Szkoła to jedno z takich miejsc, gdzie spotykają się osoby o różnych doświadczeniach, przekonaniach, wrażliwości, wartościach, kulturze i historiach. Mali i duzi. Śmiali i nieśmiali. Otwarci i zamknięci... To tu mamy szansę pracować nad tym, by ta różnorodność rozkwitała, a różnice - zamiast do konfliktu i tworzenia barier - prowadziły do współpracy, zrozumienia, porozumienia i rozwoju osobistego. Każdy ma w niej jakąś rolę do odegrania. O budowaniu i dbałości o wspólnotowość szkolną rozmawialiśmy podczas konferencji Pokazać - Przekazać 2026 w Warszawie, zorganizowanej przez Centrum Nauki Kopernik (już po raz 20.).
Wspólnota, zaufanie, nauka
Według Słownika Języka Polskiego: wspólnota to grupa osób związana wspólnym pochodzeniem, wspólną kulturą lub wspólnymi interesami, wspólną własnością. Teoretycznie możemy uznać, że w każdej szkole tworzy się jakaś wspólnotowość. Chociaż z drugiej strony definicję SJP trudno rozciągnąć na szkołę. Chyba najbliżej byłoby do uznania wspólnych interesów. Ale one w tej wspólnocie szkolnej też mogą być rozbieżne. Przykładowo nauczyciele mogą pragnąć grzecznych i mądrych uczniów i uczennic albo świętego spokoju, uczniowie też spokoju, ale w innym sensie (dajcie nam spokój z klasówkami) albo żeby nauka była przyjemna i bez wysiłku (byle przeżyć), a rodzice - oczywiście najlepszej opieki i najwyższych ocen dla swoich kochanych pociech. Czasem trudno znaleźć wspólną płaszczyznę tej szkolnej wspólnoty. Często czegoś brakuje, kluczowego składnika. Zaufanie jest opoką demokracji. Bez zaufania do innych ludzi i zasad prawa, wszystkie relacje, czy to w interesach, czy w politycznych i społecznych sprawach są mniej efektywne (OECD Skills Outlook, 2013). Wspólnota szkolna nie rozkwitnie bez zaufania, a z tym bywa w szkole krucho. I nie tylko w szkole - w całym społeczeństwie, którego szkoła jest pewnym odbiciem. Jak radzić sobie z tym deficytem?
Jak zauważają organizatorzy Pokazać - Przekazać 2026, wspólnota nie jest z definicji dobra. Może dawać poczucie bezpieczeństwa i sensu, ale może też zamykać na innych, wykluczać i radykalizować. Historia – także najnowsza – pokazuje, że silne wspólnoty często wyrastają ze strachu, uprzedzeń i prostych odpowiedzi na trudne pytania. Dlatego warto pytać nie o to, czy tworzyć wspólnotę w szkole, ale jaką wspólnotę w niej tworzyć i na jakich zasadach. Czy punktem odniesienia może być tu nauka?
Nauka nie opiera się na zgodzie wszystkich, ale na sprawdzaniu faktów i na rozmowie. Nie unika różnicy zdań - traktuje ją jako warunek postępu. Dopuszcza, a wręcz wymaga zmiany stanowiska, gdy pojawiają się nowe dane. Jednocześnie wypracowała mechanizmy porządkowania pojawiających się sporów: weryfikację danych, argumentację, zadawanie pytań. Dzięki wspólnym regułom współpraca staje się możliwa – nawet jeśli mamy zupełnie inne perspektywy. Takie podejście może być przydatne w szkole. Wystąpienia na konferencji Pokazać–Przekazać 2026 pokazywały, że to, jak działa nauka, może być jakąś podstawą do tego, jak może działać i rozwijać się szkolna społeczność.
Rozpoczynając konferencję dyrektor CN Kopernik Robert Firmhofer przypomniał, że na początku Pokazać – Przekazać było wydarzeniem dla demonstratorów nauki, pomyślanym jako próba pokazania wartościowych sposobów angażowania młodych ludzi w naukę. Z czasem udało się zbudować wokół tej inicjatywy środowisko osób popularyzujących naukę i przeobraziła się ona w konferencję, która porusza tematy ważne dla rozwoju edukacji w Polsce. CNK jest miejscem, które inspiruje się nauką. A nauka tworzy się w pewnym środowisku i dzięki pytaniom, otwartości na krytykę, systematyczności, różnorodności i współpracy. Wybrany temat tej jubileuszowej konferencji „Szkoła: przystań wspólnoty. O zaufaniu i sile bycia razem” - jest próbą zainspirowania doświadczeniami z nauki naszego myślenia o szkolnej rzeczywistości wspólnotowej.
Na znaczenie wspólnoty zwróciła także uwagę Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji Katarzyna Lubnauer wskazując, że w badaniach międzynarodowych we wszystkich niekognitywnych pytaniach o szkołę wypadamy bardzo słabo. Przynależność, poczucie, że szkoła daje coś na cale życie – również najgorsze wyniki wśród badanych krajów. To zdaniem minister może zmienić reforma Kompas Jutra - Chcemy, żeby szkoła była miejscem, które buduje wspólnotę.
Wspólnototwórcza rola edukacji
Prof. Małgorzata Przanowska z Wydziału Pedagogicznego UW w wykładzie otwierającym zaproponowała głębsze spojrzenie na szkołę jako miejsce budowania wspólnotowości w zgodzie z rozwojem własnego JA, wprowadzając nowe pojęcie: Eudukacja.
Eudukacja – to zdaniem profesor Przanowskiej szerokie rozumienie kształtującego nas sposobu bycia. Z greckiego Eu znaczy „dobry”, „szczęśliwy”. Spróbujmy umieścić nasze myślenie o szkole w dwóch ujęciach: narzędzia socjalizacji, ale i przestrzeń praktykowania wolności. One mogą się wspierać, ale i wykluczać. Np. w kontekście przymuszania do określonego sposobu myślenia, postępowania, wartości, religii etc. Co nie daje zbyt dużo miejsca na praktykowanie wolności, różnorodności, swobody myślenia, działania, tworzenia, współpracy, zaufania, przyjaźni… A może nam chodzić właśnie o przyjaźń w szkole.
Skupmy się na szkole jako przestrzeni praktykowania wolności. Eudukacja w tym kontekście nie prowadzi do socjalizacji i zagarnięcia mojego JA do dominującej grupy, ale do przekształcenia mojego JA w celu realizacji wolności. I tu pojawia się potencjał wspólnoty.
Na czym mogłaby polegać taka Eudukacja? Na wydarzaniu się „sobości” (P. Riceoeur) – doświadczenie bycia sobą. Możemy doświadczać kontaktu z innymi, z tym, co inne. W tym kontekście nie chodzi o wolność rozumianą jako podążanie za swoimi impulsami (mogę robić wszystko, co mi się podoba), ale bardziej zamiar osiągnięcia życia dobrego wraz z drugim człowiekiem i dla drugiego w sprawiedliwych instytucjach (ramach społecznych). Zagrożeniem jest refleksyjność wsobna (do siebie, ku siebie), która może ograniczać takie myślenie o wspólnocie. Tak więc możemy otwierać się w tej swojej wolności na innych, starając się zrozumieć, choć nie zawsze musimy innych usprawiedliwiać (zwłaszcza w kontekście ich negatywnych działań i wydarzeń).
Takie podejście mogłoby mieć wpływ wspólnototwórczy. Szkoła w tym kontekście może się jawić jako praktyka przyjaźni. Jestem przy – innej – jaźni. Jestem przy Twoim JA.
Nie chodzi jednak tylko o statyczne bycie, ale i o działanie. Za P. Ricoeurem – takie poważanie siebie jest też zdolnością do działania. Ten ktoś inny obok umożliwia mi działanie. I z tego powstaje dzieło, które możemy współdzielić.
Jest pewien warunek, aby to się spełniło. Do tego potrzebujemy osobistej otwartości na drugiego człowieka. Strzeż otwartości, kształtując, odmieniając, tworząc swoje życie! (Przanowska 2022). Szkoła jest takim miejscem, gdzie to jest możliwe. Tu nauka zaczyna się od innego (nauczyciela) i stawia mnie w określonym miejscu (ucznia słuchającego) dając możliwość sposobu bycia i zdolności odpowiadania. Szkoła może być przestrzenią wolności, zachwytu, zdziwienia, pytania i badania – zamiast miejsca lęki, przymusu, izolacji, rywalizacji. Kluczem jest otwarcie się na nie-JA i wyjście ku innemu, aby siebie samego i świat wokół nas roz-poznawać. Słuchający sposób bycia, za którym idzie działanie.
Szkoła może być wspólnotą przyjaciół – doświadczanie wzajemności uznania innych i wychodzenia ku innemu. Bo właśnie różnica buduje wspólnotę! I również w szkole współ-dzielimy różnice. W tym kontekście wspólnototwórczy/a oznacza: wspólnotę, tworzenie, rozmowę, komunikację, kontakt. Można to ująć na trzy sposoby:
- związek wspólnoty i tworzenia a rozmowa; komunikacja i kontakt (np. dopiero gdymój wykład ma audytorium - to co mówię może ożyć i pójść dalej w świat)
- warunek konstruktywnej współpracy – rozumianej jako przyjazne doświadczenia badania rzeczywistości (model nauki) – komunikacja, kontakt, prowadzący do badania; nie chodzi tu o podział ról. Ważna tu jest wyobraźnia.
- wspólny – to – twórczy. Eudukacja jako przygoda tworzenia (się) wspólnoty. Wspólnota nie może być z góry określona, jest wciąż żywa, odnawia się, trwa, transformuje, ulega przeobrażeniom. My jako uczestniczący w tym procesie możemy się re-kreować, odkrywać siebie, tworzyć na nowo. Uczyć się!
Dlatego jak przekonywała prof. Przanowska największą rebelią wobec usztywnionego modelu szkolnej opresji jest radość współtworzenia i współpracy oparta na wolności (jako swobodnej dynamice różnicy), aby ukazać dość ważnego i sensotwórczego między nami. Różnica nas łączy. Z kolei tożsamość bezmyślności – niszczy naszą wspólnotę.
Budowaniu wspólnoty zagraża także degradacja znaczenia rozmowy, którą uprzedza coraz słabsza jakość słuchania. Kiedy tracimy możliwość słuchania, najczęściej domagamy się posłuszeństwa od innych w podążaniu za naszym przekazem. Posłuchaj, co do ciebie mówię. Antidotum: rzeczywiście usłysz innego (Gadamer 1995, Przanowska 2017). Zacznij (różnorodnie) słuchać – zacznij od siebie. Przyjacielska rozmowa (Gadamer) pomaga zwrócić się do drugiego człowieka, buduje wspólnotę.
Pełny zapis wystąpienia prof. Przanowskiej:
Do kogo należy nauka?
O innym kontekście – pozaszkolnym, obywatelskim – wspólnotowości rozmawialiśmy podczas rozmowy eksperckiej: Do kogo należy nauka? z udziałem prof. Tomasza Suleja (Instytut Paleobiologii PAN), Michała Kochanowskiego (Instytut Biologii Ewolucyjnej UW) i Natalii Szelachowskiej (Stowarzyszenie Badawczo Animacyjne Flaneur). Moderatorem był Robert Firmhofer, dyrektor naczelny Centrum Nauki Kopernik.
Pod tym pytaniem ukrywa się nauka obywatelska, czyli działania naukowe podejmowane przez obywateli w najróżniejszych obszarach, odkrywania niezbadanych obszarów naszej rzeczywistości. Dzięki uczestnictwie w projektach naukowych.
Jak zauważył prof. Tomasz Sulej nauka należy do ludzi, którzy są jak dzieci, które nie boją się wchodzić w obszary, w których nikt nie wchodzi. Te dzieci mają frajdę z odkrywania. I nauka należy do ludzi, którzy są zakochani. Zakochani w nauce – zakochani w prawdzie. Stąd nie mamy nawet jakiś pokus, żeby fałszować wyniki, albo prowadzić jakieś podjazdy i wojny. Nauka należy też do ludzi słabych. Każdy ma jakieś słabości. Przykład – wojna między Edisonem i Teslą. My ludzie tworzymy naukę, ale jesteśmy słabi i musimy co jakiś czas zrobić sobie rachunek sumienia.
Z kolei z perspektywy działalności stowarzyszenia kulturalno-badawczego Natalia Szelachowska podkreślała, że jesteśmy łącznikiem między światem ekspertów a lokalnymi społecznościami. Lokalni ludzie dodają swoje treści, też są świetnymi ekspertami w swojej społeczności.
Jak zauważył Michał Kochanowski ludzie swobodnie dołączają do procesu naukowego. Każdy, kto chce może posiąść naukę. Nam zależy, aby w danym projekcie budować pewną wspólnotę. Każdy może dołączyć, więc nauka należy do tego, kto jej chce i chce się zaangażować.
Na uspołecznienie procesu naukowego zwracał uwagę także prof. Jacek Pyżalski. Mam wrażenie, że nauki społeczne kiedyś należały do tylko badaczy. Ale to się dziś zmienia. Dziś więcej uwzględniamy respondentów, dołączamy ich pytania, problemy, pomysły, więc następuje pewien przełom „społeczny”.
Motywacje do włączenia się w naukę mogą być różne. Uczestnictwo w nauce jest czymś ważnym i zawsze zakłada jakieś formy zaangażowania obywateli – podkreślał Robert Firmhofer. Pamiętajmy, że zawsze można dołączyć. Istnieje wiele podmiotów i instytucji, które proponują uczestnictwo w różnych inicjatywach naukowych.
Co może robić obywatel, czego naukowiec nie mógłby zrobić? Nie wszyscy naukowcy muszą wiedzieć wszystko, nie są omnibusami. I tu czasem obywatele mogą pomóc, dzieląc się własną wiedzą „lokalną” lub przedmiotową, która być może pozostaje poza zasięgiem, niewidoczna z początku dla naukowców. Przykładem są badania lokalnej społeczności – np. badanie historii powstawania mozaik powojennych na budynkach na warszawskiej Pradze Południe. Są to historie przechowywane przez mieszkańców. Dzięki obywatelom zbierane są dane, które potem mogą być analizowane przez naukowców.
Jako naukowiec widzę, że ludzie /wolontariusze mają olbrzymią frajdę z uczestnictwa w tym procesie – dodał prof. Sulej. Oczywiście jest tu ważny podział ról. Pewne działania są zarezerwowane dla ekspertów.
Pełny zapis debaty dostępny tutaj:
Ważną częścią konferencji były także warsztaty. Wiele z nich dotykało wątku wspólnoty szkolnej. Nauczyciele mieli możliwość rozmowy o wzmacnianiu wspólnoty szkolnej i nauczycielskiej, w tym o niełatwym budowaniu porozumienia między nauczycielami i rodzicami. Na poziomie pracy w klasie dyskutowano o tym, jak budować atmosferę sprzyjającą poczuciu bezpieczeństwa i dobrej współpracy w klasie. Zastanawiano się także nad tym, co dzieje się w szkołach, w których działania rady pedagogicznej są przestrzenią prawdziwej współpracy i wspólnego myślenia? Podczas warsztatów rozmawiano o sposobach uczynienia ze spotkań rady pedagogicznej „miejsca wspólnego”, a uczestnicy zastanawiali się wspólnie, jakich rad pedagogicznych naprawdę chcemy i potrzebujemy i o tym, jak odejść od rytuałów w stronę ważnych rozmów o szkole.
Konferencję zakończyła rozmowa o przyszłości szkoły -
Jak tworzyć szkołę, do której chce się wracać?
W ostatniej sesji konferencji Pokazać – Przekazać 2026 zastanawialiśmy się, jak tworzyć szkołę, do której chce się wracać – uczniom, nauczycielom, dyrektorom i rodzicom. Prof. Jacek Pyżalski (UAM w Poznaniu), Beata Ostałowska (dyrektor Szkoły Podstawowej nr 41 w Warszawie) i dr Jędrzej Witkowski (prezes Centrum Edukacji Obywatelskiej) - połączyli perspektywę badań, codziennej praktyki szkolnej oraz wspierania rozwoju szkół. Wspólnie przyglądali się temu, co buduje poczucie sensu, sprawstwa i wspólnoty, a także jakie działania warto podejmować, by wzmacniać szkolną społeczność.
Do jakiej szkoły chciałabyś/chciałbyś wrócić? Beata Ostałowska – chciałabym, aby szkoła, do której chcę wrócić była otwarta na człowieka. Żeby zawsze można było do niej wstąpić i spotkać osobę, która się nami zainteresuje. Jędrzej Witkowski z kolei powiedział – szkoła, która jest przyjazna, ale i wymagająca – do niej chciałbym wracać. Prof. Jacek Pyżalski – być może, żeby była bezpieczna społecznie, ale to wcale nie musi być istotne dla wielu osób. Z perspektywy ucznia – ważne są kwestie dotyczące klimatu szkoły, jej organizacji, relacji rówieśniczych, jak wychodzi z różnych badań.
Oczekiwania wobec szkoły i nauczycieli często są sprzeczne i trudno znaleźć wspólną płaszczyznę. Nie mamy możliwości wymyślenia modelu, który zadowoli wszystkich.
Skoro nie zadowolimy wszystkich, to co zrobić? W nowych badaniach CEO potwierdza się, że oczekiwania są zupełnie różne i oczekujemy od szkoły absolutnie wszystkiego, pełne spektrum. A nie da się sprostać wszystkim oczekiwaniom.
Stąd może brać się źródło krytycznych opinii Polaków o szkole – zawsze znajdzie się jakaś grupa, która będzie rozczarowana. Warto chyba tego, żeby jednocześnie w szkołę wierzyć i jej odpuścić. Uwierzyć, że to najlepsze miejsce dla dziecka. Ale także nie załatwi wszystkich naszych oczekiwań i listy życzeń. Może to jest szansa na „znormalizowanie” oczekiwań względem szkoły.
Jak zauważyła dyr. Ostałowska - potrzebujemy więcej zaufania. Naprawdę pracują tu pedagodzy, którzy są przygotowani. Wejdźmy do szkoły z optymizmem i wiarą w to, że będzie dobrze. Bierzmy życie (szkołę) takim, jakie jest. Nie wszystko daje się zorganizować na najwyższym poziomie. Błędy i wypaczenia będą. Bo każdy może popełnić błąd. Dlatego – zaufajmy szkole!
Jak zauważył Jacek Pyżalski ciągle mamy w Polsce „jedynie słuszny model”, do którego powoli przystosowują się ludzie, a potem inny słuszny model i trzeba znów się przystosować. Nie dajemy ludziom dostatecznej autonomii, żeby sami ocenili, jak jest, co jest potrzebne i co warto, jakimi narzędziami i siłami realizować. To jest bolączka polskiej szkolnej rzeczywistości. Ja wierzę w autonomię i ludzi edukacji.
To że żyjemy w szkole w ciągłej zmianie, nie służy polskiej szkole – zauważyła dyr. Ostałowska. Żebyśmy chcieli wracać do szkoły, musimy czuć, że jest to nasza szkoła, którą zbudowaliśmy razem. I najlepiej, żeby była to szkoła, w której przynajmniej od 2 lat nie było gruntownych zmian. Dajmy sobie spokój z tymi zmianami – potrzebujemy autonomii i pewnego spokoju, aby szkoła mogła wdrożyć się w działania w dłuższej perspektywie. Czyli stabilizacji.
Mamy zbyt szczegółowe regulacje dla szkół. Przykładem jest rozporządzenie o pracach domowych. To jest niepotrzebne i wbrew autonomii szkół. Za dużo mamy też zmian fasadowych, w tym także wprowadzanych na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego.
Jesteśmy winni dzieciom najlepszą możliwie szkołę, ale nie chodzi tu o wyniki egzaminacyjne – zauważył Jędrzej Witkowski. Myślę o szkołę, która jest przyjazna, dba i o dobrostan, i o poziom nauczania. Wydaje się słuszne, aby wzmocnić rolę wychowawców i ich wynagrodzenie. Potraktujmy serio funkcję wychowawczą w szkołach i to na pewno przekłada się na kwestie przynależności do szkoły.
Myśląc o szkole przyszłości – zawsze zastanówmy się co możemy zrobić RAZEM dla szkoły – nauczyciele, uczniowie i rodzice. W końcu budujemy szkolną społeczność, wspólnotę szkolną.
Zapis rozmowy dostępny jest tutaj:
Więcej szczegółów o konferencji Pokazać – Przekazać 2026 można znaleźć na stronie: https://www.kopernik.org.pl/pokazac-przekazac-2026
Edunews.pl był Partnerem Medialnym tegorocznej konferencji.
Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym portalu o nowoczesnej edukacji Edunews.pl (2008-) i organizatorem cyklu konferencji dla nauczycieli INSPIR@CJE (2013-). Zajmuje się zawodowo edukacją od 2002, angażując się w debatę na temat modernizacji i reformy szkolnictwa (zob. np. Dobre zmiany w edukacji, Jak będzie zmieniać się edukacja?). Należy do społeczności Superbelfrzy RP.


