Nauczycielu, wyluzuj! Czyli o pierwszej lekcji...

fot. Fotolia.com

Narzędzia
Typografia

Nowy rok szkolny rozpoczęty, zaczęły się lekcje. Te pierwsze lekcje z różnych przedmiotów są bardzo ważne. Tylko… czy nauczyciele o tym na pewno wiedzą?

Zaczęło się od publikacji dość przygnębiającego listu rodzica na stronie Marzeny Żylińskiej: „Dziś był pierwszy dzień szkoły, pierwszy taki prawdziwy, bo były już lekcje. Nowi nauczyciele, nowe przedmioty – córka jest w IV klasie więc wszystko dla niej było nowe. I taki smutek po powrocie. W każdym zeszycie wklejone zasady obowiązujące na danym przedmiocie + system oceniania i obowiązki ucznia. Drobniutkim druczkiem gęsto zadrukowana kartka, co wolno, czego nie wolno, za co piątka, za co jedynka (…)”.

Co więc zrobić na pierwszej lekcji? Jak powinna ona wyglądać?

Lepiej chyba napisać, jak wyglądać nie powinna. Na pewno nie powinna się sprowadzać tylko do notowania zasad obowiązujących na przedmiocie i kryteriów oceniania. Dlaczego? Bo w szkole nie najważniejsze są przecież regulaminy, restrykcje i obowiązki, ale relacja, pasja, wspólnota, partnerstwo.

Pokażmy więc uczniom, że interesujemy się nimi jako osobami, ciekawi nas, skąd są, jak się czują, co myślą.

Marta Florkiewicz-Borkowska napisała, że była co prawda wklejka do zeszytu, ale „było zapoznanie się, robienie kolorowych zakładek z imionami, abym lepiej mogła ich zapamiętać i od razu zwracała się po imieniu, zabawa kubeczkami i sznureczkami, rozmowa o wakacjach, a pierwszy raz z klasami piątymi też był i zapytałam ich, dlaczego tu są i ich fajowe odpowiedzi napisane na kartkach”.

Anna Sosna pisała: „Zapytałam uczniów o ich opinie i potrzeby. Duuuużo się o nich dowiedziałam”. Niby to proste i bezpretensjonalne, ale jakie ważne.

Anna Skiendziel po przypomnieniu zasad i wspólnych rozmowach z uczniami o projektach i pomysłach na nowy rok mówi: „Ja grałam w historyczne Story Cubes z każdą klasą”.

Justyna Bober z kolei skupiła się na poznawaniu imion dzieci i zabawach integracyjnych: „Jak poznaję nową klasę, to pierwsze zadanie, które sobie stawiam, to nauczenie się imion dzieci (nazwisk trochę później). Dzieciaki się przedstawiają, podczas zabawy w kółku. Wczoraj wykorzystałam z moją nową IV klasą grę w Fruit salad ( Kto lubi …, niech zmieni miejsce) i pytania zapisane na dmuchanej piłce – dzieciaki pisały, potem rzucały do osoby, mówiąc jej imię, a potem odpowiadały na pytanie. Super zabawa, miła atmosfera, fajne dzieciaki. Dziś chcę z nimi robić Herby – ja, moja rodzina, moi koledzy, przyjaciele, zwierzątka, zainteresowania, ulubiona postać”.

Moja żona Agnieszka rozpoczęła od tego, że tak jak na wuefie jest rozgrzewka i rozgrzewa się poszczególne partie ciała, tak też matematyczny umysł musi się rozgrzać i … były po prostu gry i zabawy matematyczne od tych najłatwiejszych do tych, przy których uczniowie mówili: „Ale proszę Pani, tego się nie da zrobić”. Mój syn dostał od nowej wychowawczyni w piątej klasie imiennie podpisany list, który miał otworzyć w domu. Poczuł się wyjątkowy i ważny.

Pomyśleć by można było: jakie niepoważne. Nauczono nas przecież, że od początku musimy być profesjonalistami, powinniśmy wzbudzić respekt i szacunek. Pokazano na studiach, jak powinna wyglądać idealna lekcja i jeszcze uczyliśmy się, jakie są jej fazy. A przecież… nie tylko uczniom nie chce się wracać do szkoły, pewnie równie często nauczycielom. Pisał o tym kiedyś w „Gazecie Wyborczej” Przemysław Staroń: „Pomyślmy, my, nauczyciele, jak byśmy się czuli, gdyby pierwszy dzień naszej pracy zaczął się od tego, że szef odczyta nam wszystkie regulaminy i opowie, co nam grozi za złamanie przepisów. Nie róbmy tego dzieciom”.

Cokolwiek więc zrobimy, pamiętajmy, że ważne jest pierwsze wrażenie. Dajmy sobie prawo do szczerości, że nie zawsze nam się chce. Pokażmy dzieciakom, że my też musimy się zmotywować, że jesteśmy także ludźmi. Pamiętajmy o tym, że zasady i kryteria oceniania podać możemy choćby na drugiej czy trzeciej lekcji. Bądźmy ciepli, zacznijmy od budowania relacji, a nie od restrykcji. Bo to przecież od nas zależy, czy zabierzemy uczniów w pełną przygód fascynującą (niekoniecznie ze stacją: celujący) podróż z historią, literaturą czy światem liczb, czy też w smutną nużącą podróż od stacji niedostateczny do stacji celujący. Mam wrażenie, że wszyscy w tym momencie, niezależnie od tego, czy jesteśmy nauczycielami, rodzicami, czy uczniami zasługujemy na coś więcej…

 

Notka o autorze: Dariusz Martynowicz, nauczyciel języka polskiego w V Liceum Ogólnokształcącym im. A. Witkowskiego w Krakowie, należy do społeczności nauczycieli Superbelfrzy RP. Niniejszy artykuł ukazał się w blogu Superbelfrów i został nieznacznie zmieniony przez Marcina Polaka. Licencja CC-BY-SA.

 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie