Wielu ludzi myśli, że problem to „brak silnej woli”. A często chodzi o to, że aplikacje są zrobione tak, by wejście było minimalnym wysiłkiem, a ograniczenie — maksymalnym. Używanie ma małe tarcie: ekran główny, jeden klik, natychmiastowa treść. Ograniczanie ma duże tarcie: ustawienia schowane, opcje porozrzucane, a dodatkowo system potrafi psychologicznie podcinać decyzję o wyjściu. „Na pewno chcesz?”, „ominą cię rzeczy”, „sprawdź jeszcze to”. Do tego powiadomienia reaktywujące: nawet gdy nie masz zamiaru korzystać, aplikacja potrafi przywołać uwagę pretekstem.
U młodszych jest to szczególnie trudne, bo samokontrola i planowanie to umiejętności, które dopiero się rozwijają. Jeśli w dodatku po szkole jest zmęczenie, stres albo nuda, mózg naturalnie wybiera to, co daje szybkie rozładowanie napięcia. I tak z „wejdę na minutę” robi się „znowu zniknęły dwie godziny”. Potem pojawia się poczucie winy, a poczucie winy paradoksalnie zwiększa chęć ucieczki w coś łatwego — i pętla się wzmacnia.
Warto też zauważyć, że utrudnianie rezygnacji to nie tylko czas w aplikacji. To także trudność w ustawieniu granic: część funkcji jest domyślnie włączona, a użytkownik musi wykonać serię kroków, żeby przywrócić sobie ciszę. A jeśli każdy krok kosztuje uwagę i energię, to większość osób nie zrobi go wcale.
Pamiętaj, że mózg wybiera opcję domyślną i najłatwiejszą, zwłaszcza gdy jest zmęczony. Pamiętaj też, że jeśli ograniczanie ma większy koszt niż korzystanie, to nie jest uczciwa gra. I pamiętaj, że w takich warunkach „silna wola” przegrywa częściej niż rozsądne ustawienia środowiska.
Jak się przeciwstawić:
- Zwiększ tarcie: usuń aplikacje z ekranu głównego, wyloguj się, ustaw hasło, wyłącz autoodtwarzanie.
- Ustal okna korzystania: konkretny czas zamiast „w tle cały dzień”
- Zrób z trybu „nie przeszkadzać” domyślność, a z powiadomień wyjątek.
Notka o autorze: Maciej Dębski jest założycielem i prezesem fundacji DBAM O MÓJ ZASIĘG. Socjolog problemów społecznych, wykładowca akademicki, edukator społeczny, ekspert w realizacji badań naukowych, ekspert Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznika Praw Obywatelskich, autor/współautor publikacji na naukowych z zakresu problemów społecznych (bezdomność, przemoc w rodzinie, uzależnienia od substancji psychoaktywnych, uzależnienia behawioralne), autor/współautor dokumentów strategicznych, programów lokalnych, pomysłodawca ogólnopolskich badań z zakresu fonoholizmu i problemu cyberprzemocy zrealizowanych wśród 22.000 uczniów oraz 4.000 nauczycieli.
***
W porozumieniu z dr Maciejem Dębskim z Fundacji Dbam o mój zasięg publikujemy w 15 odcinkach cykl poświęcony higienie cyfrowej młodych i dorosłych, który jest przeredagowaną wersją opracowania pt. „Kiedy zdrowe popędy stają się złymi nałogami – jak w prosty sposób zrujnować higienę cyfrową?” (tutaj).
W tym cyklu opisujemy wybrane mechanizmy biologicznego i psychologicznego „uwodzenia” nas ludzi jako użytkowników cyfrowych rozwiązań. Nie po to, żeby demonizować internet, ale po to, żeby odzyskać własną sprawczość także w sieci. Bo higiena cyfrowa zaczyna się od prostej zasady: „jeśli rozumiesz, jak działasz, trudniej tobą sterować."
Przeczytaj pozostałe artykuły z tego cyklu:
#4 Najsilniej uczy... niespodzianka
#7 Bez końca, czyli bez hamulca...
#8 Status zamieniony w liczby...
#10 Algorytm uczy się Twoich odruchów...
#11 Za dużo nagród na minutę...


