Konsumenci finansowi uczą się na błędach

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
edukacja finansowaPolacy uwielbiają uczyć się na własnych błędach – nie inaczej jest z edukacją finansową. Poddaliśmy się euforii inwestowania w reklamowane  cudowne, przynoszące-pewny-i-natychmiastowy-zysk produkty finansowe i... nie wypaliło. Pod tym względem obecny kryzys może przynieść pozytywne skutki dla edukacji finansowej społeczeństwa. Będziemy ostrożniejsi.
 
Jesteśmy jak zwykle z tyłu pod kątem prowadzenia działań ogólnopolskich edukacji finansowej. Inne kraje, z których czerpiemy wzorce gospodarcze (także finansowe) już kilka lat lemu opracowały narodowe strategie edukacji finansowej (USA, 2005, Wielka Brytania, Irlandia, ale także Czechy). Chodziło o zwrócenie uwagi na potrzebę edukacji finansowej, zwłaszcza młodych ludzi, którzy nadmiernie się zadłużali się jeszcze przed 25 rokiem życia. Polska jest jednym z krajów UE, które do tej pory w ogóle nie zajęły się opracowaniem takiej strategii, mimo, że nawołują do tego OECD (od 2005 r.) i Komisja Europejska. Bez takiego planu działań, w którego realizację mogłyby włączyć się szeroko różne podmioty (nie tylko finansowe), edukacja finansowa w Polsce zawsze będzie działaniem chaotycznym, przypadkowym, wybiórczym, często głównie elementem działań marketingowych banków (kilka banków już promuje swoje marki w szkołach).

Temat edukacji finansowej społeczeństwa jest bagatelizowany od wielu lat przez ministerstwa i instytucje centralne (wyjątkiem jest NBP, który od wielu lat z własnych środków finansuje różnego rodzaju inicjatywy mające na celu podniesienie świadomości i kompetencji finansowych Polaków). Temat w podstawie programowej ostatnio wprowadzonej przez MEN ujęty został szczątkowo. W Polsce jest tylko jeden poważny (w rozumieniu masowy, rzetelny, przebadany pod kątem efektywności nauczania) program edukacji finansowej dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych i mimo zasięgu kilkudziesięciu tysięcy uczniów objętych programem – z pewnością nie zaspokaja potrzeb w tym temacie. Tymczasem praktyczna edukacja finansowa powinna być przemiotem fakultatywnym w szkołach ponadpodstawowych – przecież to wiedza niezbędna w życiu, jak mówią Amerykanie „odpowiednik prawa jazdy“ (potrzebna na całe życie).

Edukacja finansowa rozumiana jako praktyczna wiedza na temat finansów osobistych nie jest też nauczana na uczelniach wyższych. Na kierunkach ekonomicznych i finansowych ta wiedza jest zbyt teoretyczna i nie nadążająca za zjawiskami na rynku tak dynamicznym jak finanse. A na innych kierunkach – nieekonomicznych – polega na wtłaczaniu do głów studentów zupełnie niepotrzebnej wiedzy, którą każdy – gdyby chciał – może dziś uzupełnić z książek i internetu (np. kursów e-learningowych). Dlaczego zamiast tego nie uczymy lekarzy, chemików, informatyków, nauczycieli, itp. przedsiębiorczości i finansów osobistych? Przecież te dwie dziedziny mogą każdemu z nas przydać się w życiu, obojętnie jaki będzie wykonywał zawód.

edukacja finansowa
 
Może się wydawać, że generalnie banki i instytucje finansowe nie są zainteresowane prowadzeniem działań edukacyjnych, ani skierowanych do młodych, ani do dorosłych konsumentów finansowych. Czy dlatego, że konsument finansowy mniej wyedukowany jest dla nich bardziej atrakcyjny, bo dzięki temu można więcej na nim zarobić? Jak to ujął niedawno na jednym z seminarium poświęconych komunikacji i public relations w obszarze finansów, szef PR jednego z większych (i najbardziej znanych banków w Polsce), „zadaniem banków jest zarabiać, a nie edukować“. Święta prawda. Powinni ją sobie mocno do głowy wbić wszyscy konsumenci, którzy korzystają z banków, lub chcą korzystać. Może dla własnego bezpieczeństwa powinni też dopowiedzieć drugą część: „bądź podejrzliwy, nie daj się oskubać bankom - pamiętaj, że przede wszystkim chcą na tobie zarobić“? Wszak w końcowym rachunku i tak straty finansowe poniosą nie banki świadczące usługi konsumentom (bo one przecież praktycznie nie mogą upaść – państwo na to nie pozwoli), lecz my – konsumenci. Obecny kryzys raczej potwierdza tą tezę.

Można zaryzykować twierdzenie, że ciężar praktycznej edukacji finansowej od pewnego czasu przejęli na siebie niezależni doradcy finansowi, którzy działają obok sektora finansowego i mają przegląd ofert z całego rynku. To oni od dawna doradzają konsumentom, jakie są najlepsze dla nich produkty finansowe i gdzie mogą zaoszczędzić. Oni też informują o ukrytych kosztach, na jakie narażeni są klienci banków (patrz na przykład: Bankomat zjada złotówkę), dokonują przeglądu i analizują warunki lokat bankowych, pożyczek gotówkowych czy kredytów hipotecznych. Może więc przed podjęciem rozmów z bankiem czy inną instytucją finansową, warto udać się do doradcy – wszak zasięgnięcie opinii i zebranie informacji jeszcze nikomu nie zaszkodziło. No i ostrożności nigdy za mało - "Uważaj na (finansowe) miny!", bądź krytyczny i sprawdź wszystko zachęca jeden z niemieckich banków w poniższej reklamie: 
 
edukacja finansowa  

Z opublikowanych w 2008 r. danych przez Komisję Europejską wynika, że 40% Polaków jest wykluczonych finansowo, czyli nie korzysta i/lub nie ma dostępu do podstawowych produktów finansowych dostępnych na rynku (w Polsce 56% Polaków nie ma konta, 60% nie ma oszczędności, 73% nie ma dostępu do kredytu odnawialnego). Problem ten dotyczy głównie Polaków poniżej 25. roku życia, emerytów, osób mało zarabiających, niewykształconych i bezrobotnych.
 Prawdopodobnie w wyniku obecnego kryzysu finansowego sytuacja nie ulegnie poprawie. Rynek finansowy rozwija się bardzo szybko – powstają nowe produkty, stwarzane są nowe możliwości oszczędzania i inwestowania, ale za tym nie praktycznie nie idzie edukacja konsumentów finansowych. No chyba, że uznamy, że taką jest ta na własnych błędach...
 
 
[Autor jest członkiem EGFE - Grupy Ekspertów Komisji Europejskiej ds. Edukacji Finansowej]
 
 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Jan napisał/a komentarz do O wierze, niewierze i denialiźmie
Albert Einstein popełnił jedną błędną konstatację jakoby robienie jednej i tej samej rzeczy więcej a...
Pójście do biblioteki i zawracanie głowy jej pracownikom (sobie też), wertowanie ciężkich i opasłych...
Ten dobry wynik w matematyce dla naszego kraju jest tym bardziej znaczący że dopiero od szesnastu la...
WSZYSTKIE opisane problemy istniały już dawniej, przez wynalezieniem AI. Jak się nie rozumiało, to s...
Jan napisał/a komentarz do „Nie wiem” – buduje zaufanie
Więcej autorytetu u uczniów traci się gdy się pomyliło i się nie miało odwagi przed nimi do tego prz...
Ppp napisał/a komentarz do „Nie wiem” – buduje zaufanie
Problemem jest ocenianie. Błąd jest rzeczną normalną i powinien być akceptowany, a przyznanie się do...
Anna Kuryłek napisał/a komentarz do Zmieniajmy szkołę, a nie nauczycieli!
Bardzo mądre uwagi :)
Gość napisał/a komentarz do Zmieniajmy szkołę, a nie nauczycieli!
Nareszcie padają postulaty aby zmienić, a tak naprawdę poprawić i uczynić dla nauczycieli lżejszymi,...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie