Bez większego rozgłosu pojawił się projekt ustawy wprowadzającej państwowy e-dziennik. Niemalże już, zaraz, od ręki, bo pilotaż ma ruszyć za niespełna dwa miesiące, a od września 2027 roku ma już być dostępna wersja w pełni funkcjonalna. Podobno bezpłatna, co ma ją odróżnić od powszechnie dzisiaj używanych e-dzienników oferowanych przez firmy prywatne. W tym momencie aż prosi się, by przypomnieć mądrość ludową, że nie ma darmowych obiadów – ktoś będzie musiał ponosić koszty utrzymania systemów umożliwiających eksploatację. Nie licząc już nawet bieżącej obsługi, bo tę już dzisiaj zapewniają pro bono nauczyciele i dyrektorzy szkół, w ramach swojego 40-godzinnego tygodnia pracy.
Moje licum, czyli buda
Dlaczego licum? Bo tak wymawiał słowo liceum nasz ulubiony dyrektor i nauczyciel matematyki Jan Przyszlak. I my, ukradkiem i zaocznie go przedrzeźniając, też mówiliśmy licum. Ale w czasach szkolnych mówiliśmy na szkołę „buda”. W tamtych czasach nigdy o tym nie myślałem i nie stawiałem pytania „dlaczego”. A teraz, z okazji jubileuszowego zjazdu mojej ukochanej szkoły, mojego liceum, odwiedzam swoją starą budę i spotykam się z dawnymi koleżankami i kolegami. Wracam pamięcią do młodości. Na duszy aż cieplej.
Jak sztuczna inteligencja i potrzeba stabilizacji kształtują kariery młodych Polaków
Najnowsze badanie Fundacji THINK! ujawnia wyraźny zwrot młodych Polaków ku stabilizacji. Choć nie brakuje im ambicji, a sztuczna inteligencja jest dla nich oczywistym narzędziem pracy, kumulacja kryzysów ostatnich lat i tempo zmian technologicznych wzmacniają w nich potrzebę bezpieczeństwa. Dlatego rośnie zainteresowanie etatem, a kluczowe stają się kompetencje miękkie, których AI nie jest w stanie zastąpić.
Bunt jest paliwem. Czy nastolatki mogą polubić uczenie się?
Dzieci mają w sobie niepohamowaną ciekawość świata. Co się zatem dzieje, że kilka czy kilkanaście lat później młody człowiek budzi się rano i mówi, że nie chce iść do szkoły? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Marcin Szala, dyrektor Liceum Artes Liberales.
Dobrostan a rezyliencja uczniów
W debacie o szkole coraz częściej pojawia się słowo „dobrostan”. Brzmi dobrze. Ciepło. Bezpiecznie. Jest niemal bezdyskusyjne, bo któż odważyłby się powiedzieć, że nie należy dbać o dobro dziecka? Wszystkie dzieci są nasze, wszystkie zasługują na troskę, wszystkie powinny doświadczać w szkole szacunku, bezpieczeństwa i życzliwości. Politycznie jest to pojęcie wygodne, medialnie nośne, społecznie akceptowalne. Można je wpisać do strategii, podstaw programowych, projektów profilaktycznych i przemówień ministrów edukacji.
Po co nam szkoła?
W naszym kraju mamy sezon na wysyp różnych ocen polskiej edukacji, jej diagnoz i pomysłów na zmiany, do czego przyczyniają się MEN&IBE-PIB ze swoją promocją scenariuszy różnych zmian. Problem w tym, że po pierwsze większość dostrzega tylko fasadę polskiej szkoły – zapisane(!) programy i regulacje, wymagania egzaminacyjne oraz stereotypowy szablon – uczniowie chodzą do szkoły, nauczyciele czegoś tam uczą i stawiają stopnie, uczniowie otrzymują świadectwa, zdają egzaminy etc. Dokładnie jak w słynnym w socjologii efekcie cargo.
Największy kapitał tworzą wykształcone społeczeństwa
Historycy opisując XXI wiek będą wskazywać jeden główny powód upadku zachodniej cywilizacji. Marną edukację społeczeństwa. Pozwólcie, że wyjaśnię, dlaczego tak uważam.


