Wolność akademicka jest jak roślina wymagająca ciągłej pielęgnacji

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Wolność akademicka nie jest dana raz na zawsze. To nie jest pamiątkowy medal wręczany na inauguracji roku akademickiego, który potem można odłożyć do szuflady i od czasu do czasu odkurzyć. Wolność akademicka jest raczej jak żywy organizm – kruchy, wymagający troski, stale narażony na presję środowiska (na pasożyty, patogeny, roślinożerców, załamania pogody i klęski ekologiczne). Biolog do opisu rzeczywistości społecznej wykorzystuje analogie biologiczne. W naturze nic nie trwa bez wysiłku. Do każdego ekosystemu ciągle wnikają gatunki obce i gatunki inwazyjne. Lub ujawniają się te z glebowego banku nasion. Powracają te z przeszłości. Stabilność i homeostaza ekosystemu są pod nieustanną presją.

Podobnie uniwersytet, jeśli nie pielęgnuje kultury dyskusji i kolegialności, zaczyna zarastać gatunkami centralizmu i autorytaryzmu. Uniwersytet jest jak pole uprawne, wymaga ciągłej pracy i działań by utrzymać pożądaną uprawę i nie "zdziczeć". Autorytaryzm głęboko tkwi w społecznych przyzwyczajeniach gatunku o hierarchii społecznej i odruchowym nepotyzmie. A takim jest właśnie Homo sapiens.

Autorytarny centralizm ma w sobie coś uwodzicielskiego. Wydaje się szybki, skuteczny, elegancki w swojej prostocie. Wystarczy wydać polecenie, a sprawa rusza z miejsca. Nie trzeba tłumaczyć, przekonywać, wysłuchiwać wątpliwości. Rozkaz (polecenie służbowe) działa jak błyskawica – natychmiastowy, spektakularny, pozornie efektywny. Niczym magiczne zaklęcie, po wypowiedzeniu którego zachodzi czar i coś pożądanego się dzieje. Dyskusja natomiast jest jak powolne formowanie się gleby (lub formowanie się biocenozy w czasie sukcesji ekologicznej): żmudna, wymagająca czasu, cierpliwości i gotowości do zmiany własnego stanowiska. Ale to właśnie ona tworzy warunki, w których coś może naprawdę urosnąć. Coś wartościowego i kreatywnego.

W biologii znamy ten paradoks: to, co szybkie, często jest nietrwałe. Roślina posadzona w pośpiechu, bez przygotowania podłoża, może i wypuści kilka liści, ale potem zacznie marnieć. Przykłady widzimy przy nowych drogach szybkiego ruchu - posadzone duże drzewka ze szkółki na poboczach - okazałe i duże, lecz najczęściej usychają w ciągu roku lub dwóch. Tymczasem roślina, której poświęciliśmy czas na dobre ukorzenienie, rośnie potem sama, bez ciągłego doglądania. Sadzenie przydrożnych drzew jest skuteczniejsze, jeśli odpowiednio wykorzystujemy samosiejki i je formujemy. Nie ma natychmiastowego efektu w postaci z daleka widocznych, dużych drzewek, lecz efekt jest lepszy i trwalszy. Trawa nie rośnie dlatego, że ktoś ją ciągnie do góry za źdźbła. Rośnie, bo ma warunki. Uniwersytet działa dokładnie tak samo. Jeśli stworzymy środowisko oparte na zaufaniu, rozmowie i współodpowiedzialności, to badania, publikacje i pomysły zaczną pojawiać się spontanicznie, bez potrzeby nieustannego nadzoru.

Centralizm autorytarny w pierwszej chwili wydaje się wygodny, ale w dłuższej perspektywie jest jak urządzenie, które kupujemy w promocji i instalujemy w pięć minut. Na początku działa świetnie, lecz potem wymaga ciągłych aktualizacji, napraw, serwisowania. Tymczasem zasadzona roślina rośnie sama. Wymaga wysiłku na początku, ale później staje się samowystarczalna. Rolnik śpi, a samo mu zboże rośnie. Tak samo jest z zespołem naukowym: jeśli ludzie są zmotywowani, rozumieją sens działań i czują się współtwórcami, to nie trzeba ich pilnować, nadzorować, nieustannie kontrolować i poganiać. Sami szukają nowych dróg, sami proponują rozwiązania, sami rozwijają inicjatywy. Tutoriale efektywniejsze są od regulaminów.

Dlatego wolność akademicka wymaga nieustannej troski. Nie wystarczy raz ogłosić, że „jesteśmy wspólnotą uczonych”. Trzeba tę wspólnotę codziennie praktykować – w rozmowach na korytarzu, w recenzjach, w seminariach, w sporach o interpretacje danych. Kolegialności trzeba stworzyć warunki i czekać na efekty. Trzeba bronić kolegialności przed pokusą dworskiej sykofanii, która zawsze odradza się tam, gdzie władza koncentruje się zbyt mocno w jednym miejscu. Trzeba pokazywać wartość dyskusji, nawet jeśli jest trudna, czasochłonna i nie zawsze prowadzi do natychmiastowych rezultatów. Zawsze jednak przynosi owocną kreatywność. Jest to szczególnie ważne w szybko zmieniającym się otoczeniu społeczno-gospodarczym uniwersytetów. Wolność i kolegialność to szybsze dostosowanie się do zmieniających się warunków.

Bo wolność akademicka nie jest stanem naturalnym. Jest osiągnięciem kulturowym, które łatwo utracić. Chwasty centralizmu i autorytaryzmu wnikają szybko, czasem niezauważalnie, podszywając się pod „efektywność”, „porządek” czy „usprawnienie procesów”. A jednak to właśnie różnorodność, spór i swoboda myślenia są tym, co pozwala nauce rosnąć. Tak jak w przyrodzie – im bardziej złożony ekosystem, tym większa jego odporność.

Dlatego warto o wolność akademicką zabiegać codziennie. Nie z obowiązku, lecz z przekonania, że tylko w warunkach swobody myślenia i otwartej rozmowy nauka może naprawdę rozkwitać. I że – jak każda żywa istota – potrzebuje przestrzeni, światła i czasu, by rosnąć. Potrzebuje zaufania i cierpliwości tak, jak rośliny potrzebują ciepła, światła i wody.

Musimy mieć świadomość, że do ogrodu akademickiej wolności niezwykle łatwo wnikają nawyki centralizmu i autorytarnego zarządzania, często maskujące się pod hasłami optymalizacji czy wydajności. Jeśli przestaniemy dbać o kulturę dyskusji, jeśli uznamy, że kolegialność jest zbyt powolna dla współczesnego świata, obudzimy się w monokulturze umysłowej. A monokultury, jak wiemy z biologii, są najbardziej podatne na gwałtowne załamania i choroby. Obrona wolności akademickiej to nie jest luksus dla wybranych, lecz podstawowy warunek przetrwania nauki jako żywego, ewoluującego organizmu, który potrafi odpowiadać na wyzwania przyszłości bez potrzeby trzymania go na krótkiej, administracyjnej smyczy.

 

Notka o autorze: Stanisław Czachorowski jest biologiem, ekologiem, nauczycielem i miłośnikiem filozofii przyrody, profesorem i pracownikiem naukowym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, a także członkiem grupy Superbelfrzy RP. Prowadzi blog Profesorskie Gadanie: https://profesorskiegadanie.blogspot.com. Licencja CC-BY.

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Nie da się być zaangażowanym we WSZYSTKO. Jeśli uczeń jest pasjonatem innych przedmiotów, a na omawi...
Ale to nie jest żadna nowość i żadne AI, a nawet komputery nie są do tego potrzebne. W czasach "prze...
Autorzy tego badania są zapewne świetnymi znawcami technologii cyfrowych ale raczej kiepskimi prakty...
Z drugiej strony w Polsce istnieje obowiązek szkolny, a przeciętny człowiek chodzi do szkół minimum ...
Ppp napisał/a komentarz do Wspólne testy
Chodziłem do szkół przez szesnaście lat i nie wiedziałem ANI JEDNEGO testu, który by się do czegokol...
Pani Justyno, artykuł jest dobrze napisany, a Pani Jagna zdaje się miała trochę gorszy humor i chcia...
Justyna Gajdziszewska napisał/a komentarz do Nikt nie nauczył mnie, jak zostać wychowawcą, a jednak nim jestem
Jestem zaskoczona powyższym komentarzem. Może już przywykliśmy do polowania na teksty, które powstał...
Ppp napisał/a komentarz do Skup się!
Należałoby zacząć od odpowiedniego rozkładu zajęć. Pamiętam, jak w liceum w w Piątek po południu mie...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie