E-dzienniki na szóstkę?

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
narzędzia edukacyjneCoraz więcej szkół decyduje się na wprowadzanie nowych technologii, które miałyby usprawnić pracę nauczycieli i pedagogów. Jedną z takich innowacji są elektroniczne dzienniki lekcyjne. Do tej pory pojawiały się one w szkołach sporadycznie – najczęściej na zasadzie eksperymentu. Od września nauczyciele mogą na zawsze pożegnać się ze staromodnymi “kajetami”.
 
Ministerstwo Edukacji Narodowej wyszło z kolejnym rozwiązaniem, którego zadaniem jest usprawnienie pracy nauczycieli i ułatwienie im kontaktu z rodzicami uczniów. 16 lipca 2009 roku wydano nowelizację rozporządzenia z 2002 roku, dotyczącego sposobu prowadzenia dokumentacji w szkołach. Główna zmiana polega na możliwości całkowitego zastąpienia dzienników papierowych dziennikami elektronicznymi przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki. Czy e-dzienniki mają szansę wyprzeć tradycyjne formy prowadzenia dokumentacji szkolnej?
 
Na to trzeba czasu...
Zastępca burmistrza Dzielnicy Praga Południe m. st. Warszawy Jarosław Karcz sądzi, że w dobie powszechnej komputeryzacji nowe dzienniki mają szansę na powodzenie. Potrzeba jednak dużo czasu, aby wszystkie szkoły zdecydowały się na tak duże zmiany w prowadzeniu dokumentacji. Większość warszawskich szkół jest już przygotowana na prowadzenie dzienników elektronicznych. Istnieje także możliwość zatrudnienia dodatkowych osób, które zajęłyby się administrowaniem siecią komputerową. "Całkowite zastąpienie dzienników tradycyjnych dziennikami elektronicznymi wymaga nie tylko bogatego wyposażenia szkół w nowoczesny sprzęt komputerowy i stosowne oprogramowania, ale również zapewnienia środków na systematyczną modernizację i wprowadzenia stosownych zabezpieczeń zgodnych z zapisami ustawy o ochronie danych osobowych, co dla organów prowadzących może wiązać się ze znacznymi kosztami."- twierdzi Jarosław Karcz.

Na rynku istnieje już wiele programów, stworzonych specjalnie po to, aby ułatwić szkołom zakładanie e-dzienników (bez konieczności posiadania serwera, bez instalacji, aktualizacji czy chociażby dbania o poprawne funkcjonowanie programu). Dzięki stałej możliwości dostępu do bazy danych, rodzice mogą skuteczniej kontrolować swoje dzieci – szybciej reagować na ewentualny problem wagarowania, mieć stały wgląd w szczegółowe oceny i postępy w nauce dziecka, a także na bieżąco kontaktować się ze szkołą – bez  żadnych ograniczeń czasowych i bez konieczności oczekiwania na kolejną wywiadówkę. "Taki dziennik przestaje być tylko narzędziem do zbierania danych o uczniu, ale staje się narzędziem komunikacji. Jeśli po obu stronach nie będzie osób, które będą chciały się ze sobą komunikować, to narzędzie samo żadnych problemów nie rozwiąże." – tłumaczy Witold Woicki, informatyk z Wydziału Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego.

Publiczne Gimnazjum nr 4 w Siedlcach było jedną z pierwszych szkół w mieście, która od stycznia 2009 roku zdecydowała się na prowadzenie elektronicznego zapisu frekwencji i ocen. Dyrektor szkoły Janusz Dudewicz uważa, że taka forma dokumentacji szkolnej jest niezwykle korzystna zarówno dla nauczycieli, jak i dla rodziców. "Dzienniki elektroniczne to przyszłość, a i ekolodzy z pewnością się ucieszą, jeżeli uda się dzięki temu zużywać mniej papieru. Dyrekcja szkoły zastanawia się nad całkowitą rezygnacją z dzienników tradycyjnych. Być może po złożeniu wniosku do Rady Miasta uda nam się od drugiego semestru wprowadzić projekt w życie. Kadra nauczycieli jest już do tego celu odpowiednio przygotowana. Obecnie karty ocen i frekwencji wypełniane są ręcznie, a następnie skanowane i wprowadzane do bazy danych. Taki sposób prowadzenia dokumentacji szkolnej niezwykle ułatwia pracę. Jako dyrektor mam możliwość pełnego wglądu w działalność szkoły -  sprawdzania systematyczności oceniania, analizy zestawień. Dla rodziców jest to forma dobrowolna – po uiszczeniu drobnej opłaty (około 20 zł za rok) mają wgląd w oceny i frekwencję swoich dzieci." W siedleckim gimnazjum z tej usługi korzysta blisko jedna trzecia rodziców. "Elektroniczne dzienniki ułatwiają kontakt z rodzicami. Można także kontaktować się z uczniami, ci jednak nie wyrażają zbytniego entuzjazmu odnośnie tej formy." – dodaje Janusz Dudewicz.

Już nic nie ukryjesz
Wśród młodzieży zdarza się niestety więcej przeciwników elektronicznego dziennika. "O ile dobrze pamiętam, to na e-dziennik zalogowałem się dwa razy. Pierwszy raz z ciekawości, a drugi raz, żeby sprawdzić, czy może w zakładce “zastępstwa” coś wpisano. Niektórzy nauczyciele skrupulatnie wypełniali wolne rubryki, jednak stanowili oni mniejszość. Nawet gdy oceny były podawane przed oddaniem testów czy sprawdzianów, nigdy tam nie zaglądałem, bo po co psuć sobie humor." – wyznaje 19-letni  Mateusz, który przez całe liceum miał do czynienia z elektronicznym dziennikiem. Nie ma wątpliwości co do faktu, iż uczniowie będą obawiać się takiego sposobu docierania do rodziców przez szkołę. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – to ograniczy ich swobodę. Według 16-letniego Tomka sprzeciwiają się głównie ci, którzy mają słabe oceny lub opuszczają lekcje, bo w ten sposób nie mają szans ukryć stopni przed rodzicami.

Do e-dzienników sceptycznie podchodzi także część nauczycieli i rodziców, szczególnie tych z mniejszych miejscowości. "Samo przygotowanie nauczycieli nie stanowi większego problemu. To rodzice ze środowisk rolniczo-robotniczych mogą nie docenić takiej formy kontaktu ze szkołą." – twierdzi Aleksandra Chudorlińska, nauczycielka języka polskiego z 24-letnim doświadczeniem. "Taki dziennik ma rację bytu w momencie, kiedy mają do niego dostęp rodzice. Biedniejsze rodziny na pewno z takiej usługi nie skorzystają, szczególnie odpłatnie."

W wielu polskich szkołach brakuje odpowiedniego sprzętu. Informacje o uczniach zapisywane są ręcznie, a do elektronicznej bazy wprowadza się dane na przerwach, w miejscach gdzie jest dostęp do komputerów, m.in. w pracowniach informatycznych. Zdarza się, że nauczyciele wypełniają e-dzienniki w domu, co zabiera im więcej czasu. Powoduje to także liczne luki w dokumentacji, wypełniane dopiero przed zebraniem rodziców lub przed radą szkolną.

Czy zmiany w rozporządzeniu zapowiadają koniec ery starych, dobrych dzienników, które nieraz z hukiem lądowały na biurkach zdenerwowanych nauczycieli (albo – nie daj Boże – na głowach niesfornych uczniów)? Trudno przewidzieć, czy nowe dzienniki odniosą sukces w polskich szkołach. Upłynie dużo czasu, zanim wszystkie placówki zostaną do tego odpowiednio przygotowane. Nowoczesne technologie wymagają nie tylko znacznych funduszy, ale także otwartej postawy ze strony społeczeństwa. Miejmy nadzieję, że wprowadzanie kontrowersyjnych e-dzienników przyniesie wszystkim zainteresowanym więcej korzyści niż zmartwień, bo przecież wymyślono je po to, aby ułatwić pracę nauczycielom i zmniejszyć dystans pomiędzy szkołą, a rodzicami. Należy to docenić.

(Artykuł ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika „O szkole“) 
 
O szkole.pl
 
 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

  • Written by Robert Raczyński
    Zainteresowanych tym wątkiem pozamerytorycznym zapraszam na swój blog, gdzie jak się zdaje, Pan Pawe...
  • Written by Paweł
    Dziwię się, że Redakcja portalu edukacyjnego akceptuje używanie przez Autora języka pogardliwego wob...
  • Written by Adam Cichowicz
    Bardzo trafna uwaga. Moodle jest przecież pełną, systemową platformą stworzoną (i stale unowocześnia...
  • Written by Robert Raczyński
    Pani Joanno, dziękuję za te słowa. Choć Pani "klęski" dla wielu byłyby ogromnym osiągnięciem, pomaga...
  • Written by Robert Raczyński
    "...informował szkoły, aby podjęły działania, umożliwiające..." - Na co komu ministerstwo, które nie...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie