Dlaczego licum? Bo tak wymawiał słowo liceum nasz ulubiony dyrektor i nauczyciel matematyki Jan Przyszlak. I my, ukradkiem i zaocznie go przedrzeźniając, też mówiliśmy licum. Ale w czasach szkolnych mówiliśmy na szkołę „buda”. W tamtych czasach nigdy o tym nie myślałem i nie stawiałem pytania „dlaczego”. A teraz, z okazji jubileuszowego zjazdu mojej ukochanej szkoły, mojego liceum, odwiedzam swoją starą budę i spotykam się z dawnymi koleżankami i kolegami. Wracam pamięcią do młodości. Na duszy aż cieplej.
Dobrostan a rezyliencja uczniów
W debacie o szkole coraz częściej pojawia się słowo „dobrostan”. Brzmi dobrze. Ciepło. Bezpiecznie. Jest niemal bezdyskusyjne, bo któż odważyłby się powiedzieć, że nie należy dbać o dobro dziecka? Wszystkie dzieci są nasze, wszystkie zasługują na troskę, wszystkie powinny doświadczać w szkole szacunku, bezpieczeństwa i życzliwości. Politycznie jest to pojęcie wygodne, medialnie nośne, społecznie akceptowalne. Można je wpisać do strategii, podstaw programowych, projektów profilaktycznych i przemówień ministrów edukacji.
Po co nam szkoła?
W naszym kraju mamy sezon na wysyp różnych ocen polskiej edukacji, jej diagnoz i pomysłów na zmiany, do czego przyczyniają się MEN&IBE-PIB ze swoją promocją scenariuszy różnych zmian. Problem w tym, że po pierwsze większość dostrzega tylko fasadę polskiej szkoły – zapisane(!) programy i regulacje, wymagania egzaminacyjne oraz stereotypowy szablon – uczniowie chodzą do szkoły, nauczyciele czegoś tam uczą i stawiają stopnie, uczniowie otrzymują świadectwa, zdają egzaminy etc. Dokładnie jak w słynnym w socjologii efekcie cargo.
Największy kapitał tworzą wykształcone społeczeństwa
Historycy opisując XXI wiek będą wskazywać jeden główny powód upadku zachodniej cywilizacji. Marną edukację społeczeństwa. Pozwólcie, że wyjaśnię, dlaczego tak uważam.
Śmierć szkolnego wypracowania w czasach AI? Dlaczego szkoła musi uczyć odpowiedzialności poznawczej
Żyjemy w czasach, w których szkoła coraz częściej traci kontakt z prawdziwym procesem uczenia się i zamiast być miejscem pytań, rozmowy, wątpienia, ćwiczenia myślenia i stopniowego dochodzenia do rozumienia, staje się fabryką pozorów. Uczniowie oddają wypracowania, streszczenia lektur, prezentacje, projekty, karty pracy i referaty, które wyglądają poprawnie, ale nie zawsze są śladem ich rzeczywistego myślenia.
Czerwcowy maraton – czas start!
Po dziewięciu miesiącach wytężonej pracy nastał wyczekiwany przez wielu czerwiec. Ludzie wokół cieszą się z pięknej pogody i zbliżających się wakacji, a w szkole rozpoczyna się szalony maraton i walka z czasem. Gdybym chciała opisać ten miesiąc przy pomocy slangu młodzieżowego, określiłabym go mianem stanu umysłu. To taki czas, kiedy uczniowie nagle przypominają sobie, że istnieje coś takiego jak oceny, które na dodatek można poprawić.
Życie homogenizowane z myślą o młodym pokoleniu
Tsunami komentarzy przetoczyło się w Internecie po ujawnieniu, że na skutek interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka w Pszczynie zapanuje równość i żadne dziecko uhonorowane(!) świadectwem z biało-czerwonym paskiem nie dostanie w prezencie porcji lodów w lokalnej lodziarni, choć tak właśnie działo się od ćwierć wieku. Pozostał mi po nim gruby pokład niezbyt pięknie pachnących przemyśleń. Podzielę się z nimi, z góry zastrzegając, że nie mam zamiaru roztrząsać tej konkretnej sytuacji, zachowania i pobudek jej aktorów, ale spróbuję na tej kanwie pokazać od strony pedagogicznej krzywdę, jaką robimy całej populacji młodych, w szlachetnej i słusznej intencji ulżenia doli tych, którzy bez swojej winy zostali poszkodowani przez los.


