Największym złudzeniem współczesnej debaty o edukacji jest przekonanie, że każda zmiana oznacza przełom. Tymczasem szkołę można poprawiać bardzo długo, nie dotykając tego, co stanowi jej najgłębszy fundament.
Kompas Jutra, czyli "weźmy się i zróbcie!"
Debata w studiu „Strefy Edukacji”, w której wziąłem udział wraz z dr Kingą Białek, ekspertką Instytutu Badań Edukacyjnych, i dyrektorem tej placówki, dr. hab. Maciejem Jakubowskim, oraz Sławomirem Wittkowiczem, przewodniczącym Wolnego Związku Zawodowego „Forum-Oświata”, stanowiła kolejną odsłonę mojego udziału w publicznej dyskusji na temat reformy edukacji. W założeniu red. Magdaleny Konczal miało to być – i było – zderzenie dwóch perspektyw: z jednej strony współautorów „Kompasu Jutra” z IBE, przekonanych, że jest to przedsięwzięcie potrzebne i gotowe do wdrożenia, z drugiej – sceptyków, do których się zaliczam, wskazujących na rozmaite okoliczności, które odbierają sens projektowanym zmianom.
Inżynieria sukcesu zamiast "talentu" do matematyki
W naszym społeczeństwie utarło się przekonanie, że jeśli dziecko nie radzi sobie z przedmiotami ścisłymi, to po prostu jest „humanistą”. Tymczasem podział na ścisłowców i humanistów to w dużej mierze szkodliwy mit, który zwalnia z próby zrozumienia świata. Matematyka i fizyka to nie magia dostępna dla wybranych – to proces inżynierski, który można opanować za pomocą odpowiednich schematów i narzędzi.
Wolność akademicka jest jak roślina wymagająca ciągłej pielęgnacji
Wolność akademicka nie jest dana raz na zawsze. To nie jest pamiątkowy medal wręczany na inauguracji roku akademickiego, który potem można odłożyć do szuflady i od czasu do czasu odkurzyć. Wolność akademicka jest raczej jak żywy organizm – kruchy, wymagający troski, stale narażony na presję środowiska (na pasożyty, patogeny, roślinożerców, załamania pogody i klęski ekologiczne). Biolog do opisu rzeczywistości społecznej wykorzystuje analogie biologiczne. W naturze nic nie trwa bez wysiłku. Do każdego ekosystemu ciągle wnikają gatunki obce i gatunki inwazyjne. Lub ujawniają się te z glebowego banku nasion. Powracają te z przeszłości. Stabilność i homeostaza ekosystemu są pod nieustanną presją.
Koszty uboczne śledzenia powiadomień w smartfonie
Bip, bip!!! Znamy to dobrze wszyscy. Przyzwyczailiśmy się już do piszczących gadżetów, pewnie lekceważymy fakt, że zazwyczaj odrywamy się od innych spraw, aby spojrzeć co tam piszczy w sieci… Z przeprowadzonych przez naukowców francuskich i szwajcarskich eksperymentów badawczych ze studentami wynika, że otrzymanie powiadomienia, które może mieć emocjonalne znaczenie dla właściciela smartfona, zakłóca koncentrację osoby pracującej nad zadaniem na około siedem sekund.
Nie ma darmowych obiadów!
Długo oczekiwana decyzja w sprawie edukacji zdrowotnej zapadła. Przedmiot będzie obowiązkowy. W internecie zaroiło się od entuzjastycznych wpisów organizacji, a nawet pojedynczych osób, które przypisują sobie jakąś część udziału w tej wyczekiwanej przez nich decyzji. Oczywiście miło jest pochwalić się sprawczością, ale moim zdaniem w większości przypadków jest to jak z żabą, która podstawiła nogę do podkucia, gdy kuli konie. Być może realny wpływ miało stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej. Może. Najprawdopodobniej jednak po prostu wyszło z sondaży, że mimo hałasu ze strony opozycji większość społeczeństwa jest za. Raczej nie była to autonomiczna decyzja Barbary Nowackiej.
Letnia szkoła dla rodziców, czyli jak pomóc edukacji
Dlaczego we współczesnej szkole nauczyciele czasem mają większy problem z rodzicami niż z uczniami? Jak mądrze włączyć (lub nie wyłączać) rodziców do procesu edukacji szkolnej? Pytanie niezwykle ważne i aktualne, choć komuś mogą się wydać zaskakujące.


