Edukacja medialna dla rozwoju społecznego

fot. Fotolia.com

Narzędzia
Typografia

Na co dzień jesteśmy głęboko zanurzeni w strumieniach informacji. Bombardują nas treści z mediów tradycyjnych i społecznościowych. Nie wszystkie informacje są prawdziwe, sprawdzone, nie wszystkie pozostają bez wpływu na nasze emocje. I młodzi i dorośli mają spory kłopot z selekcją i weryfikacją treści, zdarza się, że głęboko wierzymy w tzw. fake news... O edukacji medialnej w świecie cyfrowego konsumpcjonizmu rozmawiano na III Kongresie Edukacji Medialnej w Gdańsku (25-26.10.2018).

Temat edukacji medialnej w polskiej szkole przewijał się przez wiele wystąpień. Większość uczestniczących w dyskusji pracowników naukowych, nauczycieli i działaczy organizacji pozarządowych zgadzała się z tym, że musimy uczyć rozumienia mediów i przekazów medialnych już w szkole podstawowej. Tymczasem łatwo zauważyć, że w nowej podstawie programowej wprowadzonej do szkół podstawowych przez MEN edukacja medialna po prostu nie istnieje, chociaż nikt racjonalnie myślący nie zaryzykuje chyba tezy, że uczniowie nie korzystają aktywnie z mediów. Jedynie na przedmiocie wiedza o społeczeństwie uczeń dowiaduje się, jak funkcjonują środki masowego przekazu - to zdecydowanie za mało. Edukacja medialna w treści podstawy programowej pojawia się dopiero w czteroletnim liceum ogólnokształcącego i technikum, a w preambule zaznaczono: Ponieważ środki społecznego przekazu odgrywają coraz większą rolę, zarówno w życiu społecznym, jak i indywidualnym, każdy nauczyciel powinien poświęcić dużo uwagi edukacji medialnej, czyli wychowaniu uczniów do właściwego odbioru i wykorzystania mediów. Patrząc na popularność mediów społecznościowych wśród młodszych uczniów - trochę za późno. Powinniśmy starać się wprowadzić edukację medialną do szkół podstawowych.

Tim Berners-Lee, jeden z pionierów Internetu, stwierdził w jednym ze swoich wystąpień, że na naszych oczach sieć – m.in. za sprawą inteligentnych algorytmów – przekształca się z przestrzeni stworzonej pierwotnie jako otwarta platforma służąca do wymiany myśli, dyskusji i współpracy w pole walki o władzę. Może prowadzić to dezinformacji i manipulacji sporej grupy odbiorców (co ma potem wpływ na decyzje życiowe – polityczne, ekonomiczne czy konsumenckie itp.), ale może też prowadzić do wycofania się z życia społecznego i zamknięcia się w wąskich enklawach osób o podobnym światopoglądzie. W edukacji medialnej powinniśmy zatem szukać szansy na działania umacniające procesy demokratyczne (nie tylko w sieci).

Ale jest pewien problem z uczeniem o współczesnych mediach - w skali europejskiej nie doczekaliśmy się spójnej koncepcji czym miała by być edukacja medialna – zauważył prof. Piotr Celiński z UMCS w Lublinie. Również w Polsce dyskusja o edukacji medialnej toczy się od wielu lat i nadal nie wypracowano spójnego systemowego podejścia (są natomiast doskonałe materiały do edukacji medialnej przygotowane w różnych projektach).

Nadmiar mediów może prowadzić także do rezygnacji z korzystania z nich. Życie bez mediów staje się popularne. Może to być opcja radykalna (całkowite wycofanie), albo rezygnacja z wybranych mediów, np. telewizji czy społecznościowych. Eksperymenty prowadzone na uczelni ze studentami przynoszą ciekawe doświadczenia. Powinniśmy częściej łapać oddech w natłoku mediów – mówił Piotr Celiński. Potrzebujemy jakiejś higieny życia z mediami, strategii. Musimy znaleźć dystans do tego, co nam zapośrednicza dostęp do świata.

Oczekiwania wobec Internetu były duże – że będzie więcej demokracji. Ale nie wyszło. Jak zauważył prof. Tomasz Szkudlarek z Uniwersytetu Gdańskiego, jednym z elementów, który odpowiada za to niepowodzenie, to gwałtowny rozwój mediów społecznościowych. Jest to pewne uproszczenie zjawiska, ale coś w tym jest.

Dlaczego? Media społecznościowe umożliwiają swobodne dobieranie sobie osób, które wyznają takie same poglądy jak my. Izolujemy się w ten sposób od wszystkich, którzy myślą inaczej. Tworzymy sobie zamknięte środowiska wirtualnych społeczności – mówił Szkudlarek. Tracimy w ten sposób dialog społeczny i możliwość ścierania się różnych koncepcji, co jest istotą procesu demokratycznego. Mamy więc do czynienia z pewnym przeobrażeniem demokracji. Brakuje w populistycznym podejściu regulowanych sposobów negocjowania stanowisk. To jest taka demokracja, która zabiła Sokratesa. Współistnienie różnic jest konieczne, ale dla społecznego życia absolutna dominacja większości jest katastrofalna. – zauważył Szkudlarek.

Ale można też powiedzieć, że media są takie, jakimi my jesteśmy. To też tylko narzędzie, którym się posługujemy. Można na media patrzeć negatywnie, ale możemy oderwać się od schematycznego myślenia i dopatrzeć się pozytywów. Zanim zaczniemy oceniać, pozwólmy sobie spróbować zrozumieć. Media społecznościowe nie są ani dobre ani złe. To od nas zależy. Możemy czynić świat lepszym. Róbmy dobro w Internecie. – mówił Przemysław Staroń, nauczyciel uczący filozofii i etyki w II LO w Sopocie, laureat tegorocznej nagrody Nauczyciel Roku 2018.

Zgadzał się z nim Kamil Śliwowski, zwracając uwagę na zadania szkoły: Nie można straszyć internetem. Musimy uczyć się mediów i możemy to robić wszędzie. Sami nauczyciele potrzebują wsparcia aby o tym uczyć. Wszędzie – czyli na każdym przedmiocie, na którym korzystamy z technologii.

Dość powszechna krytyka sieci wynika między innymi z braku głębszej analizy rzeczywistości medialnej. Wielu ludzi nie ma wystarczającego dobrego poziomu rozumienia mediów (czyli refleksji). Mówienie o kompetencjach cyfrowych jako wyłącznie tych narzędziowych jest błędne, ponieważ redukuje krytyczne myślenie. Najpierw krytyczne myślenie, a potem reszta – współpraca, umiejętność korzystania, programowanie itp. – zwracał uwagę Grzegorz Ptaszek z Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej i Akademii Górniczo-Hutniczej.

Aktywne korzystanie z sieci dla zdecydowanej większości użytkowników oznacza zgodę na dzielenie się informacjami o sobie, swoich preferencjach i wyborach. Dlatego na Kongresie nie zabrakło rozmów o tym, jak nasze dane krążą po sieci i jak algorytmy pomagają nam (lub przeszkadzają) w podejmowaniu różnych decyzji. Nie demonizujmy algorytmów podsuwających nam wyniki – mówił Karol Piekarski z MediaLab Katowice. Musimy nauczyć się nie tylko z nich korzystać (bo w tym zalewie informacji mogą one być pomocne), ale także, jak je tworzyć na swoje potrzeby. Tego powinniśmy się uczyć.

W programie Kongresu nie zabrakło też dyskusji o programowaniu, które nie jest czynnością czysto techniczną, ale najczęściej bywa katalizatorem innej aktywności ludzi. Zwracano uwagę, że we wprowadzaniu do szkół programowania na naprawdę szeroką skalę występuje ciągle wiele barier. Na przykład brak sprzętu lub zbyt słaby sprzęt, ale co bardziej istotne, niskie kompetencje własne nauczycieli. Z drugiej strony mimo wielu istniejących programów, ciągle mamy do czynienia z niedostatkiem odpowiednich szkoleń podnoszących kompetencje w tej dziedzinie. Innym wyzwaniem – od którego może zależeć rozwój edukacji programistycznej jest interdyscyplinarność. Programowanie to nie jest aktywność na jeden przedmiot szkolny (informatykę), ale na każdy z nich. Umiejętnością przyszłości jest umiejętność wykorzystania i łączenia programowania z innymi przedmiotami – mówiła Van Anh Dam z Girls Code Fun.

Istotne jest też to, że każdy nauczyciel może nauczyć się programowania. Jeśli tylko chce. W polskiej szkole potrzebujemy nauczycieli którzy są otwarci, twórczy. A programowanie to ułatwia. Ułatwia też wychodzenie z roli typowego szkolnego belfra. Programowanie to jest myślenie projektowe – od pomysłu do projektu – zwracała uwagę Iwona Brzózka-Złotnicka ze Stowarzyszenia Mistrzowie Kodowania. Jeśli programowanie potraktujemy jako pewien sposób myślenia, to ono zawsze będzie potrzebne.

O mediach i technologiach informacyjno-komunikacyjnych w szkole rozmawiano także drugiego dnia Kongresu.

Maciej Dębski z Fundacji Dbam o Mój Zasięg apelował do rodziców o przyjęcie domowych zasad korzystania z mediów cyfrowych. Nie zawsze działa system kar i nagród. Nie wystarczy odciąć internetu – może się okazać, że dziecko „obejdzie system” kupując własną kartę z dostępem do sieci. Najlepszym czynnikiem chroniącym nasze dzieci przed nadużywaniem telefonów i internetu jest dobra relacja w domu. Jeśli dzieci będą wiedziały, że mogą liczyć na pomoc rodziców, tym mniej będzie problemów – mówił. Również przed szkołami jest w dzisiejszych czasach poważne wyzwanie. Powinniśmy przyjąć model szkoły odpowiedzialnej cyfrowo. Czyli takiej, która dba o równowagę – korzystamy z technologii, ale i pozostajemy poza siecią. Potrzeba takich programów długofalowych już dla dzieci 5-6 letnich – dodał Maciej Dębski.

Nie należy się bać szerokiego wykorzystania technologii w szkole, ale trzeba korzystać z głową i mieć jakiś cel dydaktyczny. Możliwości mamy dziś ogromne – mówiła Oktawia Gorzeńska, dyrektor 17 Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni. Ale pamiętajmy też, że w szkole pracują różni ludzie i nie wszyscy będą korzystać z mediów i TIK w taki sam sposób. Uszanujmy różnorodność – mówiła.

***

Edunews.pl był patronem medialnym III Kongresu Edukacji Medialnej, który w tym roku odbywał się w Gdańsku i Gdyni pod tematem "Edukacja medialna w świecie cyfrowego konsumpcjonizmu. Nowe technologie a solidarne i pluralistyczne społeczeństwo". Więcej informacji na stronie: http://kongres2018.ptem.org.pl/.

 

(Notka o autorze: Marcin Polak jest twórcą i redaktorem naczelnym Edunews.pl, zajmuje się edukacją i komunikacją społeczną, realizując projekty społeczne i komercyjne o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym. Jest również członkiem grupy Superbelfrzy RP). 

 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie