Każda zmiana jest trudna. Ostatnie lata to doświadczanie głębokiej zmiany cywilizacyjnej i próby dostosowania dydaktyki akademickiej do tych zmian. Można oczywiście udawać, że nic się nie dzieje, że to tylko studenci źli, że młode pokolenie niedobre itd. Takie zaklęcia dla samousprawiedliwienia. Lepiej jest jednak próbować zrozumieć zmiany cywilizacyjne jakie się dokonują oraz próbować dostosować edukacje do tych nowych warunków. I wcale nie chodzi o obniżanie wymagań.
AI w laboratorium - sztuczna inteligencja a naukowcy
Generatywna sztuczna inteligencja coraz mocniej zaznacza swoją obecność w świecie nauki. Pomaga przygotowywać publikacje, analizować dane i tworzyć materiały dydaktyczne. Jednocześnie środowisko akademickie coraz wyraźniej definiuje granice, których AI nie powinna przekraczać – szczególnie tam, gdzie chodzi o odpowiedzialność, etykę i ocenę jakości badań.
Niespodzianka na koniec roku szkolnego
Koniec roku szkolnego niesie ze sobą mnóstwo emocji i oczekiwanie na wakacje. Przeważnie nie ma już energii do efektywnej nauki. W tym wpisie kilkanaście pomysłów na ten szczególny czas, który można zagospodarować z korzyścią dla uczniów i nauczyciela.
Zbliża się koniec roku szkolnego...
Czas końca roku bywa bardzo nerwowy. Uczniowie chcą poprawiać oceny, nauczyciel pragnie nadgonić program, za oknem lato – trudne do pogodzenia. Przeważnie jest to czas „stracony”. W tym wpisie trzy pomysły, jak uczynić ten czas pożytecznym.
Od racjonalności instrumentalnej do komunikacyjnej. Jakiej gramatyki potrzebuje szkoła w erze AI?
Wcześniej pisałem o nowej antropologii uczenia się, argumentując, że każda prawdziwa zmiana w szkole musi zacząć się od pytania o człowieka. Kim właściwie jest uczeń w świecie, w którym na wyciągnięcie ręki ma możliwość współpracy z AI? W sytuacji, gdzie może otrzymywać natychmiastowe odpowiedzi, generować zaawansowane teksty i analizy, a jednocześnie tak łatwo może utracić odpowiedzialność za własne myślenie?
Czy można wierzyć nauczycielowi?
Odpowiadając na tytułowe pytanie: można. Należy. Warto! W dobrze pojętym interesie dziecka i społeczności, do której ono należy. Poniżej garść moich przemyśleń na ten temat, inspirowanych szkolną codziennością.
Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów…
28 kwietnia ministra Nowacka pochwaliła się w mediach społecznościowych: „Dziś odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o prawach i obowiązkach ucznia”. Mowa o 45 stronach pełnych prawniczego żargonu, na których zapisano powołanie do życia kolejnej biurokratycznej struktury w systemie edukacji, jaką ma być instytucja Rzecznika Praw Uczniowskich. Obligatoryjna na szczeblu krajowym, wojewódzkim oraz szkolnym. W istocie ustawa ta stanowi kolejny krok w kierunku paragrafizacji systemu edukacji - uczynienia z placówki oświatowej urzędu uwikłanego w dziesiątki procedur, mających w założeniu chronić dzieci i młodzież przed złą wolą i nieudolnością pedagogów. Poszerzy ona tylko pole, na którym ścierać się będą racje rodziców i nauczycieli, już teraz bardzo odległe i często rodzące konflikty.


