznej zmianie często wiedzą więcej i mają więcej możliwości rozwoju, niż może dać szkoła… Właściwie spostrzegają ją jako archaiczny obowiązek, który trzeba spełnić… Szkołę trzeba przetrwać.

Wyzwania i zadania

W obecnych czasach, jak nigdy dotąd, należałoby zastanowić się i na nowo zdefiniować:
rolę szkoły, nauczyciela, rodzica, dziecka.

Choć świat się zmienia to w szkole ciągle mamy do czynienia z nauczycielem, jakiego pamięta moja babcia, mama i ja…

Dzisiaj potrzebna jest szkoła i nauczyciel, która prowadzi dziecko przez świat… Ale przede wszystkim pozwala odkryć siebie.

Akceptowanie, zaufanie oraz odkrywanie to podstawowe wartości jakie powinny nam towarzyszyć. Nie ma idealnego dziecka, odkrywajmy ich prawdziwe zainteresowania. Rodzice, nauczyciele często nie potrafią cieszyć się z dzieci takich, jakimi są. Chcą, żeby były takie jakimi oni sami by chcieli być. Nadmierne przeciążanie dzieci wieloma obowiązkami powoduje, że to co naprawdę sprawia radość dziecku nie zaistnieje w jego życiu.

Dzisiaj szkoły uczą dzieci empatii, ale same wobec uczniów nie mają prawdziwej empatii.
Prawdziwa empatia rozumiana jest jako zauważenie w dziecku małej i bezbronnej osoby, której indywidualność i wyjątkowość powinny być w pełni rozpoznane i uszanowane.

Dzieci powinny być raczej „niegrzeczne”, czyli wyrażać swoje autentyczne emocje i zachowania, gdyż dzieciństwo to jedyny etap w życiu człowieka, kiedy ma on okazję to robić bez ponoszenia społecznych konsekwencji. Tu właśnie powinno się zacząć wychowanie, a nie nakazywanie i umieszczanie dziecka w wymyślonych przez dorosłych ramach.

Kiedy zaczniemy patrzeć na dziecko oczami jego potrzeb to szybko spostrzeżemy, że dzieci nie lubią się nudzić… lubią poważną pracę intelektualną… lubią myśleć i rozwiązywać problemy… działają i reagują, aktywizując wszystkie warstwy swojej osobowości… Zatem w szkole warto mieć czas i stworzyć przestrzeń do działania i możliwości.

Kluczowe jest takie wychowanie – stwarzajmy możliwości, żeby dzieci uczyły się wzajemnie od siebie. Żeby miały obowiązki, np. pomoc młodszym kolegom, przygotowanie i sprzątanie sali, prowadzenie hodowli itp.

Kształtujmy ich kompetencje… uczmy słuchania, mówienia tak, żeby drugi mnie rozumiał, skupiania się na tu i teraz w pełni świadomości swojego działania. Pozwólmy na próbowanie, eksperymentowanie. Na popełnianie błędów. Na pracę w grupach, odkrywanie wiedzy, poszukiwanie w różnych źródłach, podejmowanie decyzji…

Bardziej kierujmy procesami uczenia się dziecka niż nauczajmy.

NIE MA NAS W KLASIE. JESTEŚMY W SZKOLE! Takie stwierdzenie mogłoby być standardem naszej pracy. To aktywność i doświadczanie pozwala w naukę angażować emocje… lepiej się uczyć. Zaufajmy dzieciom, że same potrafią zauważyć, co jest ważne, że potrafią o tym napisać, zrozumieć. Stawiajmy im poważne i angażujące zadania!

 

Notka o autorce: Ewa Radanowicz jest dyrektorem Szkoły Podstawowej w Radowie Małym (woj. zachodniopomorskie), która w 2016 r. otrzymała tytuł "Szkoły z Mocą" od międzynarodowej organizacji Ashoka. Należy również do społeczności Superbelfrzy.

***

Zapraszamy na wystąpienie Ewy Radanowicz podczas konferencji INSPIR@CJE WCZESNOSZKOLNE 2018:

***

INSPIR@CJE WCZESNOSZKOLNE 2018 odbyły się w Warszawie w dniach 10-11 lutego 2018. Uczestniczyło w nich ponad 340 edukatorów i nauczycieli z całej Polski. Zdjęcia z konferencji dostępne są w galerii Edunews.pl na Flickr.com

Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie