Odciążenie uczniów od myślenia?

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pomysł, że warto byłoby wprowadzić do szkół więcej myślenia filozoficznego. Takiego, które nie daje gotowych odpowiedzi, ale uczy zadawania pytań. Takiego, które rozwija ciekawość, uważność, refleksyjność. Takiego, które przygotowuje do życia, nie tylko do pracy. A tymczasem… Ministerstwo Edukacji robi coś dokładnie odwrotnego.

Cicha zmiana w technikach

Od nowego roku szkolnego technika nie będą już zobowiązane do wprowadzenia żadnego z czterech przedmiotów humanistyczno-artystycznych (filozofia, plastyka, muzyka, łacina). Dotąd każda szkoła musiała wybrać jeden z nich – często była to filozofia, uznawana przez wielu dyrektorów za wartościowe uzupełnienie edukacji zawodowej. Teraz – nie musi wybierać żadnego. Nie musi się z tego tłumaczyć. Jeśli dyrektor nie przeznaczy na ten cel godzin własnych – filozofia zniknie z planu lekcji. Po cichu. Bez konsultacji. Bez dyskusji. Bez refleksji.

Oficjalny powód? „Odciążenie uczniów”

Ale od czego tak naprawdę? Od przedmiotu, który miał uczyć jak myśleć, rozumieć i pytać „dlaczego”? Czy technicy, informatycy, mechanicy i logistycy nie potrzebują umiejętności odróżniania faktu od opinii? Rozumienia etycznych skutków działań technologicznych? Czy świat zdominowany przez AI, algorytmy, automatyzację i dezinformację nie wymaga więcej, a nie mniej refleksji? W świecie BANI (kruchym, niespokojnym, nieliniowym i niezrozumiałym) filozofia nie jest luksusem. To szczepionka przeciwko uproszczeniom, manipulacji i myślowemu lenistwu. To nie jest kwestia wyboru przedmiotu. To jest kwestia tego, jakich ludzi chcemy wychowywać.

I niestety – przeszło to po cichu. Bo przecież chodzi tylko o myślenie. Tylko o humanizm. Tylko o filozofię. Tylko o przyszłość.

I już słyszę argumenty niektórych: „ale przecież filozofia w szkole to nie uczenie myślenia filozoficznego, to tak nie wygląda”. Może i nie – rzeczywiście, lekcje filozofii w szkole rzadko przypominają uniwersyteckie seminaria. Nie zawsze są przestrzenią do swobodnej debaty czy głębokiej refleksji. Jednak nawet w tej uproszczonej formie, filozofia daje uczniom coś unikalnego: kontakt z pytaniami, które nie mają prostych odpowiedzi. Uczy, że świat nie jest czarno-biały, a każda decyzja – nawet techniczna czy zawodowa – niesie ze sobą konsekwencje etyczne i społeczne. Co więcej, łatwiej jest zmienić tematykę lekcji filozofii – dostosować ją do aktualnych wyzwań – kiedy ten przedmiot nie jest całkowicie wyeliminowany. Jeśli filozofia zniknie z planu lekcji, nie będzie już nawet tej minimalnej przestrzeni na refleksję, na zadanie pytania „dlaczego?”, na chwilę zatrzymania się w biegu codziennych obowiązków.

Kolejny kontrargument mógłby brzmieć: „takie myślenie powinno się odbywać na lekcji każdego przedmiotu”. Oczywiście, to prawda – idealnie byłoby, gdyby nauczyciele wszystkich przedmiotów zachęcali uczniów do krytycznego myślenia, zadawania pytań, szukania sensu i rozumienia szerszego kontekstu. Jednak w praktyce często brakuje na to czasu, narzędzi, a czasem i odwagi, czy przygotowania. To właśnie lekcje filozofii mogą być miejscem, gdzie uczniowie dostają solidne podstawy: uczą się rozpoznawać argumenty, analizować pojęcia, dostrzegać różnice między wiedzą a opinią. To kompetencje, które później mogą przenosić na inne przedmioty i na całe życie.

W świecie, w którym coraz trudniej odróżnić prawdę od fałszu, a decyzje technologiczne mają realny wpływ na życie milionów ludzi, umiejętność myślenia filozoficznego jest nieoceniona. To nie jest luksus – to konieczność. To nie jest „zbędny przedmiot” – to fundament nowoczesnego, odpowiedzialnego społeczeństwa.

Ostatecznie pytanie nie brzmi: „czy myślenie filozoficzne i lekcje filozofii powinny być w szkole?”, ale: „czy stać nas na to, by ich zabrakło?”.

Bo jeśli zrezygnujemy z nauki myślenia, rezygnujemy z przyszłości, w której chcemy żyć.

 

Notka o autorce: Dorota Janczak od ponad dwóch dekad pomaga nauczycielom odkrywać, jak nowoczesne technologie mogą zmieniać edukację, sprawiając, że nauczanie staje się bardziej angażujące i efektywne. Jest nauczycielem konsultantem i kierownikiem Pracowni Dydaktyki Cyfrowej w Ośrodku Edukacji Informatycznej i Zastosowań Komputerów, członkiem grupy SuperBelfrzyRP, administratorem grupy Edukacja w czasach AI oraz autorem bloga: https://eduwczasachai.pl/

 

 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Jan napisał/a komentarz do Odwrót od ekranów w edukacji?
Żeby napisać coś tradycyjnie potrzebne są tylko dwie rzeczy: 1. długopis i 2. papier (kreda i tablic...
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Odwrót od ekranów w edukacji?
Człowiek dorosły wchodzi do świata technologii z już ukształtowanym układem nerwowym, wypracowanymi ...
Ppp napisał/a komentarz do Wytrwałość ucznia
Przypominam, że poza Pani przedmiotem, uczeń ma do obsłużenia jeszcze kilkanaście innych, plus dodat...
Pełna zgoda, tylko potrzebny jest CZAS. Plus świadomość, że lektury szkolne bywają trudne i nie możn...
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Smartfon na lekcji. Zło piekielne czy narzędzie edukacyjne? 
Bil Gates powiedział: „Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważa...
Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Dlaczego nauka przez całe życie i małymi porcjami?
Szkopuł w tym, że tak do końca to nie wiemy co jest na prawdę potrzebne, czyli czego uczyć.
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Czy rankingi szkół rzeczywiście mierzą jakość edukacji?
To trochę tak, jakby oceniać trenera wyłącznie po wynikach zawodników — bez patrzenia na to, z kim z...
Wspaniałe zrozumienie tematu. Uważam dokładnie tak samo jak Autor artykułu. Pracuje w szkole jako pe...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie