Neurologia w wersji pop?

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

W ostatnich latach przeczytałem kilka książek Spitzera i trochę Hüthera. Wysłuchałem ich wykładów w internecie… staram się na bieżąco śledzić wpływ wymienionych na oświatę w swoich środowiskach. Co do Spitzera trudno mu odmówić skuteczności w działaniu. Jego instytut w Ulm oraz finansowe środki trzecie świadczą o tym, że sobie radzi. Ale jaki jest jego wpływ na godzinę lekcyjną w niemieckiej szkole? Moim zdaniem średni.fot. sxc.hu

Hüther też jakby zarzucił badania. Hüther pisze. Hüther korzysta z prawa wykładowcy neurologii uniwersytetu. Sam mówi o sobie, że lekarzem nie jest, a przebywa w klinikach, że pedagogiem nie jest, a mówi o szkołach. Hüther to guru. A guru, jak to guru… Argumentum ad verecundiam? Profesor, który nie nadyma się i nie zadyma jak większość profesorów…?

Nie ukrywam, że do napisania tego tekstu skłoniła mnie lektura relacji ze spotkania z prof. Hütherem Zmiany w szkole – najważniejsze te oddolne w Edunews.pl, obserwacja spotkań z Manfredem Spitzerem, Geraldem Hütherem oraz ich protagonistami z jednej strony i skutków tych konferencji w pokojach nauczycielskich i klasach uczniowskich ze strony drugiej. Powiecie Państwo, że to przedwczesne oczekiwania? No nie wiem, pierwsze warsztaty na ten temat w CODN/ORE miały miejsce w 2009 r. W następnych latach było ich już całkiem sporo.

Neurologia w wersji pop Spitzera i Hüthera, bazująca w badaniach nad mózgiem (centralnym systemem nerwowym) na rezonansie magnetycznym i tomografii komputerowej, jej zobowiązanie do falsyfikacji wyników tychże badań oraz obietnica stosowania wyników tych falsyfikowanych badań w edukacji jest/było dla mnie nadzieją na nową jakość edukacji. No może nie całej, ale na pewno na poprawę mojej pracy. Po początkowym zachwycie i zebraniu różnych doświadczeń postanowiłem postawić kilka pytań. Co nie znaczy, że na nie odpowiem.

Dlaczego poniższe truizmy budzą tyle zachwytu?

„Szkoła musi dziś w większym stopniu rozwijać kompetencje społeczne uczniów niż tylko przekazywać wiedzę i informacje.” [...] “Musimy różnicować proces edukacji ze względu na różnych uczniów.” „Kluczem do zmian są jednak nauczyciele.” [...] „Nie jest prawdą, że uczniowie są źli, bezmyślni, niewrażliwi – być może mają w szkole po prostu za mało Wyzwań i Odpowiedzialności.” [...] „ Rodzice niechętnie włączają się w funkcjonowanie szkoły.” (za Edunews.pl).

Komentarz i odpowiedź pozostawiam Geraldowi Hütherowi.

Ad ignorantia!

„Na koniec spotkania prof. Hüther przypomniał kilka prawd o naszym mózgu. Aby naprawdę się uczyć, musimy lubić i chcieć się uczyć. Niezbędnym warunkiem do rozwoju mózgu jest chęć przyswojenia jakiegoś materiału. W rzeczywistości uczymy się tylko tego, co nas naprawdę interesuje, co budzi w nas emocje. Przyswajany materiał zawsze musi nieść ładunek emocjonalny, aby można było uznać go za mający znaczenie dla naszego rozwoju. Tylko wówczas mózg uruchamia ośrodki sygnałów emocjonalnych. Powstają substancje które rozwijają mózg i uruchamiają nowe komórki nerwowe. Powstają nowe połączenia. Mózg pracuje i jest zadowolony. Pojawiają się pozytywne emocje.” (za Edunews.pl)

No cóż, człowiek to nie mózg, neurologia dla ubogich, to neurologia dla ubogich. Nie wiem, jak Spitzer i Hüther definiują uczenie się, jak doświadczanie, jak przyswajanie? Przeżyłem Pawłowa – przeżyję też i teraz. Pamiętam do dziś różne szkolne głupoty, które nie sprawiały mi przyjemności - nawet potrafię je stosować. A może przyjemnością było kwalifikowanie niektórych lekcji jako głupie i to wtedy sprawiało mi przyjemność? A co z metodami nauczania stosowanymi (oczywiście dawniej) w wojsku... co z drylem, co z repetitio mater studiorum est? Jak to było dawniej, jak na innych kontynentach?

Z kolei przykład rozmowy z kandydatami na studia medyczne podany przez Hüthera pomija milczeniem sposoby naboru na te studia od lat na Wyspach Brytyjskich. Assessment center stosuje się tam przecież od lat.

„Wreszcie musimy szukać szkół (eksperymentalnych, innowacyjnych, albo po prostu mądrze zorganizowanych), które mogłyby być wzorcami, które będą prowadziły nas w pożądanym kierunku. Powinniśmy poszukiwać pewnego modelu działania, który może sprawdzić się w wielu szkołach.” (za: Edunews.pl).

Cóż, takie szkoły znaleźć można od wielu lat – i co z tego. Nic. Wszyscy obowiązkowo czytają „Kamienie na szaniec”, a kto zna Aleksandra Kamińskiego jako pedagoga i jego szkołę w Mikołowie. Kamiński, Falska, Korczak, Montessori, Freinet, szkoły waldorfskie… to były/sa zmiany oddolne… I co? I nic! W tym miejscu proszę nie zarzucać mi czarnowidztwa i kalania autorytetów.

Krytycy pytają, specjaliści protestują: „Keine dieser pädagogischen Ideen ist neu.” [...] Während es einem Schüler aus dem bildungsbürgerlichen Berlin-Mitte leichtfallen mag, sich den Unterrichtsstoff selbst zu erarbeiten, kann der Hartz-IV-Junge aus Neukölln damit große Probleme haben. Er braucht eher klare Strukturen statt Selbstorganisation. [...]*

* Żadna z tych pedagogicznych idei nie jest nowa.” [...] Kiedy uczeń z ostatniego oświatowo centrum Berlina samodzielnie łatwo opanowuje materiał, to chłopak z Neukölln (dzielnica w Berlinie) będący klientem programu socjalnego Hartz-IV ma z tym wielkie problemy. Potrzebuje on raczej jasnych struktur w miejsce samoorganizacji [...]

Mam nadzieję, że Hüther poda jakieś recepty w anonsowanej książce. Nauczyciele w Niemczech i w Polsce najczęściej oczekują konkretów, receptur, danych, rozwiązań. I to nauczycielki na wszystkich etapach nauczania, wszystkich typów szkół i wszystkich przedmiotów – od matmy do wuefu.

Nur lässt sich eine Partizipialkonstruktion leider nicht so lehren, dass es "unter die Haut geht" (Hüther).*

*Konstrukcji imiesłowowej nie da się nauczać, żeby budziła emocje" (Hüther).

I tu odzywa się we mnie belfer – konstrukcje imiesłowowe mogą budzić emocje… No cóż, Hüther nie jest klinicystą, nie jest pedagogiem, nie jest też praktykującym glottodydaktykiem.

Naiwność? Brak wiedzy socjologicznej?

„…przemiany, które są dla nas (dla szkoły) niezbędne, nie dadzą się bowiem zrealizować na drodze administracyjno-politycznej.” [...] „Rzeczywiste i trwałe zmiany w szkole następują oddolnie, na poziomie każdej ze szkół. Starajmy się zatem tworzyć ruch, który koncentrowałby się na szkole lokalnej, w miejscu, w którym ona działa. Potrzebujemy zmian oddolnych w całym systemie edukacji.” (za: Edunews.pl)

Powrót do siłaczek? A jak ministerstwo i samorządy nie będą wspierały tych siłaczek?

Postulaty

Powyższe cytaty to prawie wyłącznie postulaty. Lista życzeń. Czy wspomaga je przywoływanie neurologii? Neurologia to nauka. Nauka nie zna postulatów. Czy podano konkretne wyniki badań neurologicznych zastosowanych w oświacie z konkretnymi (zweryfikowanymi/falsyfikowanymi) wynikami oświatowymi? Nie! To po co pojawia się nieustannie: „Prof. Gerald Hüther - wybitny neurobiolog z Uniwersytetu w Getyndze, zajmujący się badaniem mózgu i procesów uczenia się.” Z postulatami Hüther nie sposób się nie zgodzić, popieramy je, popieramy od lat. Wszyscy, wszyscy? Jest Hüther guru. ale Hüthera naukowca tu jakoś mało. Może i dlatego, że warto zapoznać się z tekstem Hagena Grella z 01.09.2013 omawiającym artykuł Martina Spiewoka z piątku 30 września 2013 w „Die Zeit” Gerald Hüther ein Scharlatan? Und ist das wichtig? (Gerald Hüther szarlatan? I czy to jest ważne?)

Grell i Spiewok niestety zgodnie potwierdzają jedno: “Jedenfalls schlug ich nach und fand auf Wikipedia, dass Prof. Hüther zwar habilitiert ist, aber nur als wissenschaftlicher Mitarbeiter arbeitet. Im Artikel (letzter Absatz auf Seite 1) selbst wird erklärt, dass Prof. Hüther mit diesem Titel von der Universität im Rahmen einer außerplanmäßigen Professur "dekoriert" worden sei. Soweit so gut. Und für diese Informationen bin ich der ZEIT und natürlich der Recherche von Martin Spiewak dankbar. Es ist gut zu wissen, wer der Prof. Gerald Hüther ist, der bundesweit von Bildungswandel referiert.”*

* Grell: “W każdym bądź razie sprawdziłem i znalazłem w Wikipedii, że prof. Hüther habilitowany, pracuje jednak tylko jako współpracownik naukowy. W samym artykule zaś (ostatni ustęp na stronie 1), że prof. Hüther przez uniwersytet tą „nieplanowaną” profesurą został „udekorowany”. I to na tyle. I za tę informację jestem wdzięczny ZEITowi i recherche Martina Spiewaka. Dobrze jest wiedzieć, kim jest prof. Gerald Hüther, referujący w całej RFN o zmianie oświatowej.”

Guru? A guru, jak to guru? Lektura nie tylko powyższych tekstów budzi sporo wątpliwości. Są i wątpliwości naukowe – kwestionowane wnioski z kwestionowanego badania na działania SSRIs (selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny – selective serotonin reuptake inhibitors) metylofenidat u dzieci z ADHD (2002) oraz brak opublikowanych wyników badań i eksperymentów Sinn Stiftung. Jest też raczej swobodne traktowanie źródeł podczas wykładu dla biznesu: http://vimeo.com/14898862

A może to tylko reklama?

„Szczegółowy opis działań podejmowanych w tej szkole Evangelische Gesamtschule Berlin Zentrum zostanie wkrótce opisany w książce, która ukaże się w języku polskim. Zmiany, jakie dokonały się w uczniach i nauczycielach w tej szkole są bardzo istotne - wszyscy są świadomi, po co się uczą, po co jest im potrzebna szkoła, chcą uczyć się po to, aby dawać później jakąś cząstkę od siebie cywilizacji człowieka, tworzyć dobre, godne warunki do życia na Ziemi.”

Może to książka, na którą czeka wiele nauczycielek i nauczycieli?

A może spotkanie z Geraldem Hütherem było tylko reklamą tej książki? A może wydawca partycypował w kosztach zaproszenia, MEN dał prestiż, a konsultanci i doradcy będą mieli temat? Nieistotne. Kończąc zacytuję:

Entscheidend ist: Für die Ideen, die er vorbringt und öffentlichkeitswirksam präsentiert, ist völlig egal, ob Gerald Hüther ein strahlender Professor und Leiter eines eigenen Instituts ist oder ein "kleiner" wissenschaftlicher Mitarbeiter mit Begeisterung für Bildung, einer Vision und einer sehr guten Fähigkeit als Redner.*

* Rozstrzygającym jest: dla myśli, które wyraża i publicznie skutecznie prezentuje, jest absolutnie obojętnym, czy Gerald Hüther jest błyskotliwym profesorem i dyrektorem własnego instytutu, czy też jest „skromnym” współpracownikiem naukowym, pełnym zachwytu dla edukacji z jej wizją i bardzo rozwiniętymi zdolnościami krasomowczymi. (Cytowany powyżej Hagen Grell z 01.09.2013).

I tak to chyba jest.

Aleksander Lubina – nauczyciel języka niemieckiego w Gimnazjum nr 3 im. Noblistów Polskich w Gliwicach, od 1992 doradca i konsultant, 10 lat pracy w komisjach ds. awansu zawodowego nauczycieli, pracował 9 lat w szkołach podstawowych, 11 lat w gimnazjach, 13 lat w liceach, 6 lat na uniwersytecie. Autor programów nauczania, projektów, skryptów, poradników, śpiewnika – publicysta, pisarz, poeta. Wykształcenie zdobył w Polsce, Niemczech i Szwajcarii. Germanista, andragog, regionalista. Przykłady z praktyki autora na stronie Gimnazjum nr 3 im. Noblistów Polskich w Gliwicach.

***

Na temat dobrych neurobiologii i neurodydaktyki przeczytaj także w Edunews.pl:

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie