Edukacyjna podróż, czyli od inspiracji w Radowie do Inspir@cji w Warszawie

fot. Edunews.pl

Narzędzia
Typografia

„Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana” - jak mówił Heraklit. Dla Ewy Radanowicz zmiana jest stałym elementem pracy szkoły. O zmianie mówiła na Inspir@cjach wczesnoszkolnych 2019, ale także oprowadzając ambasadorów i nauczycieli szkół Wiosny Edukacji po swojej szkole w Radowie Małym. O zmianie mówili nam inni radowscy nauczyciele, a także nauczycielki z Bakałarzewa i Konstancina, które towarzyszyły Ewie Radanowicz w jej wystąpieniu „Fakty i mity o zmianach w szkole” podczas konferencji. To, co mówiły, można podsumować tym, że zmiana jest procesem, pracą i działaniem. By był to proces skuteczny, to musi być to zmiana z wizją końca.

Czy zmianę da się zobaczyć? Czy można pokazać innym, jak skutecznie zmieniać szkołę? Czy można innych zainspirować swoją wizją? Na te pytania szukałam odpowiedzi w Radowie Małym, podróżując do szkoły Ewy Radanowicz i podczas Inspir@cji w Warszawie.

Moja edukacyjna podróż zaczęła się od Szkoły Podstawowej w Radowie Małym, od szkoły, o której dużo czytałam, słyszałam i rozmyślałam. Jednak co innego czytać, a co innego zobaczyć. Z zewnątrz szkoła przypomina wiele innych szkół w Polsce, ale już od progu czuje się, że wchodzi się do niezwykłego świata. Nawet zapach jest inny. Wszędzie można zobaczyć i wypróbować wygodne fotele i kanapy, stoją stare meble, wiszą makatki na ścianach.

Główna ściana udekorowana jest zegarami pokazującymi czas w różnych miejscach na świecie. Udekorowana to nie jest dobre słowo, bo, jak twierdzi Ewa Radanowicz, dyrektor szkoły, to, co jest na korytarzach i w salach lekcyjnych jest pomocą dydaktyczną lub efektem jakiegoś procesu dydaktycznego, a nie okazjonalną dekoracją. Zamiast ściennych gazetek okolicznościowych znajduje się wielka mapa świata, a pod nią kolekcja słoiczków z piaskiem z różnych miejsc na świecie, pokazanych też na mapie. To efekt hobby geografa. Takich nauczycieli – pasjonatów jest więcej i mają oni pole do realizacji swoich pasji. To zresztą było główne kryterium zatrudniania nauczycieli.

Jedną z pierwszych zatrudnionych przez Ewę Radanowicz po objęciu przez nią szkoły 17 lat temu była Elwira, nauczycielka pasjonująca się teatrem i ceramiką. Z nią w pracowni teatralnej odbyliśmy podróż w czasie, od projektowanych akcji edukacyjnych, które stały się zaczynem zmian w szkole w Radowie po dramową lekcję głupoty, w której wzięliśmy udział. Pracownia teatralna to tak naprawdę klasa, w której poza sceną i poduszkami, znajdują się też zwyczajne ławki i krzesła oraz tablica. W tym pomieszczeniu, do którego wchodzi się jak do innego świata – bo ściana z drzwiami oklejona jest zdjęciami dzieci - odbywają się zajęcia grup mieszanych z klas I-III w ramach pracowni tematycznych. Zajęcia te ćwiczą kompetencje i wartości m.in. pracę w grupie, komunikację, empatię, otwartość na innych i na samego siebie. Przy okazji ćwiczenia umiejętności, między innymi przy pomocy dramy, wprowadzane są elementy podstawy programowej, ale założeniem jest uczenie się aktywne i poprzez zabawę.


Fot. Ewa Radanowicz

Klasy I-III mają jeszcze dwie inne pracownie tematyczne. Jest to pracownia podróży – gdzie dzieci uczą się szczególnie poszukiwania informacji w różnych źródłach, czytania oraz samodzielnej pracy. I pracownia kulinarna, której moglismy się przyjrzeć z bliska, przygotowując tam sobie kolację. Tak jak dzieci mogliśmy korzystać z bogatego wyposażenia kuchni umożliwiającego samodzielne przygotowanie posiłków. Dzieci w tej pracowni uczą się przede wszystkim matematyki, stąd wiele urządzeń służących do ważenia i mierzenia. Jednak nacisk położony jest też na umiejętności: czytania i pisania instrukcji, planowania pracy, pracy w grupie.


Fot. Ewa Radanowicz

Kiedy opowiadam o szkole w Radowie innym nauczycielom, zazwyczaj słyszę „my też tak robimy – mamy przedstawienia, apele, wspólne przygotowywanie posiłków”. Różnica jest jednak zasadnicza. Kiedy zapytasz nauczycieli, jak często są takie zajęcia w pracowniach tematycznych, usłyszysz … 3 razy w tygodniu, w poniedziałek na 1,2 lekcji. Pada konkret, bo praca systemem grup mieszanych w pracowniach jest wpisana w plan lekcji i regularnie się odbywa. Podobnie jest w klasach starszych od IV do VI, które mają zajęcia przyrodnicze w laboratorium i zajęcia humanistyczne w pracowni Graty i antykwariaty. Zapoczątkowane one zostały stołem mądrości, który nauczyciele różnych przedmiotów zorganizowali poprzez zintegrowanie treści przedmiotowych w tematycznych cyklach np. „Od Dedala i Ikara po podróże w kosmos”. Ewolucja tego programu od stołu mądrości do dzisiaj istniejących „labów” pokazuje kolejne charakterystyczne cechy pracy szkoły – nauczyciele współpracują ze sobą i cały czas wprowadzają zmiany. Zmiany te nie są rewolucyjne, ale bardzo przemyślane. To, co nie wychodzi, jest stopniowo zmieniane, zastępowane przez pomysły lepiej dostosowane do potrzeb uczniów.

Zmiany w szkole zaczęły się od klas I-III i pracowni tematycznych, potem pojawiły się pracownie dla starszych uczniów, a w końcu kilka lat temu powstało Biuro Pracy Indywidualnej. Idea tego biura jest bardzo innowacyjna, choć może odkrywczość takiej formy pracy leży nie w samych zadaniach, które rozwiązują uczniowie, ale znowu polega na przemyślanej strukturze pracy i ujęciu jej w organizacyjne ramy. Grupa ma zajęcia w pięknej i dobrze wyposażonej bibliotece szkolnej raz w tygodniu.

Uczniowie na początku dowiadują się jakie są wymagania i oczekiwania i choć wiedzą, że nie uczą się na oceny ( oceny pojawiają się jako efekt końcowy – dobrowolna prezentacja jednego z zadań podczas Dnia Eksperta), chętnie biorą udział w zajęciach. Kluczem jest to, że uczniowie wykonują wybrane przez siebie zadania, które ćwiczą umiejętności polonistyczne i matematyczne osadzone w rzeczywistości szkoły w Radowie, często są to zadania praktyczne, jak wykonanie np. gry planszowej dla dzieci w świetlicy, czy zorganizowanie obiadu w restauracji dla swojej rodziny. Uczennica, która wykonywała to zadanie, napisała, że jego efektem będzie ten obiad w restauracji. Inna grupa, która zajęła się opracowywaniem wyposażenia placu zabaw, doprowadziła do tego, że plac zabaw dla starszych uczniów faktycznie powstał. Takie zadania mają moc. Jednak uczniowie przede wszystkim uczą się planowania swojej pracy i doprowadzania jej do końca. Nauczyciele, przygotowując się do wprowadzenia tej innowacji, też wiele się uczą. Matematycy współpracowali z polonistami nad opracowaniem wspólnych zadań otwartych, ciekawych i użytecznych dla uczniów, i często musieli rezygnować ze swoich pomysłów, bo okazywało się, że ich zadania nie są interesujące dla uczniów.

Poza pracą w grupach mieszanych, w różnego rodzaju pracowniach, również artystycznych (szkoła ma pracownię witrażu, ceramiki, papieru czerpanego) uczniowie mają też lekcje tradycyjne, pracę z mistrzem, gdzie następuje porządkowanie zdobywanej wiedzy, jej systematyzowanie. Wszędzie jednak widać przemyślaną aranżację przestrzeni, która sprzyja skupianiu się. Ogólnie dostępne są zegary, które zastępują szkolne dzwonki. Przestrzeń na korytarzach jest dostępna dla uczniów, jest tam wiele przytulnych kącików. Uczniowie mają w okresie cieplejszym godzinną przerwę, zwaną aktywną przerwą, którą mogą wykorzystać na gry i zabawy na podwórku lub znaleźć spokojne miejsce, jeśli potrzebują odpoczynku. Szkoła jednak systemowo wprowadza kolejne zmiany. Pojawiły się zajęcia z uważności dla uczniów – program Dobrze być (z) sobą i Szkolny System Wsparcia.

Szkoła zaczęła swoją historię zmian od najgorszych wyników na egzaminie, decyzją, że trzeba zadbać o dobrostan uczniów, pochodzących w większości z biednych rodzin, gdzie bezrobocie, brak aspiracji i niewiara we własne możliwości były czynnikami bardzo destrukcyjnymi. Pierwsze kroki to było stwarzanie namiastki domu w szkole i jedną z pierwszych „akcji” było przyniesienie przez uczniów do szkoły różnych przedmiotów, sprzętów i mebli ze strychów i piwnic. Dzięki temu w szkole zrobiło się przytulnie i domowo, uczniowie sami naprawiali, malowali meble, dzięki czemu, nie ma problemów z niszczeniem tego mienia. Kolejnym priorytetem jest skupienie się na wartościach, na szacunku, poszanowaniu godności każdego człowieka, więc i dziecka, tolerancja i poczucie bezpieczeństwa, które bierze się z wzajemnego zaufania. Dzieci w szkole mogą być po prostu sobą, mają prawo do błędów, bo na tym polega proces uczenia się. Biorą odpowiedzialność za ten proces, uczą się planowania swojej pracy, współpracują ze sobą, pomagają sobie wzajemnie. Dowiadują się wiele o sobie, poznają swoje mocne i słabe strony. I jeśli nawet nie wypadają na egzaminach najlepiej, to okazuje się, że absolwenci Radowa są łatwo rozpoznawani w szkołach średnich, jako ci aktywni, samodzielni, dobrze zorganizowani, nie bojący się inicjatywy i proaktywni.

Czego wizyta w szkole może nauczyć nas o zmianie? Czy wiemy jak zmieniać szkołę? Czy pokazuje, że się da?

Ewa Radanowicz wraz z Oktawią Gorzeńską zapoczątkowały w 2018 roku projekt nazwany Wiosną Edukacji. W wyniku tego projektu, w którym uczestniczy kilkadziesiąt różnego rodzaju szkół i przedszkoli w całej Polsce i blisko 100 ambasadorów, w wielu miejscach zaczął się proces zmian. Zaczął się od uświadamiania sobie i upewniania się w tym, że zmiana jest potrzebna. Ewa Radanowicz odwiedziła większość szkół, które zgłosiły się do programu, wielu nauczycieli i dyrektorów gościła w Radowie. Tu i w Gdyni u Oktawii Gorzeńskiej nauczyciele wiele się uczą i inspirują.

Wydaje się, że najważniejsza nauka jaką mogą wynieść to to, że w ramach systemowej szkoły naprawdę wiele możemy zdziałać. Nie ogranicza nas wcale podstawa programowa i przygotowanie do egzaminów. Nauczyciele też nie mają obowiązku oceniać ( oceny wyrażone w stopniu jedynie trzeba wystawiać na półrocze i koniec roku). Nie musimy być uwiązani do podręczników, możemy używać różnych materiałów, możemy tworzyć własne zadania. Nie musimy organizować apeli ku czci, brać udziału we wszystkich konkursach i akcjach, przygotowywać własnoręcznie okolicznościowych gazetek. Jak pokazuje szkoła w Radowie możemy mieszać grupy, ćwiczyć umiejętności, pracować w małych zespołach, zrezygnować z dzwonka, dopasować długość przerwy do potrzeb dzieci, ćwiczyć uważność, uczyć uczenia się, planowania swojej pracy, odpowiedzialności i inicjatywy, zaufać uczniom, oddać im inicjatywę, dać wybór i postawić na indywidualność. Możemy autonomicznie podejmować decyzje dotyczące całej szkoły czy pojedynczej klasy. Nawet jeśli szkoła nie jest przygotowana na zmiany, może wprowadzać je w swojej klasie, na swojej lekcji każdy nauczyciel. Idealnie, gdy okaże się, że zmianą zainteresowana jest grupa nauczycieli, która zacznie uwzględniać potrzeby uczniów, zacznie wsłuchiwać się w głosy rodziców, a najlepiej gdy to dyrektor ma wizję i umiejętność pracy z zespołem. Nauczyciele, by zmiana się udała na większą skalę niż zmiana w klasie, muszą ze sobą rozmawiać, wspólnie obmyślać, planować, kłócić się również, ale i przyznawać do błędów i próbować od nowa. Nie zrażać się niepowodzeniami, bo one są wpisane w zmianę. O tym mówiły na Inspir@cjach Wczesnoszkolnych w Warszawie zaproszone przez Ewę Radanowicz dwie nauczycielki ze szkół Wiosny Edukacji: Marta Traczkowska ze szkoły w Bakałarzewie i Agnieszka Maksymiuk ze szkoły w Konstancinie. To nie jest łatwe, pomaga jednak wiedza na temat samej zmiany jako procesu. Ewa Radanowicz jest tu najlepszym ekspertem z wieloletnim doświadczeniem.

Dlatego jej wystąpienie w Warszawie na Inspir@cjach Wczesnoszkolnych dotyczyło Zmiany, a właściwie tego, co w Wiośnie Edukacji nazywamy QZ, czyli ku zmianie (czyli inteligencja zmiany). Zmiana ma się wziąć nie z wypróbowania kolejnych modnych koncepcji, nie z inspirowania się szkołami w innych krajach, nie z odgórnych zarządzeń, ale w każdej szkole od rozpoznania potrzeb i możliwości danej szkoły i środowiska. Od wypracowania wizji dla własnej szkoły i zespołu, wizji opracowanej na podstawie zdiagnozowania potrzeb uczniów, rodziców i nauczycieli. Co ważne powinna to być zmianą z wizją końca, nie zmianą dla zmiany. Ważne by było to planowe i zorganizowane działanie oparte na szczerej i otwartej współpracy zespołu nauczycieli, której podstawą jest szacunek, zaufanie i bezpieczeństwo, umożliwiające popełnianie błędów i autorefleksję.

Zmiana szkoły wymaga dojrzałej postawy dyrektora - inicjatora zmian, który zadba o relacje i zapewni bezpieczeństwo; przemyślanego działania małymi krokami, z uwzględnieniem tego, że po kilku krokach do przodu, trzeba będzie się nieraz cofnąć. Wprowadzając zmianę, trzeba brać pod uwagę to, że zmianę trzeba będzie … zmienić. I że nie ma nic stałego. „Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana” - dla Ewy Radanowicz zmiana jest stałym elementem codziennej pracy szkoły.

Jak tą zmianę wprowadzić? Ustalić, gdzie jesteśmy a dokąd chcemy dojść, przemyśleć, jak stworzyć bezpieczną przestrzeń do zmian, pamiętając o wszystkich, których dotyczy zmiana, dając sobie przyzwolenie na porażkę, nie oczekując sukcesów. Co więcej należy tę zmianę utrwalać, nadawać jej ramy organizacyjne, wprowadzając pewne stałe powtarzalne elementy.
Zmiana zachodzi w obszarze przestrzeni, relacji, myślenia. Zmiana musi być realna, trzeba w niej być, czasem trzeba się cofnąć, z w końcu zmianę też trzeba oddać innym. I to, co zaobserwowałam w Radowie, zmiana jest trwała, a jednocześnie ewoluuje. Nie można zrezygnować ze zmiany, bo coś nam nie wychodzi i rzucać się na coś innego, trzeba uczyć się z tego, co nam nie wyszło, trzeba poprawiać, wracać do lepszych rozwiązań, szukać ciągle tego, co można poprawić. Być w zmianie, ale także umieć postawić się obok, by spojrzeć na to, co robimy z innej perspektywy. Pamiętać o tym, że zmiana jest procesem i to procesem długotrwałym, nie laurem w konkursie, nie dyplomem, nie akcją. Nie można zapominać o celu i wartościach, o tym, co jest dla nas ważne i co chcemy osiągnąć. Musimy zmieniać z wizją końca.

Trzeba brać pod uwagę potrzeby innych i cel, czyli dobrostan naszych uczniów, jednocześnie jednak mieć pewność, że nauczyciele i dyrektor są tymi, którzy tę zmianę wprowadzą, a więc oni muszą działać, nie mogą być tymi, którzy tylko dyskutują, pytają, mają wątpliwości. Jeśli czują, że mają rację, to powinni działać, nawet jeśli wokół siebie mają ludzi, którzy się z nimi nie zgadzają. Ewa Radanowicz, często mówiła do nas, pokazując nam szkołę, opowiadając o niej, że możemy się z nią nie zgadzać, że każdy ma prawo mieć swoje zdanie, ma prawo je wyrazić, ale jeśli ustalimy, że zaczynamy wprowadzać jakąś zmianę, bo wierzymy, że dobro dzieci jest dla nas najważniejsze, to te różne zdania nie mogą nas z tej drogi sprowadzić na manowce. I to w szkole Ewy widać, wspólne działanie, identyfikowanie się z tym „my” i w „naszej” szkole, wspólna odpowiedzialność, wspólna refleksja i ciągła zmiana.

 

Justyna Bober – nauczycielka języka polskiego i angielskiego w gimnazjum i szkole podstawowej, poszukująca ciągle inspiracji i pomysłów, wykorzystująca technologie w codziennej pracy, absolwentka studiów podyplomowych na kierunku neurodydaktyka WSB Bydgoszcz, działa w SETI (inicjatywie sejneńskich nauczycieli j.angielskiego). Jako Przyjaciele Edukacji organizują spotkania z „eduzmieniaczami”. Autorka kursu internetowego kursu „Smartfon w ręku ucznia i nauczyciela” dla Operonu.

 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie