Media społecznościowe to nie tylko znajomi. To także obcy, którzy mogą wejść do Twojej kieszeni jednym DM-em. Prośba o dodanie, „hej”, komentarz, zaproszenie do grupy — to wygląda normalnie, bo platformy mieszają kontakt prywatny z publicznym. Dla młodszych to szczególnie zdradliwe, bo granice „kto jest swój, a kto nie” są mniej oczywiste niż w realnym świecie. Ktoś może pisać miło, budować klimat bliskości, robić wrażenie, że „rozumie” — i właśnie wtedy łatwo oddać komuś za dużo: uwagi, zaufania, informacji.

W realnym życiu większość sytuacji ma swój koniec: coś powiesz, ktoś się pośmieje, temat gaśnie, ludzie idą dalej. W sieci jest inaczej, bo treści mają pamięć i potrafią żyć własnym życiem. To, co wrzucisz „na chwilę”, może zostać zapisane zrzutem ekranu, udostępnione dalej, skopiowane, wysłane na grupę, wyjęte z kontekstu i pokazane komuś innemu. I nagle okazuje się, że Twoja decyzja z 10 sekund miała konsekwencje na tygodnie albo miesiące…

Dawniej nagrody miały swoją „cenę” w czasie i wysiłku. Trzeba było iść, szukać, czekać, próbować, czasem wrócić z niczym. To naturalnie ograniczało liczbę wzmocnień w ciągu dnia. Polowanie na zwierzynę, zbieranie jedzenia, zdobywanie informacji, nawet kontakt z innymi ludźmi – wszystko było bardziej rozciągnięte w czasie, a nagroda pojawiała się rzadziej. W takim środowisku cierpliwość i zdolność czekania miały sens, bo świat był wolniejszy, a nagrody nie pojawiały się co kilka sekund.

To, co widzisz podczas przeglądania mediów społecznościowych, bardzo często nie jest Twoim świadomym wyborem. To nie Ty „idziesz po treść” — to treść przychodzi do Ciebie, podana w kolejności ułożonej przez algorytm. Feed wygląda jak neutralna lista, ale w praktyce jest wynikiem selekcji: ktoś (a dokładniej coś) decyduje, co ma Ci się wyświetlić teraz, co ma zostać podbite, a co ma zniknąć. I zwykle nie po to, żebyś zobaczył to, co dla Ciebie najlepsze, tylko to, co najskuteczniej zatrzyma Cię na dłużej.

Dlaczego? Bo tak naprawdę nie wymyślamy niczego nowego tylko wracamy do tego, co dla Homo sapiens było naturalne od zawsze. Zanim powstały szkoły, zanim ktoś wpadł na pomysł, by usadzić ludzi w ławkach i uczyć ich według jednego programu, człowiek uczył się nieustannie: od starszych, od rówieśników, na własnych błędach, obserwując przyrodę i innych ludzi. Wiedza była jak chleb, zdobywana codziennie, w małych kawałkach, w rytmie codziennego życia. Dopiero później przyszła epoka wielkich instytucji, które próbowały zamknąć proces uczenia w sztywnych ramach: od września do czerwca, od pierwszej lekcji do ostatniej, od podstawówki do dyplomu.

W bliskiej grupie brak reakcji rzadko jest neutralny. Łatwo odczytać go jako komunikat: „ignorujesz mnie”, „nie zależy ci”, „znikasz”. A relacje od zawsze były inwestycją: dawały wsparcie, poczucie przynależności, ochronę, dostęp do informacji. Ich utrata mogła realnie kosztować, dlatego mózg jest wyczulony na społeczne „długi” i sygnały zaniedbania więzi. Kiedy ktoś pisze, a Ty nie odpowiadasz, w tle potrafi uruchomić się napięcie: „czy teraz coś psuję?”, „czy ktoś się obrazi?”, „czy wypadnę z obiegu?”. Z drugiej strony, kiedy to Ty czekasz na odpowiedź, pojawia się podobny mechanizm: niepewność i brak domknięcia sprawiają, że myśl wraca do telefonu jak bumerang.

W grupie uznanie nigdy nie było tylko „miłe”. Było sygnałem: czy jestem potrzebny, czy mnie akceptują, czy jestem bezpieczny. Przez większość historii człowieka bycie lubianym i widzianym oznaczało realne rzeczy: łatwiejszą współpracę, większą szansę na pomoc, lepszą pozycję, mniejsze ryzyko odrzucenia. Dlatego mózg tak mocno reaguje na znaki aprobaty — nie dlatego, że jesteśmy „próżni”, tylko dlatego, że dla psychiki przynależność była powiązana z przetrwaniem. Odrzucenie bolało, bo mogło kosztować samotność, a samotność dawniej była zagrożeniem.

Więcej artykułów…

Jesteśmy na facebooku

fb

Ostatnie komentarze

Ppp napisał/a komentarz do Pytanie o władzę w szkole
Pierwsze - wysłuchać, a nie mówić, że uczeń ma siedzieć cicho i się dostosować.Drugie - nie chodzi o...
Jakie to szczęście, że te eksperymenty już mnie nie dotyczą...
Informacje zwrotna - dla polonisty, który pracuje w każdym tygodniu o wiele dłużej niż 40 h, to ozna...
Agata napisał/a komentarz do Cyfrowe wykluczenie w podróży
Dworzec w Płocku, nie jest ani nowy ani nowoczesny. Zresztą autor sam przekonał się o tym. I fajni...
Gość napisał/a komentarz do Codzienność nauczyciela
Ppp: ta "zwykła, codzienna młocka" to jest podstawowa, najważniejsza osnowa życia szkoły w której ic...
Ppp napisał/a komentarz do Codzienność nauczyciela
Bardzo słuszna uwaga, tylko dotycząca także uczniów. Dlatego uwaga do rodziców: nie dopytujcie codzi...
Stanisław Czachorowski napisał/a komentarz do Cyfrowe wykluczenie w podróży
Zrobiono niby jeden wspólny dworzec PKP i PKS ale duża część busów odjeżdża z innego miejsca, ze sta...
Ppp napisał/a komentarz do Sprawczość w szkole - ale jak to sprawić?
Zacząć należy od tego, że nauczyciele muszą się pozbyć odzywek typu "tak/nie bo ja tak powiedziałem/...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie