Szalony chińczyk

Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Jako niepoprawny ludolog, „czerpię inspirację” (jak ładnie określił kiedyś na spotkaniu poznańskiej grupy Polskiego Towarzystwa Badania Gier jego założyciel Augustyn Surdyk) z wielu różnych gier. Moje zawodowe zboczenie, zapewne znane wielu z wam, polega na każdorazowym zastanawianiu się przy poznaniu nowej gry, czy przypadkiem nie udałoby mi się jakoś jej zastosować na zajęciach.fot. domena publiczna

Ad rem. Dobrych parę lat temu wpadł mi w ręce niewinny chińczyk. Szukałam wtedy pomysłów na czasowniki w czasie teraźniejszym w hiszpańskim. To pierwszy moment załamania, którzy każdy uczeń przeżywa. Do dnia poznania odmian studenci żyją w jakże złudnym przekonaniu, że hiszpański jest prosty:)

Chińczyka oczywiście pozmieniałam, stąd jest już na moich zajęciach szalony – bo bez kostki. W skrócie dla nie hiszpańskojęzycznych glottodydaktyków, którzy by sobie chcieli skopiować pomysł (zapraszam, napiszcie jak wyszło) – zamiast kostki uczeń wyjmuje czasownik w bezokoliczniku, odmienia go przez 6 osób, tyle ile dobrze powie, tyle oczek do przodu się przemieszcza. Na polach są numerki dodatkowo 1, 2, 3 Są to różne grupy pytań: mogą być z kultury, słownictwa, gramatyki, etc. Dodam, że pytania oraz czasowniki przygotowują sami uczniowie na lekcji poprzedniej w ramach powtórki.

Rozgrywałam chińczyka nawet w LO, przy parunastu osobach, w grupach maksymalnie 4 osobowych, wyszło super. Potrzeba oczywiście więcej pionków i planszy, ale tę ostatnią można skserować :-)

Warto mieć odpowiedzi, bo nauczyciel się nie rozkawałkuje (też przygotowane przez uczniów, sprawdzone przez nauczyciela i skserowane tyle razy ile grup będziemy mieli).

Mieliśmy też zawsze w grupie „pisarza”, który notował punkty. Poszczególni uczniowie byli też odpowiedzialni za pytania: mieli kartki z nimi oraz klucz . Starałam się, aby decyzję o zaliczeniu bądź nie podejmowali raczej uczniowie (najlepiej autor pytania jeśli to możliwe). Była też taka zasada, że osoba, która robiła daną grupę pytań grając miała też właśnie tę grupę – żeby nie było, że „bo on pamięta odpowiedź”. Gdy ktoś stawał na „swojej” grupie pytań, to po prostu wybierał sobie którąś z pozostałych dwóch (żeby nie było, że ma lepiej, bo podejrzał pytania, etc).

Dodatkowe „utrudnienie” z perspektywy ucznia: dawałam im typowe „okrzyki graczy” i pilnowałam, żeby się wkurzali jak już to po hiszpańsku. Wszystkie zwroty typu: moja kolej, kto teraz, teraz ty, etc. oczywiście też musieli wyartykułować w tym pięknym języku.

Dla hispanistów dokładny opis i nawet trochę materiałów tutaj.

Przepraszam, że tylko takie wskazówki, ale po polsku nigdy tego nie publikowałam, to mój debiut. :-)

Acha – oczywiście można by tę grę zastosować w zupełnie odmienny sposób na jakimkolwiek przedmiocie: ponumerować pola od 1 do… i zrobić do tego bank zadań na karteczkach. Warto, aby grę przygotowali sami uczniowie, świetna realizacja zasad neurodydaktyki.

A my, jak to mówi Marzena Żylińska na swoich wykładach: ”herbatka i siedzimy :-)”

Weronika Górska-Wolniewicz jest nauczycielką języka hiszpańskiego, metodykiem z zakresu użycia TIK w nauczaniu oraz ludologiem z zamiłowania, a także członkiem grupy Superbelfrzy RP. Niniejszy artykuł ukazał się w blogu Superbelfrów i został nieznacznie zmodyfikowany przez Marcina Polaka. Licencja CC-BY-SA.

* * *

Na temat innowacji dydaktycznych przeczytaj także w Edunews.pl:

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Jan napisał/a komentarz do Odwrót od ekranów w edukacji?
Żeby napisać coś tradycyjnie potrzebne są tylko dwie rzeczy: 1. długopis i 2. papier (kreda i tablic...
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Odwrót od ekranów w edukacji?
Człowiek dorosły wchodzi do świata technologii z już ukształtowanym układem nerwowym, wypracowanymi ...
Ppp napisał/a komentarz do Wytrwałość ucznia
Przypominam, że poza Pani przedmiotem, uczeń ma do obsłużenia jeszcze kilkanaście innych, plus dodat...
Pełna zgoda, tylko potrzebny jest CZAS. Plus świadomość, że lektury szkolne bywają trudne i nie możn...
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Smartfon na lekcji. Zło piekielne czy narzędzie edukacyjne? 
Bil Gates powiedział: „Postęp technologii polega na dostosowaniu jej tak, abyś nawet jej nie zauważa...
Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Dlaczego nauka przez całe życie i małymi porcjami?
Szkopuł w tym, że tak do końca to nie wiemy co jest na prawdę potrzebne, czyli czego uczyć.
Sebastian Matysiak napisał/a komentarz do Czy rankingi szkół rzeczywiście mierzą jakość edukacji?
To trochę tak, jakby oceniać trenera wyłącznie po wynikach zawodników — bez patrzenia na to, z kim z...
Wspaniałe zrozumienie tematu. Uważam dokładnie tak samo jak Autor artykułu. Pracuje w szkole jako pe...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie