Cyfrowe wykluczenie w podróży

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Wczesne lato. Siedzę na nowym i nowoczesnym dworcu kolejowym w Płocku. Pada deszcz, więc w oczekiwaniu na pociąg schroniliśmy się pod dachem, w poczekalni. Jest w tym obrazie coś z dawnych podróży – mokre tory, wilgotny zapach betonu, kilka osób czekających w ciszy. I cudowny zapach kwitnących lip. Za jakiś czas powinien przyjechać mój pociąg. Tak przynajmniej wynika z papierowego rozkładu jazdy wiszącego na ścianie. Ale papier, jak wiadomo, nie zna współczesności. Zatrzymał się w chwili, gdy został wydrukowany. Świat zdążył już odjechać.

Na dworcu nie ma czynnej kasy. Bilet można kupić jedynie w biletomacie stojącym na peronie albo przez internet, we własnym telefonie. Zrobiłem to wcześniej, przed wyjście z domu. W budynku nie ma również głośników. Komunikaty słychać tylko na peronach. Jeśli siedzi się w poczekalni, nie usłyszy się niczego. Nie ma także elektronicznych tablic z aktualnymi informacjami. Jest tylko papierowy rozkład jazdy, wywieszony w gablocie. 

Sięgam więc do telefonu. Kilka dotknięć ekranu i już wiem, że mój pociąg jest opóźniony o półtorej godziny. Później aplikacja pokazuje jeszcze większe opóźnienie. Ostatecznie skończy się na dwóch godzinach. W tym samym czasie zaczynam sprawdzać połączenia alternatywne, możliwości przesiadki, opóźnienie kolejnego pociągu i prawdopodobieństwo, że mimo wszystko uda mi się dotrzeć do celu jeszcze tego samego dnia. Dzięki technologii odzyskuję poczucie wpływu na sytuację. Mogę planować, przewidywać i wybierać.

Obok mnie siedzi starsza pani. Widzę, jak dzwoni do córki. A może to córka do niej zadzwoniła? Sama nie sprawdza rozkładu, nie zagląda do aplikacji. Pewnie nie potrafi. Pyta córkę czy pociąg przyjedzie punktualnie. Ta gdzieś daleko otwiera internet i przekazuje informacje. Starsza kobieta potrafi zadzwonić, ale nie potrafi już odnaleźć potrzebnych danych. Jest uzależniona od kogoś, kto posiada kompetencje cyfrowe. Kiedyś, w dawnych czasach podeszłoby się do okienka z informacja, i tam by ktoś odpowiedział. A informacja przekazywana byłaby z ust do ust wśród czekających pasażerów. 

Patrzę na nią i uświadamiam sobie, że współczesne wykluczenie nie zawsze ma postać wysokich schodów, których ktoś nie jest w stanie pokonać. Coraz częściej to wykluczenie komunikacyjne jest niewidzialne. Ukryte w ekranach telefonów, aplikacjach i kodach QR. Można być sprawnym fizycznie, inteligentnym i samodzielnym, a jednocześnie stać się niepełnosprawnym komunikacyjnie. Nie dlatego, że zabrakło sił, lecz dlatego, że zabrakło dostępu do cyfrowego świata albo umiejętności poruszania się po nim. Zabrakło dostępu do informacji a z tego rodzi się niepokój, stres i zmartwienie. Ja jestem na urlopie, nigdzie się nie spieszę. Nie wybrałem się na ostatnią chwilę więc spóźnienie nie martwi mnie zbyt bardzo. Przyjmuję ze spokojem. Panuję nad sytuacją. Ot tyle tylko, że moja podróż potrwa nieco dłużej. 

Jeszcze kilkanaście a na pewno kilkadziesiąt lat temu podróż wyglądała inaczej. Były czynne kasy. Dyżurny ruchu odpowiadał na pytania. Funkcjonowała informacja kolejowa. Głośniki przekazywały komunikaty wszystkim obecnym. Informacja była dobrem wspólnym. Dzisiaj coraz częściej staje się dobrem indywidualnym. Jest jej więcej. Kiedyś nie można było śledzić trasy jazdy pociągów i ich nawet kilkuminutowych spóźnień w rozkładzie jazdy. Dzisiaj każdy nosi aktualna informację we własnej kieszeni, zamkniętą w smartfonie. O ile nie było awarii sprzętu lub nie wyczerpała się bateria. Kto telefonu nie ma albo nie potrafi z niego korzystać, pozostaje poza obiegiem informacji. Stoi na tym samym peronie co inni, ale żyje w innym świecie. Bardziej zaniepokojony, bardziej zdezorientowany. 

Choć tęsknię za tamtym światem, z parowozami i moim dzieciństwem to lubię nowoczesne technologie. Dają mi większe poczucie panowania nad podróżą. Cieszę się, że mogę sprawdzić rzeczywisty czas przyjazdu pociągu, znaleźć alternatywne połączenie, kupić bilet bez stania w kolejce. Kiedyś podróżny był skazany na czekanie i niewiedzę. Dziś może analizować sytuację niemal w czasie rzeczywistym. To ogromna zmiana. Daje poczucie bezpieczeństwa, zmniejsza stres i pozwala podejmować rozsądniejsze decyzje.

Ale każda rewolucja technologiczna ma swoją cenę. Zwykle zachwycamy się tymi, którzy szybko biegną do przodu, rzadziej oglądamy się za tymi, którzy zostali z tyłu. Historia cywilizacji jest przecież historią kolejnych progów. Jedni przekraczają je niemal niezauważalnie, inni potykają się o nie przez lata. Kiedyś takim progiem była umiejętność czytania i pisania. Później znajomość języków obcych. Dzisiaj staje się nim kompetencja cyfrowa. A w duszy obawiam się, że niebawem i mi świat ucieknie, jak odjeżdżający pociąg. Że nie nadążę się uczyć nowości i będę wśród częściowo wykluczonych. 

Organizm nie przystosowuje się do zmian z dnia na dzień. Potrzebuje czasu. Społeczeństwo również. Tymczasem technologia zmienia się szybciej niż ludzie. Smartfony, aplikacje i sztuczna inteligencja rozwijają się w tempie wykładniczym, podczas gdy nasze nawyki, lęki i przyzwyczajenia zmieniają się znacznie wolniej. Powstaje więc swoista luka ewolucyjna – nie biologiczna, lecz kulturowa. W tej luce pozostają miliony ludzi.

Siedzę nadal na dworcu w Płocku. Drobny deszcz nie przestaje padać. Mój pociąg wciąż się spóźnia. Mam jednak w kieszeni mały komputer, dzięki któremu wiem niemal wszystko o swojej podróży. Czuję się bezpieczniej, choć przecież pociąg od tego szybciej nie pojedzie. Wiem, że mój przesiadkowy pociąg dawno odjechał, ale złapię następny w Toruniu. Jestem spokojny, bo wiem, że wrócę do domu jeszcze tego samego dnia. 

Myślę jednak o tych wszystkich pasażerach, którzy siedzą kilka ławek dalej. Patrzą na tory, na papierowy rozkład jazdy i na zegarek. Nie wiedzą, że pociąg przyjedzie za dwie godziny. I widzę obcokrajowców. Też korzystają z telefonów. Może sprawdzają połączenia? Są podróżnymi tak samo jak ja, ale odbywają zupełnie inną podróż – nie tylko przez Polskę, lecz także przez epokę gwałtownych przemian. I właśnie wtedy uświadamiam sobie, że cyfrowe wykluczenie nie polega na braku smartfona. Polega na utracie samodzielności. A każda utrata samodzielności, niezależnie od przyczyny, odbiera człowiekowi kawałek jego wolności. W cenie nadal pozostają umiejętności nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi i odwaga pytania.

 

Notka o autorze: Stanisław Czachorowski jest biologiem, ekologiem, nauczycielem i miłośnikiem filozofii przyrody, profesorem i pracownikiem naukowym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, a także członkiem grupy Superbelfrzy RP. Prowadzi blog Profesorskie Gadanie: https://profesorskiegadanie.blogspot.com. Licencja CC-BY.

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Cyfrowe wykluczenie w podróży
Zrobiono niby jeden wspólny dworzec PKP i PKS ale duża część busów odjeżdża z innego miejsca, ze sta...
Ppp napisał/a komentarz do Sprawczość w szkole - ale jak to sprawić?
Zacząć należy od tego, że nauczyciele muszą się pozbyć odzywek typu "tak/nie bo ja tak powiedziałem/...
Jan napisał/a komentarz do Cyfrowe wykluczenie w podróży
Ppp: Na szczęście w Płocku jest jeszcze kolej, bo np. w powiecie nowotarskim kilka lat temu też upad...
Ppp napisał/a komentarz do Cyfrowe wykluczenie w podróży
Ważny problem poruszyliście. Będąc analogowym podróżnikiem trzeba mieć spisane nie tylko "swoje" roz...
Najpierw ZMNIEJSZYĆ ILOŚĆ informacji zwrotnej, najlepiej o jakieś 90%. Jeśli uczeń wykonał zadanie d...
Jacek napisał/a komentarz do Prawo oświatowe - marne i wciąż w niedoczasie
Dobry artykuł oraz propozycje zmian. Nadmiar przepisów, gorączka legislacyjna utrudnia w kierowaniu...
Niedoskonała rzeczywistość analogowa otwiera nam drzwi do doskonałego świata idei: znaczymy trzy pun...
Media społecznościowe nie mają tu wielkiego znaczenia, lecz DOŚWIADCZENIE. Jeśli człowiek w przeszło...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie