Muszę przyznać samokrytycznie, że moje prognozy w dziedzinie polityki nie grzeszą trafnością. Półtora roku temu byłem przekonany, że nowa władza odmieni oblicze polskiej edukacji, a teraz pozostało mi już tylko poczucie zawodu. Po kilku udanych ruchach na początku (podwyżka płac nauczycieli, wymiana kuratorów), obecnie mam wrażenie deja vu, tylko z odmiennym zwrotem ideologicznym. Owszem, jest więcej uśmiechu i padają piękne deklaracje, ale brakuje konkretnych działań, wychodzących naprzeciw największym bolączkom systemu.
Mylenie epok, mylenie przekazów czyli o tym, dlaczego tak wiele naszych prezentacji jest skazanych na porażkę
Wyobraź sobie kogoś w dresie na balu karnawałowym. To przecież nie samo ubranie jest dysonansem, lecz niedostosowanie ubioru do sytuacji. Na nic wysiłki w kupieniu lepszego dresu. Bo przecież nie o to tu chodzi. Dres jest znakomity do aktywności sportowej. Ale na bal trzeba włożyć coś innego, bardziej stosownego i eleganckiego.
Reforma 2026 dla dociekliwych pasjonatów
Trwają wakacje, a tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej zasypało parlament projektami ustaw wprowadzających istotne zmiany w prawie oświatowym. Jeśli nie rzuciłem się dotąd na ich omawianie, choć zawierają sporo ważnych, w tym także kontrowersyjnych zapisów, to tylko dlatego, że nie spodziewam się, by zostały uchwalone, przeszły przez Senat i zdążyły jeszcze po podpis prezydenta Dudy. A to stawia te plany pod dużym znakiem zapytania.
Czy egzaminy ósmoklasisty są dobrze skonstruowane?
Gdy patrzymy na wykresy rozkładu wyników, widzimy rażące błędy w konstrukcji egzaminów. Jeśli chcemy, aby egzaminy realnie służyły celom diagnostycznym i rekrutacyjnym, muszą one różnicować uczniów. Ci realnie słabsi, mniej uzdolnieni w danym kierunku, powinni otrzymać zadania, którym potrafią sprostać i nazbierać trochę punktów (jak najmniej powinno być zdających zdołowanych wynikiem bliskim zeru). Ale też ci najzdolniejsi, mający największą wiedzę, powinni móc się wykazać i odróżnić od reszty, czyli egzamin powinien zawierać też pytania dla najbardziej zaawansowanych.
Zadłużenie poznawcze, czyli co ryzykujemy ucząc się z AI i jak temu zapobiegać
W najnowszym artykule Against Brain Damage Ethan Mollick, autor bloga One Useful Thing, ostrzega przed niekontrolowanym wykorzystaniem sztucznej inteligencji w edukacji. Jego teza jest radykalna, ale trafna. Jeśli pozwolimy uczniom korzystać z AI bez refleksji, mogą utracić zdolność samodzielnego myślenia. Uczenie się stanie się jedynie iluzją procesu poznawczego. Praca stworzona przy udziale AI może sprawiać wrażenie oryginalnej, choć trudno określić, kto jest jej rzeczywistym odbiorcą? Uczeń, nauczyciel czy może tylko algorytmiczny system.
Autyzm cyfrowy – choroba przyszłych pokoleń?
Najnowsze badania pokazują, że już 1-2 godziny biernego oglądania telewizji mogą wpływać na rozwój dziecka. Nadmierne korzystanie z urządzeń cyfrowych – zwłaszcza przez dzieci do 3. roku życia – może z kolei prowadzić do objawów przypominających spektrum autyzmu. Jak do tego dochodzi i co możemy zrobić, by temu zapobiec?
Raportem w płot
Przyznaję, że mam raczej krytyczny stosunek do wszelkiego rodzaju badań i ankiet, diagnozujących polską oświatę i jej podmiot. Nie inaczej jest w przypadku Raportu o stanie edukacji językowej 2025[1], firmowanego przez National Geographic Learning Polska. Tym razem nie mam zastrzeżeń merytorycznych – mój brak entuzjazmu wynika raczej z faktu, że taki raport mógłby równie dobrze powstać 30, 10, 5 lat temu, gdyż podobne mu diagnozy wielokrotnie się już ukazywały i niemal nic w tym czasie w „badanym” przedmiocie nie drgnęło.