„Umysł nie jest naczyniem, które należy napełnić, lecz ogniem, który trzeba rozniecić”. To słowa bardzo starego człowieka, ma prawie 2000 lat (Plutarch). A Wy ciągle debatujecie. Widzicie zło w szkole, ale nie poszukujecie jego przyczyn. Chcecie naprawiać szkołę poprzez leczenie objawów choroby. Dziwicie się dlaczego nie udaje się wprowadzić dobrych rozwiązań, ale nie interesujecie się dlaczego tak się dzieje.
Po co nam komponent badawczy w Cyfrowej Szkole?
Niedawno uczestniczyłem w spotkaniu Rady Informatyzacji Edukacji. Przysłuchując się gromom jakie spadały z ust profesorów na przedstawicieli Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (MAC), zastanawiałem się nad pytaniem, po co jest komponent badawczy w Cyfrowej Szkole? Teoretycznie, wystarczy zapytać innowacyjnych nauczycieli, którzy od lat się tematem cyfryzacji zajmują, żeby uzyskać odpowiedzi na pytania o najlepszą konfigurację sprzętu, o szybkość łącza, o szkolenia dla nauczycieli. Wystarczy wysłuchać nauczycieli od lat zajmujących się TIK w edukacji jak Dariusz Stachecki z Nowego Tomyśla, czy Andrzej Grzybowski z Jarocina.
Jakich zmian potrzebujemy?
W ostatnim czasie pojawia się w mediach coraz więcej głosów, z których wynika, że nasz system oświaty wymaga pilnych i głębokich zmian, ale niekoniecznie idących w tym samym kierunku, co propozycje MEN. Jestem nauczycielką w szkole w Nidzicy, czyli w niedużym mieście (20 tys. mieszkańców) w województwie warmińsko-mazurskim i z tej perspektywy chciałabym zaprezentować pewien punkt widzenia na edukację szkolną. Swoje obserwacje ograniczę do edukacji podstawowej i gimnazjalnej, które są mi dobrze znane, także w wymiarze międzynarodowym.
Oświatowy bełkot
Tuwim napisał wiersz Dzieci Wariaci. Ciekawe, co dziś poświęciłby nauczycielom? Większość szkolnych lekcji XXI wieku to przewracanie stron podręcznika pod dyktando nauczyciela, krzyżykowanie i strzałkowanie rozwiązań w ćwiczeniówkach, tresura do pseudo-testów i przygotowanie do egzaminów zewnętrznych na zasadach 3Z (zakuj, zdaj, zapomnij) – wyścig szczurów na zgliszczach kultury narodowej. Kultury narodowej! A cóż to takiego. Dawniej byli zaborcy i okupanci oraz ZSRR. A teraz? A teraz jest uMENczenie!
Zmęczenie MEN-em, czyli umenczenie
Spodobała mi się językowa zabawa z użyciem skrótu nazwy Ministerstwa Edukacji Narodowej, ale i jednocześnie trafna (i niestety smutna) konstatacja, którą zaprezentował niedawno prof. Mariusz Zawodniak na swoim blogu "Co z tą szkołą?". Napisał on o obserwowanym przez niego autentycznym umęczeniu tłumu komentatorów i pasjonatów, na co dzień zgłaszających dziesiątki propozycji zmian i ulepszeń – ale be specjalnych reakcji, a nawet zwykłej otwartości ze strony MEN-u. Czy ministerstwo stać na lepszą komunikację i większą otwartość w debacie edukacyjnej?
Potrzebują więcej informacji zwrotnej
Doradzanie, chwalenie, stawianie stopni - żadna z tych metod nie dostarcza informacji opisowych, których potrzebują uczniowie, aby osiągnąć swoje cele. Zarówno zdrowy rozsądek, jak i badania jasno pokazują: dopiero ocena kształtująca, składająca się w dużej mierze z informacji zwrotnej, zwiększa wydajność i osiągnięcia uczniów.
List Otwarty do Kongresu Obywatelskiego
Kongres Obywatelski stał się ważną inicjatywą społeczną na rzecz zmian w polskiej edukacji. Przyciąga wiele środowisk i tworzy możliwość porozumienia ludzi, którzy są gotowi włączyć się w prace koalicji czy paktu dla edukacji i chcą pracować na rzecz strategicznej wizji polskiej edukacji oraz szukać sposobu jej realizacji. Jeden z uczestników poprzednich edycji Kongresu, Paweł Kasprzak, z nadzieją na rzeczywistą aktywizację środowisk edukacyjnych uczestniczących w kongresie oraz zdecydowane deklaracje władz oświatowych, zaproponował List Otwarty do Kongresu Obywatelskiego, który dziś publikujemy.