Początek końca szkoły?

fot. Fotolia.com

Narzędzia
Typografia

„Edukacja powinna być nieobowiązkowa, choć nadal bezpłatna i ogólnie dostępna” - takie wezwanie przeczytałem ostatnio na jednym z portali społecznościowych. Zaraz potem natrafiłem na pełną emocji refleksję nauczycielki o trudnych relacjach z uczniami, dalej o toksycznych rodzicach, a także o braku zrozumienia dla kondycji nauczyciela we współczesnym świecie.

Coraz częściej pojawiają się oskarżenia wobec roszczeniowych rodziców i podobnych zachowań ich dzieci. W sieci obok wielu pozytywnych inicjatyw nauczycieli, można usłyszeć o kryzysie szkoły jako instytucji wychowującej, a także zarzuty, że dzisiejsza edukacja jest archaiczna i nie odpowiada na potrzeby współczesnego świata. Szkoła to sformalizowany kurs przygotowawczy do egzaminów. W tych oskarżeniach widać bezsilność, brak zrozumienia, frustrację, irytację, rezygnację i brak nadziei na jakąkolwiek zmianę. Czy to prawdziwy początek końca szkoły? Czy może to być zapowiedź jednego ze scenariuszy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) i początek realizacji tego najbardziej radykalnego?[1] Czy de-schooling jest rozwiązaniem, które uzdrowi dzisiejszy system, a w konsekwencji szkołę?

W kontekście nieskuteczności modelu edukacji coraz częściej pojawiają się postulaty uwolnienia szkoły z niewygodnego i krępującego gorsetu przymusu, masowości i macdonaldyzacji ukrytej pod hasłami standaryzacji. Nie tylko w opinii rodziców, ale też nauczycieli i wreszcie samych uczniów to system nieefektywny i archaiczny. Coraz więcej rodziców nie widzi sensu w tak funkcjonującej szkole i szuka dla swoich dzieci alternatywnej edukacji, domagając się w często trudny do akceptacji sposób, zrozumienia dla swoich dzieci i zorganizowania edukacji na nowo. To po pierwsze. Po drugie, apel o nieobowiązkową edukację to głos przede wszystkim nauczycieli, którzy są zmęczeni nie tylko coraz bardziej biurokratycznymi oczekiwaniami władz, ale przede wszystkim zniechęceni niskimi zarobkami, obniżającym się prestiżem zawodu, a także brakiem zaangażowania samych uczniów, bylejakością ich pracy, wymaganiami podstawy programowej. Ta frustracja przejawia się w coraz to bardziej radykalnych wezwaniach. To często bezsilność wobec coraz większych wyzwań, jakie stawia pokolenie dzisiejszych uczniów znudzone szkołą w dotychczasowym formacie, zniechęcone, obojętne, często też roszczeniowe i domagające się specjalnego podejścia.

Czy nieobowiązkowa edukacja sprawi, że znikną dotychczasowe problemy? Czy rzeczywiście do zorganizowanej "na nowo" szkoły zaczną przychodzić jedynie zmotywowani, świadomi i odpowiedzialni za swój rozwój uczniowie? Czy problemem nie staną się właśnie ci, którzy dziś są powodem apeli i postulatów o zniesieniu obowiązku szkolnego? Czy jesteśmy w stanie przewidzieć skutki takiej decyzji? Co z uczniami, którzy przestaną przychodzić do szkoły? Co z tymi, którzy nie widzą sensu uczęszczania do niej? Taka decyzja niesie za sobą konkretne konsekwencje społeczno-ekonomiczne. Czy znamy je? Czy grozi nam wzrost populacji osób wykluczonych, powiększą się grupy defaworyzowane, pojawi się nowa kategoria bezrobotnych? Na ile myślenie o nieobowiązkowej edukacji jest odpowiedzialne i uzasadnione z punktu funkcjonowania państwa i społeczeństwa? Czy grozi nam masowa rezygnacja z formalnej edukacji i uczniowie zaczną inaczej organizować własne uczenie - sami się zorganizują i skupią na rozwijaniu własnych pasji. Wystarczy im wewnętrzna motywacja, a nie zewnętrzny przymus i angażowanie w cudze, często niezrozumiałe cele. Czy jest to realny scenariusz? Utopia, czy raczej możliwy scenariusz? Idealizacja czy naiwność? Czy mamy system, który sprosta nowej społecznej sytuacji? Czy jest możliwy efekt odwrotny? Nieobowiązkowość wymusi zmiany w samej szkole - w modelu organizacji środowiska edukacyjnego i w konsekwencji funkcji i roli nauczycieli? Pojawią się rynkowe mechanizmy, które obejmą formalną edukację?

Sami uczniowie na pytanie o sens nieobowiązkowej szkoły odpowiadają, że nadal będą przychodzić do szkoły, bo chcą spotykać się z kolegami, spędzać wspólnie przerwy, odkrywać nowe przestrzenie współdziałania, dyskutować i uczyć się od siebie nawzajem. Ale też potrzebują czasu na obecność z samym sobą, na wsłuchanie się w swoje potrzeby, emocje, by je właściwie definiować i umiejętnie z nimi sobie radzić. Odwołując się do wyobraźni i sumienia móc dokonywać świadomych wyborów. Jak zrównoważyć te potrzeby w dzisiejszej szkole? Jak powinien wyglądać proces transformacji dzisiejszej szkoły? W tym kontekście pojawiają się doniesienia z dwóch krajów, które re-definiują swoją edukację, jako odpowiedź na współczesne wzywania.

"Fiński MEN szykuje ogromne zmiany w systemie edukacji, które mają dotknąć wszystkich nauczanych obecnie przedmiotów. I chociaż system oświaty w Finlandii uznawany jest za jeden z najlepszych na świecie, rząd Finlandii zdecydował się na zmiany. Dlaczego? podaje BBC powód jest prosty. Według fińskiego MEN-u obecny system edukacji jest przestarzały i nieskuteczny. (...) Zmiany będą polegać na... usunięciu z programu nauczania wszystkich dotychczasowych przedmiotów i zastąpienie ich zajęciami, które będą się skupiały na omawianiu poszczególnych wydarzeń i zjawisk.[2]

I druga informacja sprzed kilku tygodni:

System edukacji w Singapurze już niebawem przejdzie sporą rewolucję. Tamtejsi uczniowie nie będą zdawać egzaminów. - Nauka to nie zawody - powiedział Minister Edukacji Narodowej Singapuru Ong Ye Kung. (…) Rewolucyjne zmiany singapurskiego systemu edukacji są powiązane z potrzebami współczesnego rynku pracy. W nadchodzących latach przewidywany jest rozwój sektora usług, w którym szczególnie doceniane są różne kompetencje miękkie. Stąd decyzja, by przygotowania do egzaminów zastąpić dyskusjami, grami i projektami.[3]

Od dawna wielu zachwyca się fińskim systemem edukacji. Jak się okazuje, sami Finowie uważają, że również ich model edukacji powinien ulec zmianom. To co łączy deklaracje Finów i Singapurczyków, to fakt, że oba systemy poszukują sensu dla zorganizowanej na nowo edukacji. Dwa systemy - choć zbudowane na bardzo różnych kulturach i jednocześnie oceniane jako najbardziej skuteczne w badaniach PISA, szukają odpowiedzi na pytanie „po co” jest edukacja, jak powinna wyglądać w obliczu przyszłych wyzwań. To „po co” różni się od pytania „dlaczego”. To pytanie o skutki nowego edukacyjnego ładu. Pytajmy nie o powody transformacji edukacji, ale o to, czym ma być edukacja we współczesnym świecie. Nie chodzi przecież o wysokie pozycje w rankingach i niszczącą rywalizację. Nie w konkurowaniu tkwi przecież sens edukacji. To nie zadowala Finów i Singapurczyków. Twierdzą, że modele współczesnej edukacji wymagają redefinicji i zmiany w trzech kategoriach: zarówno środowiska rozumianego jako formę zajęć i ich treści, jak i rolę oraz funkcję nauczyciela i wreszcie sposób organizacji pracy samych uczniów. Mówią wprost: należy zakwestionować założenia, na których zbudowany jest dzisiejszy model edukacji.

„Jak to możliwe, że składając zamówienie na nowy typ wykształcenia, nie bierzemy pod uwagę strukturalnych ograniczeń szkoły, że zachowujemy się tak, jakby masowa i jednolita szkoła nie miała swej racjonalności i zasad, które powodują, że nie może dać nam wszystkiego, czego tylko od niej sobie zażyczymy, lecz – jedynie to, co mieści się w graniach jej strukturalnych możliwości?” (prof. Robert Kwaśnica)[4].

Dopóki w reformatorskim myśleniu będziemy nadal tkwić w paradygmacie zbudowanym na masowości, przymusie i jednolitości, dopóty nie można mówić o autentycznej reformie. Tak długo, jak nie zrozumiemy, że macdonaldyzacja nie może być praktyką w polskiej szkole, tak długo nie będzie ona ani miejscem naturalnego rozwoju potencjału uczniów, ani sprzyjającym środowiskiem rozwijania kluczowych kompetencji w drugiej dekadzie XXI wieku[5]. To nie zmiany struktury, nazwy, ani nawet samych programów nauczania tworzą szkołę nowoczesnym i przyjaznym miejscem uczenia się ucznia. To nie żadne cyfrowe podręczniki, ani też setki interaktywnych tablic kreują przestrzeń do rozwijania postaw skutecznego działania odwołującego się do charakteru i jego cech. Dopóki nie zdefiniujemy na nowo zasad funkcjonowania szkoły, istoty edukacji nowego wymiaru, dopóty będziemy tkwić w iluzorycznym przekonaniu, że możemy ją zmienić w kreatywne, spersonalizowane, oparte na metodach projektowych i problemowych środowisko uczenia się ucznia, sprzyjające rozwijaniu przedsiębiorczych postaw. W szkole masowej, jednolitej, podporządkowanej zunifikowanym programom i wystandaryzowanym testom, nie uda się w pełni stworzyć takiego miejsca. Kluczowym jest więc zakwestionowanie zasad organizujących coraz mniej skuteczny system z nowa kulturą organizacji.

O potencjalnych scenariuszach rozwoju systemu edukacji rozmawia się od dawna na inicjowanych przez nauczycieli i rodziców forach, panelach dyskusyjnych, w formalnych i nieformalnych grupach. Ich wynik to alternatywne szkoły, koncepcje i modele dydaktyczne. Organizują się nauczyciele, nawzajem inspirując i motywując do zmian. Podobnie rodzice tworzą nowe propozycje. Powstają nauczycielskie i rodzicielskie sieci wsparcia, webinaria i tutoriale dedykowane nowym metodom pracy i promujące demokratyczną, wolną, dobrą czy twórczą i "przebudzoną" edukację. To szyldy i opakowania różnorodnych koncepcji kwestionujących aktualny model edukacji. Czy doczekamy się na poziomie decydentów równie głębokiej - jak w Finlandii, czy w Singapurze - refleksji i dyskusji nad celami edukacji, jej misją, wartościami, wokół których powinno organizować uczniom doświadczenia? Wszak chodzi o jakość życia w przyszłości nas wszystkich.

 

(Notka o autorze: Witold Kołodziejczyk jest członkiem e-Redakcji Edunews.pl, ekspertem w Ośrodku Analitycznym Think Tank, twórcą innowacyjnej szkoły - Collegium Futurum w Słupsku; prowadzi autorski blog Edukacja przyszłości).

 

Przypisy:

[1] Kwaśnica R., Dwie racjonalności. Od filozofii sensu ku pedagogice ogólnej, Wrocław: IKN OD 1987.
[2] Finlandia usuwa ze szkolnego programu nauczania wszystkie przedmioty. Dzieci będą się uczyć w inny sposób; http://www.edziecko.pl/Junior/7,160031,22610084,oswiatowa-rewolucja-na-swiatowa-skale-finlandia-usuwa-ze.html. Dostęp: 3.12.2018.
[3] Kraj z najlepszymi uczniami na świecie rezygnuje z testów w szkołach. Nauka to nie zawodyhttp://www.edziecko.pl/Junior/7,160035,24141554,kraj-z-najlepszymi-uczniami-na-swiecie-rezygnuje-z-testow-w.html. Dostęp: 3.12.2018.
[4] Kołodziejczyk W., Polak M., Jak będzie zmieniać się edukacja, Warszawa: Instytut Obywatelski 2011.
[5] Robinson K., Uchwycić żywioł. O tym, jak znalezienie pasji zmienia wszystko, przeł. A. Baj, Kraków: Element 2012.

 

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie