Różne dziedziny naszego życia są dotknięte oddziaływaniem tzw. cyfrowego świata. Szkoła, nauka, zdrowie, bezpieczeństwo, polityka – wszystkie te sfery podlegają głębokim zmianom, ale niestety nie zawsze w tym kierunku, w którym powinno rozwijać się społeczeństwo i państwo demokratyczne. I coś z tym powinniśmy zrobić, zwłaszcza, że mamy coraz więcej danych z różnych badań naukowych. O wolności bycia w sieci i cyfrowej autonomii rozmawiano wczoraj i dziś podczas pierwszego Forum Cyfrowego Obywatelstwa w Warszawie.
Wioska vs. globalny ranking – porównywanie społeczne: adaptacja i ryzyko w cyfrowym świecie (higiena cyfrowa #2)
W plemieniu porównywanie się z innymi zawsze miało sens i było bardzo ważne. Jeśli żyjesz w małej grupie, to obserwowanie innych daje realną przewagę: widzisz, kto jest sprawny, kto dobrze radzi sobie w trudnych sytuacjach, kto buduje sojusze, kto ma autorytet, kto jest godny zaufania. Dzięki temu wiesz, jak się ustawić, czego się uczyć, do kogo podejść, a kogo lepiej omijać. To była mapa przetrwania w małej skali: kilkanaście, kilkadziesiąt osób, które znasz naprawdę. Porównanie miało kontekst. Wiedziałeś, skąd ktoś pochodzi, jak wygląda jego dzień, co przeżywa, jakie ma ograniczenia. Widziałeś sukcesy i porażki, wysiłek i zmęczenie, proces i rezultat. Dzięki temu porównanie mogło działać jak kompas: „o, warto się tego nauczyć” albo „on ma dziś lepszy dzień, ja mam gorszy — to normalne”.
Uczniu, bądź dobry dla siebie!
Nie brakuje przekazów w mediach na temat potrzeby życzliwości. Większość uczniów doskonale rozumie, jak ważne jest okazywanie życzliwości innym. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. No właśnie - jak siebie samego! Niewiele uwagi poświęca się wartości bycia życzliwym dla siebie.
Odpowiedź jest dziś szybsza niż proces myślenia
W świecie, w którym odpowiedź pojawia się w kilka sekund, zmienia się sens uczenia się. Kilka dni temu uczestniczyłem w seminarium poświęconym wyzwaniom współczesnej szkoły i pracy nauczyciela. W trakcie rozmów wielokrotnie powracały pytania o zaangażowanie uczniów, o nadzieję w edukacji i o przyszłość szkoły. Pomyślałem wtedy, że zanim zaczniemy pytać o przyszłość edukacji, warto przyjrzeć się temu, w jakim środowisku poznawczym funkcjonują dziś uczniowie i studenci.
Śląskie A, B, C
Język i kulturowe dziedzictwo Górnego Śląska nie cieszyły się dotąd należną im ochroną ani wsparciem państwa. Sejm RP uchwalił w styczniu br. nowelizację ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych zakładającą nadanie mowie śląskiej statusu języka regionalnego. Niestety Prezydent RP zawetował ustawę w lutym 2026, nie podając przy tym żadnych sensownych i popartych naukowo czy społecznie argumentów. Szkoda, bo byłaby większa możliwość wzmocnienia i zachowania bogactwa wielokulturowego Polski.
Dlaczego tradycyjne slajdy prezentacji utrudniają naukę?
Wielu z nas używa slajdów PowerPoint (lub innych podobnych aplikacji) na zajęciach i wykładach. Pomagają nam zapamiętać plan wypowiedzi, przypominają o strukturze i ważnych rzeczach, które chcieliśmy przekazać, ale czy na pewno pomagają naszym studentom lepiej się uczyć? Zazwyczaj wygląda to tak, że na slajdzie pojawia się kilka zdań tekstu. Prowadzący zaczyna je omawiać, a w tym samym czasie studenci próbują zrobić dwie rzeczy naraz: czytać i słuchać.
Stado w kieszeni – o potrzebie przynależności i wspólnoty (higiena cyfrowa #1)
Wyobraź sobie, że żyjesz w małej grupie, gdzie nie ma szpitala, policji ani sklepu. Grupa jest twoim bezpieczeństwem: broni, dzieli się jedzeniem, ostrzega przed zagrożeniem. W takim świecie samotność nie jest „stylem życia” — jest ryzykiem. Dlatego mózg ma bardzo stary radar: czy jestem w środku stada, czy zaczynam wypadać na margines? Ten radar działa szczególnie mocno w wieku nastoletnim, bo wtedy grupa rówieśnicza staje się głównym punktem odniesienia: to od niej zależy poczucie wartości, przynależności, a często też odpowiedź na pytanie „kim jestem”. Aplikacje społecznościowe obiecują wspólnotę, ale robią z niej stały strumień sygnałów: kto cię zauważył, kto jest online, kto zniknął, kto nie odpisał, kto „zobaczył”, ale przemilczał. To uderza w atawistyczną potrzebę bycia w grupie i dlatego wracamy — bo mózg traktuje więź jak coś podstawowego, niemal jak tlen.


