Dosyć często podczas dyskusji nad autonomią szkoły i nauczyciela wybrzmiewa, mniej lub bardziej wprost, podejście do niej jakby to była łaska czy dobrodziejstwo hojnej władzy, która szkołom/nauczycielom taki benefit (dla ich przyjemności i „dobrostanu”!) zapewnia. Otóż nic bardziej mylnego. Autonomia szkół i nauczycieli to w pierwszej kolejności interes(!) społeczeństwa występującego w imieniu i za pieniądze państwa. O ile im oczywiście obywatelom zależy na efektywności osiągania stawianych edukacji celów.

Wokół reform edukacji narasta coraz więcej krytyki, niezadowolenia i frustracji. Słyszymy, że czegoś zabrakło w podstawach programowych, że ocenianie powinno służyć rozwojowi, że w szkole jest za dużo ideologii. Dyskutujemy o pracach domowych, dzwonkach, smartfonach, sztucznej inteligencji, relacjach, profilach absolwenta, autonomii nauczyciela i autonomii szkoły.

Tuż przed maturą ukazał się krótki raport zbierający głosy uczniów o trudnościach w przygotowaniach do egzaminu ósmoklasisty i matury oraz o tym, jakiego wsparcia najbardziej potrzebują. O potrzeby i oczekiwania na etapie przygotowań do egzaminów kończących etapy kształcenia zapytała uczniów firma Vulcan.

Co naprawdę pokazuje „Diagnoza Młodzieży 2026”[1]? Dla mnie jest ona czymś więcej niż raportem o kondycji młodych ludzi. Czytam ją jako opis pęknięcia między światem, w którym dorastają uczniowie, a szkołą, która nadal próbuje organizować ich rozwój według logiki programu, kontroli i przewidywalności.

Janusz Korczak był pedagogiem uniwersalnym. Podejście do dziecka stosowane przez Korczaka, zauważanie potrzeb i możliwości rozwoju powinny być podstawą pracy pedagogów i nauczycieli. Jego bezkresna miłość do dzieci powinna stać się drogowskazem dla dorosłych pracujących z dziećmi.

Narzucenie strategii stopniowego osiągania biegłości (mastery learning) w nowej podstawie programowej na 2026 rok to jeden z najbardziej kontrowersyjnych i ryzykownych pod względem wdrożeniowym elementów reformy. Choć od strony teoretycznej i pedagogicznej jest to koncepcja ciekawa, jej zderzenie z systemowymi realiami polskiej szkoły publicznej budzi głębokie obawy o paraliż procesu nauczania.

Największym złudzeniem współczesnej debaty o edukacji jest przekonanie, że każda zmiana oznacza przełom. Tymczasem szkołę można poprawiać bardzo długo, nie dotykając tego, co stanowi jej najgłębszy fundament.

Więcej artykułów…

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Pełna zgoda, pozostaje zadanie dla szkół: przestać czynić w oczach uczniów naukę wstrętną i niepotrz...
Podstawowy problem: te egzaminy NIE MAJĄ SENSU. Przez osiem lat podstawówki i cztery lata liceum ucz...
Kowalski napisał/a komentarz do Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów…
Jedna z rzeczy która bardzo mnie rozbawiła to: "umożliwienie anonimowej formy kontaktu uczniów szkoł...
Ppp napisał/a komentarz do Wyjaśnij swoje rozumowanie
Ważniejsze by było stosowanie tych zasad na klasówkach - by pojedynczy błąd rachunkowy pod koniec za...
Zawsze odkąd pracuję w szkole, a zwłaszcza w ostatnich latach, najbardziej bolało mnie i boli, po pr...
Danuta napisał/a komentarz do Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów…
Szkoła zaczyna być postrzegana jako pole walki i opresji. A myślałam, że jest to miejsce, gdzie nauc...
Ppp napisał/a komentarz do Osiem źródeł kryzysu młodego pokolenia
Bardzo dobra analiza. A w sumie można by to streścić w jednym punkcie: szkoła robi różne rzeczy, ale...
Janusz Korczak pisał prostym ( a jednak pięknym) językiem, więc zasadniczo nie powinno być problemów...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie